Do interwencji doszło w miejscowości Ścięgny niedaleko Karpacza. Inspektorzy po przyjeździe na miejsce od razu zauważyli kompletnie zaniedbanego psa, którego stan pogarszał się od kilku tygodni. Zwierzę nie mogło ustać na łapach. Pies konał.

- Właściciele nic z tym nie zrobili, ponieważ „mieli ważniejsze sprawy na głowie”. Nie mieli kompletnie żadnej świadomości, że pies potrzebował leczenia. To społeczeństwo jest chore! Ludzie nie wiedzą, że jak bierze się psa, to trzeba mu zapewnić opiekę weterynaryjną, miskę z wodą i 12 godzin wolności dziennie - oburza się Krystyna Pietruszka. 

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej