Fabryka św. Mikołaja pomogła w ubiegłym roku placówce Bonitum, założonej przez rodziców dorosłych osób z niepełnosprawnością. - Gdy kończą 24 lata, jest przed nimi czarna dziura. Postanowiliśmy, że sami ją wypełnimy - mówią.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Piotr Kopko, terapeuta i wychowawca w Środowiskowym Domu Samopomocy Bonitum: – Chcemy, żeby uczestnicy zajęć korzystali z komunikacji, dóbr kultury, przyrody. I żeby wiedzieli, że mogą doświadczać wszystkiego, co oferuje im świat.

Zdobyli więc Śnieżkę, działają w grupie harcerskiej (planują mieć swoją harcówkę), łowią ryby nad Odrą, spacerują po lesie, zwiedzają (byli np. w Opolu na dwa dni).

Uczestnikami zajęć w Bonitum są dorosłe osoby z niepełnosprawnością intelektualną. Wśród nich takie, które nie widzą, niedosłyszą, poruszają się na wózkach, są autystykami.

Dom założyli rodzice takich dorosłych. Na liście oczekujących do przyjęcia do placówki jest 17 osób. Pracownicy Domu przyznają: trzeba czekać, aż ktoś po prostu z różnych życiowych przyczyn sam odejdzie.

Po kilkunastu miesiącach istnienia Bonitum już wiedzą, że ani rodzic, ani uczestnik sam z siebie nie zrezygnuje.

Wypełnić czarną dziurę

Zaczęło się w 2014 r. przy ognisku. Razem z dziećmi siedziało wokół niego kilkoro rodziców osób z niepełnosprawnością. Znali się od kilkunastu lat, bo ich dzieci chodziły do jednej szkoły. Wśród nich była Aleksandra Ciechanowicz, mama 25-letniej dziś Hanny i prezes Stowarzyszenia Bonitum:

– Zastanawialiśmy się wtedy: co dalej? Po tym, jak kończą 24 lata, przed nimi jest przecież czarna dziura.

Posyłali swoje dzieci kilka razy na warsztaty terapii zajęciowej, ale zrozumieli, że nie są odpowiednie dla każdej osoby z niepełnosprawnością. Zajrzeli też do środowiskowych domów samopomocy we Wrocławiu, ale dowiedzieli się, że na miejsce mogą poczekać nawet kilka lat.

Aleksandra Ciechanowicz: – Postanowiliśmy więc, że sami wypełnimy tę czarną dziurę i stworzymy dom z miejscem do rehabilitacji i rewalidacji. Taki, który nie będzie przechowalnią, a miejscem wymarzonym i nie tylko dla naszych dzieci, ale i dla innych.

Gdy zakładali stowarzyszenie, sami wątpili, czy się uda (nikt z rodziców wcześniej w żadnym nie działał). Ale z fachową pomocą przyjaznej firmy napisali projekt i wystartowali w konkursie o dofinansowanie z UE. Dostali grant i – od miasta Wrocław – budynek przy ul. Komuny Paryskiej 28.

Robert, tata 27-letniej Natalii, jeden z założycieli Bonitum: – Starzejemy się. Gdy mnie któregoś dnia zabraknie, kto zajmie się nią lepiej: przyjaciel i rodzic czy pracownik jakiegoś ośrodka? Odpowiedź była dla mnie prosta.

Bonitowy zespół

Henryk, jeden z założycieli Bonitum wpada na kilka godzin. Pije kawę, pomaga w „ogarnięciu” budżetu i idzie z synem Filipem i innymi uczestnikami na spacer na Wzgórze Partyzantów.

Rodzice często przychodzą do Bonitum. Pchają wózki po zoo, albo chodzą z uczestnikami do kina, na wędrówkę po okolicy czy na wrocławski rynek – tak, żeby w wycieczkach uczestniczyli wszyscy.

W ubiegłym roku Fabryka św. Mikołaja wspomogła Bonitum - placówkę założoną przez rodziców dorosłych osób z niepełnosprawnością. Dzięki naszym darczyńcom, twórcy Domu mogli zakupić m.in. sprzęt do rehabilitacji
W ubiegłym roku Fabryka św. Mikołaja wspomogła Bonitum - placówkę założoną przez rodziców dorosłych osób z niepełnosprawnością. Dzięki naszym darczyńcom, twórcy Domu mogli zakupić m.in. sprzęt do rehabilitacji   MIECZYSŁAW MICHALAK

Ale i dlatego, że Dom wciąga. Wsiąknęła tak w niego Beata, która raz odwiedziła placówkę, a teraz uczy zdrowego odżywiania i raz w tygodniu prowadzi warsztaty z gotowania (zajęcia są dostosowane do grup, niektórzy kroją, inni wąchają, kolejni jedzą a jeszcze inni tylko próbują).

