Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Rozmowa z dr. Maciejem Zatheyem*

Mateusz Kokoszkiewicz: Często się mówi o funduszach unijnych, ale czym one się od siebie różnią? Czym jest np. Fundusz Spójności, czym Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego, a czym Europejski Fundusz Społeczny?

Dr Maciej Zathey: Fundusz Spójności jest specjalnym funduszem dla krajów UE, których poziom rozwoju społeczno-gospodarczego jest niższy od średniej unijnej. Jego celem jest podniesienie stopnia spójności i zmniejszenie dysproporcji pomiędzy krajami UE. EFRR i EFS są natomiast przeznaczone dla wszystkich krajów UE bez względu na stopień ich rozwoju cywilizacyjnego.

Generalizując: EFRR to fundusz inwestycyjny skupiony na sprawach infrastruktury, wsparciu procesów inwestycyjnych i działalności gospodarczej, natomiast EFS jest przewidziany dla wsparcia procesów edukacji, kształcenia zawodowego, podniesienia kompetencji pracowników czy zmiany profilu ich wykształcenia, np. w kontekście zapewnienia pracowników z konkretnej branży czy w przypadku przeciwdziałania bezrobociu.

Z funduszy tych tworzonych jest wiele programów pomocowych – szczebla unijnego: np. CEF dla transeuropejskiej infrastruktury transportowej, szczebla krajowego: np. polski POIiŚ – z których finansowano modernizację polskiego kolejnictwa. Są także fundusze szczebla regionalnego, np. regionalne programy operacyjne stworzone dla wszystkich polskich województw. Istnieją jeszcze fundusze dedykowane obszarom morskim, powiązane ze wsparciem dla rybołówstwa, i obszarom wiejskim.

O co Polska walczy w przypadku tej nowej perspektywy unijnej? Co byłoby korzystne?

– Według mnie musimy myśleć globalnie. Nie możemy wyłącznie partykularnie i w sposób wyizolowany rozstrzygać o polityce rozwoju. Jesteśmy na krytycznym etapie rozwoju cywilizacyjnego, stąd potrzeba odpowiedzialności i rozumienia wyzwań globalnych w rozważaniach lokalnych. Myślę tu szczególnie o dotychczasowym negatywnym oddziaływaniu człowieka na środowisko.

Komisja Europejska zaproponowała wstępnie siedem obszarów wsparcia. Niezależnie od tego, jak będziemy negocjować, to te obszary tematyczne się raczej nie zmienią. Mogą się zmienić proporcje w poszczególnych obszarach.

Jakie to obszary?

– Pierwszy z nich to jednolity rynek cyfrowy i innowacje. Drugi to spójność i wartość, gdzie zawarte zostały sprawy dotyczące unii monetarnej, inwestowania w ludzi, spójności społecznej. Trzeci to zasoby naturalne i środowisko, w co wlicza się wsparcie ochrony środowiska, adaptacji do zmian klimatycznych i przeciwdziałania im, rolnictwa i polityki morskiej.

Zupełnie nowym przedmiotem wsparcia jest migracja i zarządzanie granicami, co pokazuje wymiar globalny polityki europejskiej. Na razie na ten cel nie ma przeznaczonej zbyt dużej puli funduszy, ale z pewnością będzie jednym z ważniejszych.

Osobny obszar tematyczny to też bezpieczeństwo i ochrona, np. przeciwdziałanie kryzysom, ochrona przed powodzią czy suszą.

Szósty obszar dotyczy świata i sąsiedztwa, czyli współpracy z krajami sąsiednimi czy też pomocy dla krajów chcących przystąpić do UE.

Ostatnim obszarem jest administracja publiczna. Zawsze w każdym programie operacyjnym są środki przeznaczone na sprawne funkcjonowanie administracji, na podniesienie jej operatywności.

Jak na razie największe wsparcie przewidziano w ramach obszaru „spójność i wartość”. Tam się skoncentrują zarówno środki Europejskiego Funduszu Społecznego, jak i funduszu dotyczącego młodych ludzi. Będzie tam też pomoc żywnościowa, promowanie zatrudnienia, innowacje społeczne i zdrowie. Ten pakiet mocno odwołuje się do człowieka i jego funkcjonowania.

Rozumiem, że w przyszłej perspektywie trochę większy nacisk ma być kładziony na kwestie wsparcia ludzi niż na infrastrukturę?

– Absolutnie tak. Widać, że w nowej propozycji odchodzi się od wzmacniania twardej infrastruktury i inwestycji, a kluczowy jest człowiek jako wartość i działania miękkie. Na drugim miejscu, gdy chodzi o zasoby finansowe, jest zaś cel tematyczny „zasoby naturalne i środowisko”.

Czyli pieniądze np. na walkę ze smogiem albo ze zmianami klimatu będą?

– Tak, wprost jest na to położony akcent. Ochrona środowiska i gospodarka niskowęglowa to wyróżniające się priorytety. Nikt nie zagwarantuje, że w pełni zrealizowany będzie obecny projekt Komisji Europejskiej, ale ramy są zarysowane i w tym kierunku będą podążać komisja i Parlament Europejski. Ostatecznie może kwota zmieni się o 5–10 procent w jedną czy w drugą stronę, ale priorytety są jasne.

