Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Zachwycaliśmy się katedrą św. Stanisława i św. Wacława. Przed nią czekała na nas Beata Moskal-Słaniewska, prezydent miasta.

– Witam państwa, cieszę się, że Beata Maciejewska wyciąga nas na spacery, znajduje ciekawostki o naszych zakątkach, a swoje opowieści przelewa na papier – mówiła. – Dobrze, że z „Gazety Wyborczej” dowiadujemy się, co dobrego dzieje się w turystyce i samorządach – podkreśliła. I zaprosiła do miasta przy różnych okazjach, wśród nich wymieniając sierpniowy Festiwal Bachowski.

Już bez gospodyni Świdnicy, która chwilę po serdecznym powitaniu naszych Czytelników, spotkała się z uczestnikami 16. festiwalu Książka na Walizkach, ruszyliśmy oglądać cuda. Tak, w Świdnicy nie można się nudzić!

Pod opieką św. Jana Nepomucena

Na placu przed katedrą stoi figura św. Jana Nepomucena.

– To jedna z najbardziej charakterystycznych postaci figuralnych spotykana na Dolnym Śląsku. Legenda głosi, że był spowiednikiem żony króla Wacława IV. Król chciał się dowiedzieć, z czego spowiada się jego żona Zofia Bawarska, i nakazał złamać tajemnicę sakramentu, ale kapłan nie chciał, za co został zamordowany. Wacław ponoć osobiście torturował Jana Nepomucena, znany był z niekontrolowanej agresji, choć rodziców miał bardzo zacnych, by był synem Anny Świdnickiej i cesarza Karola IV – opowiadała Beata Maciejewska.

Budowę obecnej  świątyni zainicjował książę Bolko II Mały, władca księstwa świdnicko-jaworskiego, gracz polityczny klasy międzynarodowej. Niestety kościół został spalony w 1532 roku, zresztą przypadkiem. Wójt świdnicki Franz Glogisch postanowił wystrzelić na wiwat, a płonące szmaty spadły na gonty dachowe nawy bocznej i wywołały pożar. Stopiły się dzwony, którymi szczycili się włodarze, spaliło mnóstwo przedmiotów.

ZOBACZ TEŻ: Wschody i Zachody Legnicy. Spacer z Beatą Maciejewską

– Mimowolny podpalacz uciekł do Nysy przed zemstą ziomków, ale ci go dopadli i zatłukli – mówiła Beata Maciejewska.

W sumie trudno się dziwić, bo koszty odbudowy były ogromne, aż o 5 metrów obniżono sklepienie. Ale i tak całość budzi respekt swoim ogromem. Od roku 1660 katedra była w rękach jezuitów, a oni zdecydowali o jej wyposażeniu. Piękna jest zabytkowa ambona wyrzeźbiona w 1698 roku przez Jana Riedla. W kaplicy, która jest nazywana Chórem Mieszczan, wyjątkowe wrażenie sprawia gotycki poliptyk z 1492 roku ze sceną Zaśnięcia Matki Bożej.

Dziś nie mogliśmy zobaczyć zasłoniętego na czas renowacji ołtarza głównego, ale obejrzeliśmy boczne. Wśród spacerowiczów katedrę oglądał Paweł Garba, od kilku lat świdniczanin. – Namówiła mnie siostra, a ten spacer jest bardzo ciekawy – powiedział nam.

Ewa i Henryk Hammerowie ze Szczawna byli już na spacerach we Wrocławiu i Oleśnicy. – Interesujemy się historią, dobrze jest poznawać szczegóły – powiedzieli mi. I poprosili, by Beata Maciejewska rozważyła ich pomysł na szlak spacerowy. Nie zdradzę, jaki, bo jest wart przemyślenia i – być może – realizacji.