Albo jak znajomy Piotr zwany Jankiem, który miał tylko raz podłączyć 11 komputerów, ale od tego czasu jest bonitowym specem od laptopów.

Albo jak pracownicy firmy Unit 4, którzy nie tylko podarowali tych 11 komputerów, ale i uczestniczą jako wolontariusze w wyjściach czy w pracach porządkowych.

– A nasze dzieci cieszą się, bo mają na Facebooku dodatkowych znajomych, z którymi korespondują i utrzymują kontakt. Należą do grupy, są akceptowane, stanowią społeczność – dodaje Aleksandra Ciechanowicz.

W Bonitum jest 28 uczestników. Mają od dwudziestu do ponad trzydziestu lat.

Dojdą jeszcze dwie osoby. Trwa trzymiesięczny proces ich przyjmowania (są w Domu średnio po kilka godzin, muszą się przyzwyczaić, zaakceptować zmianę).

Hannie, córce Aleksandry, najbardziej podobają się zajęcia z muzyką. Specjalnie układa sobie grafik w pracy (od trzech lat pracuje w McDonaldzie) tak, żeby móc być na nich po południu. Myśli o założeniu zespołu. Okazało się, że jeden jej kolega gra na gitarze, inny próbuje na perkusji, a jej koleżanka Gosia śpiewa.

Najbardziej widoczna zmiana

W jednym z pokojów figurkę z plasteliny lepi Michał. Przy stole siedzą też Natalia, Dawid, a w kącie, na pufach, śpi nakryty kocem Ernest.

W drugiej sali trwa choreoterapia, kilka osób tańczy.

W kolejnej sali – zwanej salą doświadczania świata – Kuba (jeden z autystów ) ćwiczy z terapeutką.

– Łączymy przyjemne z pożytecznym: Kuba chodzi po specjalnych poduszkach i zbiera woreczki. Dzięki temu poprawia swoją koordynacje wzrokowo-ruchową – tłumaczy terapeutka.

MIECZYSŁAW MICHALAK

Piotr Kopko: – Uczymy też samodzielności i samodecydowania. Gdy mamy zaplanowane robienie stroików jesiennych, a ich to nudzi, robimy coś innego, np. kisimy ogórki. Stawiamy też na budowanie relacji, komunikowanie się. Są przyjaźnie, ale i konflikty, które wspólnie rozwiązujemy.

W innej sali Magda przygotowuje przy stoliku laurkę. Pyta, czy może dotknąć moich włosów, bo bardzo jej się podobają. Głaszcze je. Obok niej siedzi Piotrek. W Bonitum mówią, że zachowują się jak nowożeńcy.

– Chwilowo nie jesteśmy razem – prostuje Magda. – Teraz najważniejsza jest dla mnie przyjaźń.

Piotr Kopko: – Uspołeczniamy. Najbardziej widoczna zmiana? Niektórzy spędzili w domu lata i poza rodzicami nie mieli interakcji społecznych. Ale otwierają się, potrafią zaufać, komunikują. To czasem uśmiech, gest, zdanie, drobny przekaz jak się czują. Kiedyś było to zarezerwowane tylko dla dwóch osób na świecie: rodziców. Teraz jest dla nas i dla pozostałych uczestników.

Jak pomogła Fabryka św. Mikołaja

Z grantu, który Wrocławskie Stowarzyszenie na rzecz Osób Niepełnosprawnych Intelektualnie Bonitum dostało z UE, pieniędzy nie wystarczyło na wszystko. Z własnych środków dołożyli więc ponad 150 tys. zł. Ale i tak zabrakło – na sprzęt, na rehabilitację i strefy stymulacji sensorycznej. Pomogła prowadzona przez wrocławską „Wyborczą” Fabryka św. Mikołaja.

– Bez niej, po prostu by ich nie było. Bonitum byłoby domem, ale z ograniczoną formą rehabilitacji i rewalidacji – dodaje Aleksandra Ciechanowicz.

Dzięki 19 sponsorom Fabryka św. Mikołaja podarowała placówce 116 231,27 zł. Zakupili za to wyposażenie sali doświadczania świata.

