Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Pretekstem do spotkania była jego książka pt. „Polska może być lepsza” (wyd. Znak Horyzont), ale trudno uciec od politycznych aktualiów.

Radosław Sikorski: Donald Trump obiecał Polonii amerykańskiej, że dwa tygodnie po objęciu przez niego urzędu zostaną zniesione wizy. A skończyło się tak, jak z poprzednimi obietnicami.

Stawianie na prezydenta Trumpa przez polski rząd to bardzo ryzykowna strategia. Prorokowałem, że jak PiS dojdzie do władzy, to pokłócimy się z Niemcami i Francją. Polska powinna utrzymywać dobre relacje z USA, ale Trump mówi na konferencji z Putinem, że bardziej ufa prezydentowi Rosji niż FBI, a Unia Europejska to wróg Stanów Zjednoczonych. 

Polska dla USA będzie zawsze sojusznikiem drugiej ligi, bo bezpieczeństwo Stanów Zjednoczonych nie jest uzależnione od naszego kraju. Ten sojusz jest strategiczny dla nas i na pewno nie powinien być licencją na awanturnictwo w naszym sąsiedztwie. 

Zaryzykuje proroctwo, że gdy tylko kanclerz Angela Merkel przestanie pełnić swoją funkcję, to wszelkiej maści nacjonaliści zaczną za nią rzewnie tęsknić. Bo kiedy mieliśmy w relacjach polsko-niemieckich kanclerz, która była w 1/4 Polką, wychowała się w NRD i rozumie doświadczenia Polski z komunizmem. Po co wynajdować powody do sprzeczek tak idiotycznych jak żarówka.

A reparacje? Życzę powodzenia. Serdecznie przestrzegam przed zaciąganiem pożyczek pod te reparacje, bo mogą być kłopoty. Ale publicznie deklaruję, że te reparacje - nie ważne czy w euro czy w złotówkach - rząd PiS-u załatwi, to na nich zagłosuję. Ale jestem jakoś dziwnie spokojny, że to się nie wydarzy.

Prawdziwy wybór jest pomiędzy tym, czy chcemy zarządzać Unią Europejską razem z Niemcami, czy też siedzieć gdzieś w zaułku nie mając na nic wpływu.

Uważam, że Polska powinna być wśród dorosłych, a nie wciąż tym wrzeszczącym bobasem, nad którym dorośli muszą się pochylać.

Mamy u władzy prowincjuszy, którzy nie rozumieją naszego miejsca w świecie, naszej wagi gatunkowej. Myślą, że wielkość można sobie wykrzyczeć i wytupać. 

Ostatecznym momentem, w którym Jarosław Kaczyński wybrał ciemną stronę mocy - uważam cynicznie, wiedząc że to nie prawda - gdy poszedł w "zamach smoleński" i 1/3 Polaków przekonał, że w Smoleńsku miał miejsce zamach. I w tym ma coś wspólnego z Trumpem, który wylansował się na tezie, że Barack Obama nie urodził się w Stanach Zjednoczonych. Obie tezy są fałszywe.

Kilkanaście lat temu USA miały zdolności do dwóch wojen jednocześnie, której już nie mają, ale to miały być wojny regionalne. W międzyczasie Chiny wyrosły na mocarstwo regionalne. Między Chinami a USA powstała tzw. pułapka Tukidydesa. Grecki historyk twierdził, że wojna Aten ze Spartą wzięła się z obawy przed wzrostem potęgi rywala. Jeżeli dominacja Amerykanów na Pacyfiku będzie zagrożona, to Stany rzucą tam wszystkie swoje siły.

Kluczowe decyzje będą zależne od Indii i Rosji, które będą się musiały opowiedzieć po którejś ze stron. I sytuacja geopolityczna Polski będzie zależeć od tych decyzji. Interesy naszego kraju będą na drugim bądź trzecim miejscu. Dlatego lepiej mieć dwie polisy ubezpieczeniowe: europejską i amerykańską, niż tylko tę drugą.

PiS twierdzi, że zagrożeniem dla Unii jest migracja z południa. Ale kto ma sobie z tym poradzić? USA, pojedyncze kraje unijne? Nie, jeżeli strefa Schengen ma przetrwać, to wszystkie państwa UE muszą ze sobą współpracować.

Kolegom z PiS-u udało się potwierdzić głęboko zakorzeniony na Zachodzie stereotyp Polski jako państwa egzotycznego. Żeby to przezwyciężyć, to trzeba by było przede wszystkim zmienić politykę wewnętrzną. Trzeba by zacząć przestrzegać traktatów unijnych w Polsce i przestać łamać konstytucję. 

Większość naszych unijnych sąsiadów jest już w strefie euro, z którą mamy ponad 60 procent handlu zagranicznego. Dlatego musimy wrócić na ścieżkę dochodzenia do waluty euro. 

Musimy także powracać do naszych idei jak choćby Partnerstwa Wschodniego, promowanych jeszcze przez Piłsudskiego czy Giedroycia.

Ja przestrzegałem przed Antonim Macierewiczem, bo widziałem, jak niszczył nasze służby. Zastanawiam się, na co o nim w tym MON-ie pieniądze wydają. Nie potrafili zrobić zwykłego przetargu na helikoptery, nie wspominając o tym, że wcześniej anulowali transakcję zaburzając nasze relacje międzynarodowe.

Prawo i Sprawiedliwość kompletnie nie rozumie, na czym polega interes narodowy. Myślą, że jak za czasów Chruszczowa wystarczy walić butem w stół. Mówienie, że Unia Europejska to są tylko jakieś inwestycje w chodniki. Otrzymujemy od wspólnoty bardzo duże sumy. Licząc z grubsza miliard euro netto miesięcznie. Podajcie mi okres w historii Polski, gdzie nasi sąsiedzi zamiast nas łupić i rabować, przysyłają nam pieniądze, żebyśmy sobie drogi budowali.

Najpierw rządzący wysłali CBA do wszystkich urzędów marszałkowskich, a potem wyrzucili z pracy wszystkich kompetentnych urzędników. Ostatnie 29 lat to jest najszybszy okres doganiania średniej życia Zachodu w naszej historii. Powinniśmy się przyzwyczaić do myśli, że za dekadę z hakiem odniesiemy taki sukces, aby naszym sąsiadom na Wschodzie i Bałkanach pomagać gospodarczo się podnieść.

A PiS myśli tylko, jak tu tę "brukselkę" wycisnąć, urwać jak najwięcej i hycnąć w krzaki.

Uważam Jarosława Kaczyńskiego za eurofoba, który był przeciwny naszemu wejściu do Unii Europejskiej. Zawsze rozumiał, że UE będzie gorsetem dla jego autorytarnych zapędów. Myśli o członkostwie we wspólnocie czysto ekonomicznie. A to przecież jest kwestia wartości demokratycznych, budowania naszej potęgi. Stoimy obecnie przed następującym pytaniem: kto będzie narzucał reguły dla całego globu. My, i żaden inny kraj europejski, nie mamy na to szans. Szanse jakiejś równowagi z Chinami mamy jako cały Zachód, a przynajmniej jako cała Unia Europejska.  

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.