Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W Żywej Bibliotece "książkami", z którymi można porozmawiać, są osoby o różnych wyznaniach, orientacji, doświadczeniach, kolorze skóry czy stylu życia. Może to być więc np. uchodźca z Syrii, osoba na wózku, były więzień, Romka, ateista, ksiądz czy dorosłe dziecko alkoholika.

- Bezpośrednia rozmowa potrafi bardzo poszerzyć perspektywę, ale ważne są odpowiednie warunki. Z naszych badań wynika, że 2/3 uczestników po rozmowie z Żywą Książką deklaruje, że chętniej będzie reagować w sytuacji dyskryminacji oraz zmienia perspektywę na pozytywną - mówiła "Wyborczej" Dorota Küntzel ze stowarzyszenia Diversja, które organizuje Żywą Bibliotekę we Wrocławiu.

Spotkania, bazujące na przekonaniu, że " najskuteczniejszą formą poznania inności jest bezpośrednie spotkanie z nią", wymyślono w 2000 r. w Danii. A w Kopenhadze Żywa Biblioteka jest realizowana obowiązkowo we wszystkich szkołach. 

We Wrocławiu z Żywą Biblioteką do zainteresowanych szkół chce wejść stowarzyszenie Diversja. Pod koniec ubiegłego roku przeprowadzono już pilotażowe spotkania w trzech wrocławskich placówkach. A do udziału w długofalowym projekcie zgłosiło się kolejnych dwanaście. To zainteresowanie zaskoczyło organizatorów. Jako że stowarzyszenie przygotowuje projekt z własnych środków, dziewięć szkół trafiło na listę rezerwową.

- Pedagodzy byli tym faktem bardzo zasmuceni, pytali nas, co mogą zrobić, aby to zmienić - przyznaje Dorota Küntzel. 

Napisaliśmy w "Wyborczej" o projekcie "Żywa Biblioteka w szkołach" i potrzebie wsparcia finansowego. Po publikacji artykułu, ze stowarzyszeniem Diversja skontaktował się Bartłomiej Ciążyński, który na początku lutego został doradcą społecznym prezydenta Wrocławia ds. tolerancji i przeciwdziałania ksenofobii.

- Zaoferował wsparcie i powiedział, że miasto właśnie ogłosiło konkurs na działania takich organizacji jak nasza, poprzez który można otrzymać grant - mówi koordynatorka wrocławskiej Żywej Biblioteki. - Za jego sugestią będziemy składać wniosek. 

Bartłomiej Ciążyński:- Żywa Biblioteka to dobry i pożyteczny projekt, a jego cele korespondują z naszymi: zależy nam na miastu tolerancyjnym, otwartym i różnorodnym. Mam nadzieję, że uda się zrealizować zajęcia we wszystkich zainteresowanych szkołach.

Akcję wsparli także mieszkańcy i mieszkanki Wrocławia, którzy zaczęli wpłacać pieniądze na konto stowarzyszenia. Aby było to łatwiejsze, Diversja uruchomiła zbiórkę pieniędzy na portalu crowdfundingowym "pomagam.pl".

- Te wpłaty bardzo nas cieszą i za każdą z nich bardzo dziękujemy - zaznacza Dorota Küntzel. - To wspaniałe, że ludzie zupełnie spontanicznie nam pomagają, i że także zależy im na naszym projekcie. Na pewno w miarę napływu środków będziemy przenosić kolejne placówki z listy rezerwowej na listę szkół zaakceptowanych. Myślę, że już niedługo stanie się tak z pierwszą szkołą. 

W każdej z nich Żywa Biblioteka będzie trwała cały dzień, a w jej ramach zostaną przeprowadzone m.in. warsztaty dotyczące mowy nienawiści i historii 15 Żywych Książek, z którymi później uczniowie porozmawiają. Wszystkie Książki są dopasowywane pod potrzeby konkretnej szkoły, a w Żywej Bibliotece działają wolontariacko.  

- Bezpośrednia rozmowa potrafi poszerzyć perspektywę, ale istotne jest też utrwalanie takich działań poprzez dodatkowe warsztaty, szkolenia, spotkania - podkreśla Dorota Küntzel. I dodaje: - Działania związane z taką edukacją powinny więc być nie tylko doraźne, jako pokłosie ogłaszanych przez miasto konkursów, ale przede wszystkim długofalowe, kilkuletnie. I prowadzone przez ekspertów i specjalistów na bazie odpowiednich programów. Wtedy na pewno przyniosą efekt, na którym nam wszystkim zależy. 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.