Jest interaktywna kutyna światłowodowa, pod którą uczestnicy mogą się relaksować, tunel przestrzenny i światło-dźwiękowy panel, dzięki którym logopedka Paulina uczy kontroli oddechu, a Magda od integracji sensorycznej, sterując odpowiednio dobranymi nieinwazyjne bodźcami, relaksuje albo aktywizuje uczestników. Jest też „magiczny dywan” i projektor Aura, który pomaga w prawidłowym odbieraniu bodźców z otoczenia.

Twórcy Domu kupili też sprzęt do rehabilitacji – w tym rower stacjonarny, stół do masażu, ugul (kabina do rehabilitacji i ćwiczeń), bieżnię czy orbitrek.

MIECZYSŁAW MICHALAK

Za pieniądze, które pozostały, zakupią tzw. biofeedback (i zapłacą za kurs dla dwóch terapeutów). To urządzenie sprzężone przyczepionymi do głowy diodami z komputerem, dzięki któremu siłą woli można przesuwać punkt na ekranie. – Ta terapia wykorzystuje plastyczność mózgu, pomaga wyrównywać rytm serca, zwiększa koncentrację uwagi i skupienia, pomaga uzyskiwać stan relaksu, w którym możemy lepiej funkcjonować na co dzień. Stymuluje korę mózgową – tłumaczą terapeuci.

Bonitum będzie też mieć multimedialną tablicę dotykową. Posłuży wszystkim uczestnikom. Ale przede wszystkim tym, którzy nie mówią i posługują się piktogramami, aby się komunikować.

MIECZYSŁAW MICHALAK

To nie szkoła, a dom

Bonitum nie jest typowym środowiskowym domem samopomocy. Kilka dni temu odwiedzający placówkę studenci pytali pracowników: „Jak to jest? Wy się tu wszyscy szwendacie, zamiast siedzieć w salach”.

– Gdy jakieś zajęcie wam się nudzi, rzucacie je i robicie coś innego. Tak samo mają nasi uczestnicy. To nie szkoła, a dom – usłyszeli od prezes Stowarzyszenia.

Uczestnicy zajęć przychodzą, kiedy chcą. Pracuje z nimi młoda kadra terapeutów. Gdy prezes Stowarzyszenia czytała CV przyszłych pracowników Domu, otwierała oczy ze zdumienia, że mimo młodego wieku, mają takie doświadczenie.

MIECZYSŁAW MICHALAK

– Chcieliśmy, żeby to byli młodzi ludzie, w wieku naszych dzieciaków. Tak, żeby było to dla nich miejsce, w których mają swoich kumpli. W budowaniu relacji społecznych bardzo potrzebne jest takie partnerstwo – zaznacza.

Pracownicy zabierają uczestników na wycieczki, jeżdżą w góry na weekend. Chodzą do teatru, kina, do zoo, do lasu.

Piotr Kopko, jest terapeutą i wychowawcą w Bonitum od początku. Obserwował, jak niektórzy uczestnicy początkowo nie chcieli przychodzić. Bali się. I słuchał, jak rodzice opowiadali ze smutkiem o wizytach u lekarzy. – Zdarzało się, że ci w ogóle nie traktowali ich dzieci jak ludzi, a jak przedmioty. Zwracali się do mamy czy taty: „Nie może jeść słodkiego”. Mimo że przed nim siedział dorosły, 30-letni facet, który rozumiał i mógł sam, choć po swojemu, odpowiedzieć na wszystkie pytania.

Teraz, po 10 miesiącach istnienia Bonitum, rodzice opowiadają Piotrowi inne historie. – Cieszą się, bo gdy na rodzinnym spotkaniu ich dzieci, które kiedyś niemal nie mówiły i biegły od razu do telewizora, siadają wspólnie z nimi przy stole. I rozmawiają z wujkiem, pytają o ciocię, przytulają rodziców.

Co jest ważne

Co jeszcze mówią rodzice?

„Jak to, każdy weekend z nami, a teraz mój syn sam pojechał na weekend w góry, przenocował, wrócił pociągiem?”.

„Mam nie dzień, ale weekend wytchnień. Boże, nie wiem, co zrobić z czasem”.

„Jak ona się sama umyje, jak sama zje?” „Naprawdę sama się umyła i zjadła?”

Aleksandra Ciechanowicz: – Najważniejsze jest dla nich to, że po kilku miesiącach pobytu w Bonitum ich dziecko przestało być agresywne albo autoagresywne. Nie bije ich, nie drapie siebie do kości, nie ucieka. Ważne jest to, że mogą jeździć spokojnie tramwajem, zamiast zamawiać taksówkę w obawie, że coś się stanie w miejskiej komunikacji, publicznym miejscu pełnym pokus i zagrożeń.