Na co musimy się przygotować jako Dolny Śląsk? Czy nie będzie tylu projektów infrastrukturalnych?

– Z pewnością będzie oczekiwanie ze strony Komisji Europejskiej, że akcent postawiony zostanie na sprawy człowieka i środowiska. Dolny Śląsk jako region administracyjny rozpoczął działania inwestycyjne w poprzednich latach. Widzimy potrzebę kontynuacji i dokończenia zainicjowanych działań. Musimy pamiętać, że środki z UE mają nam pomóc w niwelowaniu dysproporcji. Nigdy jednak budżet z UE nie obsłuży wszystkich potrzeb w regionie. Przykładowo zadania związane z dokończeniem tworzenia rusztu infrastruktury transportowej na Dolnym Śląsku musimy też zrealizować z zaangażowaniem środków własnych.

Czy polskie samorządy się trochę nie uzależniły od środków unijnych?

– Tak się niestety stało, że fundusze UE stały się wiodącymi środkami, gdy chodzi o realizację polityki rozwoju. Popełniliśmy błędy, gdy chodzi o inwestowanie, np. wyznaczyliśmy bardzo dużo obszarów pod budowę domów w studiach uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gmin.

Po realizacji inwestycji okazało się, że trzeba do nich doprowadzić sieć wodociągową, ciepłowniczą, kanalizacyjną, uzbroić w infrastrukturę społeczną. Teraz łatamy te potrzeby ze środków UE, podczas gdy fundusze te mogły być elementem uzupełniającym, pozwalającym na dogonienie innych regionów europejskich. W obecnej sytuacji środki zostały rozproszone.

Kiedy region się bogaci, zmieniają się też zasady funduszy UE. To już stało się na Mazowszu, a co czeka Dolny Śląsk?

– Dotyczy to regionów powyżej progu 75 procent unijnego PKB na osobę. Wtedy automatycznie zmieniają się zasady dofinansowania, a regiony nie są traktowane jak najsłabsze pod względem rozwoju, a jako regiony przejściowe. Będziemy musieli w projekty zaangażować więcej środków z budżetu, a mniejsza pomoc będzie pochodzić z Unii Europejskiej.

Mówi się też o czymś, co zwane jest powiązaniem funduszy z praworządnością.

– To formuła, którą Komisja Europejska wyraźnie akcentuje w projekcie rozporządzenia dotyczącego funduszy unijnych w charakterze pewnej preambuły. Mowa m.in. o tym, że niezawisłe sądy stoją na straży zapobiegania nadużyciom i defraudacjom. Niezawisłość sądów może być zatem przedmiotem dyskusji w Parlamencie Europejskim, gdy chodzi o warunek dostępu do funduszy europejskich.

Czy to jest zagrożenie dla Polski?

– To jest osobny temat, ale jeśli dyskusja dotycząca artykułu siódmego, procedury praworządności w Polsce, będzie się rozwijała w Parlamencie Europejskim, to istnieje niebezpieczeństwo wstrzymania finansowania z Unii Europejskiej dla programów, jeśli instytucje unijne uznają, że u nas praworządności nie ma. To jeden z elementów, które pozwalają dyscyplinować kraje europejskie, gdy chodzi o przestrzeganie wspólnych zasad.

Jakie działania powinny być według pana bardziej finansowane z UE? Na jakie projekty musimy stawiać w naszych samorządach?

– Z pewnością musimy zwrócić uwagę na jakość środowiska, w którym żyjemy. To właśnie decyduje o jakości naszego życia, o naszym zdrowiu. Potrzebujemy zatem działań minimalizujących zanieczyszczenia powietrza, wody i gleby.

Potrzebujemy także podnoszenia efektywności energetycznej naszej gospodarki i konwersji polskiego systemu elektroenergetycznego na zdecydowanie mniej emisyjny. Trzeba wprowadzać odnawialne źródła energii i z pewnością na rozwój tej dziedziny będą środki z funduszy UE. Nawet mimo tego, że nie jest to specjalnie popularyzowany temat w obecnej polityce energetycznej państwa, która w dalszym ciągu stawia akcenty na węgiel.

* Dr Maciej Zathey jest dyrektorem Instytutu Rozwoju Terytorialnego i pracownikiem naukowym Wydziału Architektury Politechniki Wrocławskiej, dawniej był dyrektorem departamentu rozwoju regionalnego urzędu marszałkowskiego.

Projekt „Future is Now – Przyszłość jest teraz”

Jest współfinansowany przez Dyrekcję Generalną ds. Polityki Regionalnej i Miejskiej (DG REGIO) Komisji Europejskiej. Informacje i poglądy przedstawione na tej stronie są wyłącznie opiniami autorów i niekoniecznie odzwierciedlają oficjalne stanowisko Unii Europejskiej. Ani instytucje i organy Unii Europejskiej, ani żadna osoba działająca w ich imieniu nie mogą być pociągnięte do odpowiedzialności za wykorzystanie zawartych tu informacji.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.