Drewniany cud i muzyczna niespodzianka

Wyjątkowo serdecznie, za co bardzo dziękujemy, przyjął nas ks. biskup Waldemar Pytel, odpowiadający za diecezję wrocławską Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego, w Kościele Pokoju, perle Dolnego Śląska. – Godzinę temu zaczął padać deszcz, jesteście błogosławieństwem – mówił.

Kościół jest wpisany na listę UNESCO. – Po wojnie do parafii należały tylko kościół i plebania – opowiadał.

Choć, jak cała Świdnica, kościół nie był zniszczony przez wojnę, po jej zakończeniu został plądrowany, a parafianie spali w nim z psami, żeby pilnować drewnianego, wspaniałego dobytku. Największa barokowa drewniana świątynia na świecie budziła zachwyt. Ks. bp Pytel zwrócił uwagę na wspaniałe drewniane elementy budowli, wyglądające jak marmurowe. Opowiedział o staraniach, by Kościół Pokoju bił blaskiem, i wsparciu płynącym z Niemiec, Polski, wielu instytucji. I, razem z Maciejem Batorem, kantorem, zaprosił na muzyczną niespodziankę.

Maciej Bator zagrał dla nas na organach, zaopatrzonych we wspaniały barokowy prospekt, największych w regionie. A ks. bp Pytel żartował, że nie wskazał nam miejsc w ławkach, sami usiedliśmy na tych przeznaczonych dla niezamożnych, loże zostawiając puste.

– My z siostrą przyjechałyśmy pierwszy raz na spacer z „Gazetą”, wcześniej się nie udało. Bardzo lubimy Świdnicę, chciałyśmy bliżej poznać jej historię i bardzo nam się podoba – powiedziała mi Małgorzata Rosa.

Szlakiem „Czerwonego Barona”

Obejrzeliśmy postawioną w pięknym parku replikę samolotu Manfreda von Richthofena, świdniczanina, który stał się najsłynniejszym asem myśliwskim I wojny światowej.

– W dniu ostatniego lotu na koncie miał 80 zestrzelonych samolotów – opowiadała Beata Maciejewska, a jeden z uczestników wycieczki dodał, że 80 zestrzeleń to tylko te udokumentowane, prawdopodobnie miał ich 100.

– Urodził się w Borku, dziś to część Wrocławia – mówiła Beata Maciejewska i zaprowadziła nas w pobliże domu, gdzie się wychował (dziś są tam prywatne mieszkania, niegdyś było muzeum).

– Za jego zestrzelenie obiecano 5 tysięcy funtów sterlingów, Victoria Cross – najwyższe odznaczenie wojenne imperium brytyjskiego i samolot na własność. Nie udało mi się dowiedzieć, czy ktoś dostał to wszystko, zresztą autor zestrzelenia pozostaje sporny – tłumaczyła Beata Maciejewska.

– Czy to prawda, że po zestrzeleniu zdołał wylądować? – pytał spacerowicz. – Tak, łagodnie osadził maszynę – potwierdziła historyczka.

I poprowadziła nas do rynku, pokazując po drodze Basztę Strzegomską i zabudowania dawnego kościoła św. Barbary.

– To fantastyczny przykład XVII-XIX-wiecznej sztuki fortyfikacyjnej. Decyzją króla pruskiego do 1860 roku Świdnica była twierdzą. To miasto podziemnych korytarzy, szalenie atrakcyjnych dla turystów. Świdniczanie twierdzą, że z każdej piwnicy można znaleźć drogę do dalszych podziemi – opowiadała.

W rynku obejrzeliśmy piękne kamieniczki: Podcieniami Chmielowymi (Świdnica wszak słynie z piwa), Pod Złotą Koroną, Pod Złotym Chłopkiem. A na koniec miasto zaprosiło nas na wieżę ratuszową. Za darmo, na hasło „Spacer z Beatą Maciejewską”. Uff, widok z wieży utwierdza w przekonaniu, że Świdnica jest piękna i warta odwiedzenia.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.