Terapeuta Piotr Kopko: – Ważne jest też to, że sami decydują. Wpadają na pomysł wycieczki do lasu, albo zwiedzania zoo? To jedziemy. Sami wymyślili wycieczkę do Opola. Są przecież dorośli, a Bonitum to dom. Ale za jego drzwiami mają jeszcze cały świat.

*Wspomogli Bonitum

W 2017 r., podczas 14. edycji Fabryki św. Mikołaja, zbieraliśmy środki na wyposażenie strefy integracji sensorycznej oraz na zakup i logistykę tysiąca prezentów mikołajkowych. Wraz z grupą 19 hojnych sponsorów udało nam się zebrać 200 tys. zł. Część pieniędzy przeznaczyliśmy na paczki mikołajkowe dla tysiąca wrocławskich dzieci. Pozostałe 116 tys. zł przekazaliśmy Aleksandrze Ciechanowicz, prezes Stowarzyszenia „Bonitum” na wyposażenie strefy integracji sensorycznej w Środowiskowym Domu Samopomocy przy ul. Komuny Paryskiej 28.

Sponsorzy Fabryki św. Mikołaja 2017:

>> Profit Development SA (Złoty Sponsor i Partner naszej akcji, przekazał 100 tys. zł), >> Zespół Elektrociepłowni Wrocławskich Kogeneracja SA (Złoty Sponsor, przekazał 40 tys. zł), >> Volvo Polska, >> Temar Deweloper, >> Kancelaria Prawna Schampera, Dubis, Zając i Wspólnicy Sp.k., >> Dom Aukcyjny Dawro, >> Kaufland Polska, >> Titanum Sp. z o.o., >> Rudy Consulting Sp. z o.o., >> Cargill Poland Sp. z o.o., >> Dolnośląskie Stowarzyszenie Pośredników w Obrocie Nieruchomościami, >> Artcom Systemy Radiokomunikacyjne, >> Kancelaria Adwokacka adw. Agnieszka Kluszczyńska, >> Hotel „Willa Odkrywców", >> Multi Grupa, >> Międzynarodowa Wyższa Szkoła Logistyki i Transportu we Wrocławiu, >> Osiński i Syn Sp. J., >> Mondelez International, >> „Maćków” Pracownia Projektowa.

Znów razem pomagamy

W tym roku Fabryka św. Mikołaja wspiera Środowiskowy Dom Samopomocy „Ostoja” przy ul. Stawowej 1a we Wrocławiu.

To ośrodek, który prowadzi działalność wspierająco-aktywizującą dla 30 dorosłych osób z niepełnosprawnością intelektualną i współistniejącymi sprzężeniami.

Chcemy w Domu wymienić przystosowaną do potrzeb osób z niepełnosprawnościami windę. Ma już ponad 20 lat i często się psuje, przez co terapeuci nie mogą czasem prowadzić zajęć na pierwszym piętrze. Pilnymi potrzebami placówki są też nowe zadaszenie i naprawa podjazdu dla osób poruszających się na wózkach, a także zakup sprzętu rehabilitacyjnego, który posłuży do prowadzonych terapii. To m.in. rower rehabilitacyjny, chodzik rehabilitacyjny, podnośnik, fotel pielęgnacyjny typu Normandie.

Wielkim marzeniem pracowników ŚDS Ostoja jest także remont sali i wyposażenie jej tak, aby służyła terapii metodą Snoezelen (będzie to więc strefa stymulacji sensorycznej). Aby ją stosować, terapeuci potrzebują odrębnego pomieszczenia, w którym znajdą się urządzania stymulujące rozwój zmysłów.

- „Pozwala to na chłonięcie, badanie i kontrolowanie szerokiego zakresu bodźców zmysłowych w przystępnym otoczeniu. Zwiększa poczucie zaufania i odprężenia, dając możliwość cieszenia się doznaniami zmysłowymi. W bezpiecznym otoczeniu zmysły są pobudzane muzyką, efektami świetlnymi i łagodnymi wibracjami” – pisali w liście do „Wyborczej” pracownicy placówki.

Aby zrealizować te najpilniejsze potrzeby, musimy zebrać 200 tys. zł.

Jeśli uda nam się zgromadzić większą kwotę (ok. 260 tys. zł), Fabryka św. Mikołaja sfinansuje dodatkowo: budowę systemu wentylacji w salach terapeutycznych i toaletach, wymianę drzwi wejściowych (wraz z domofonem), spersonalizowaną szatnię i meble na wymiar do dwóch sal terapeutycznych.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej na ten temat
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem