Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jubileusz członkowie stowarzyszenia Verein zur Pflege schlesischer Kunst und Kultur e.V. (VSK) świętowali w sobotę w Pałacu Schaffgotschów w Cieplicach. Przyznali też, już po raz drugi, nagrody w konkursie „Pomnik – nie zapomnij! Denkmal – denk mal dran!”, którego celem jest uhonorowanie ludzi dbających o dziedzictwo Śląska.

Śląsk bardzo się rozwinął

Stowarzyszenie VSK zostało założone w 1993 r. po zmianach politycznych w Europie Środkowej i Wschodniej. Celem było zapoczątkowanie pracy kulturalnej wykraczającej poza granice oraz zbliżenie ludzi z Niemiec, Polski i Czech na bazie wspólnego dziedzictwa kultury na Śląsku.

Sobotnia uroczystość w Cieplicach: Christopher Schmidt-Münzberg (po lewej) i dr Gisbert Porstmann (po prawej)Sobotnia uroczystość w Cieplicach: Christopher Schmidt-Münzberg (po lewej) i dr Gisbert Porstmann (po prawej) Fot. Andrzej Dobkiewicz

– Po raz pierwszy przyjechałem tutaj w 1985 r. na narty – mówi Christopher Schmidt-Münzberg. – Miałem 14 lat i zachwyciło mnie to miejsce. Teraz, w wieku 43 lat, inaczej patrzę na to, co się tu dzieje. Śląsk bardzo się rozwinął i przeżywa renesans.

Jego zdaniem olbrzymie zmiany w naszym regionie wydają się teraz oczywistością. Ale przestrzega, by się do tego nie przyzwyczajać: – Nic nie jest oczywiste: żadna demokracja, żadna zjednoczona Europa, żadne granice.

Podkreśla, że stowarzyszenie powinno działać w sposób spajający: – Tutaj, w środkowej Europie, tworzy się harmonia. Celem naszej uwagi staje się Europa Wschodnia.

Satysfakcja jest ogromna

Na razie jednak VSK jest nastawione na ratowanie wspólnej spuścizny Śląska. Jednym z pierwszych działań stowarzyszenia było uratowanie wspaniałego Pałacu w Łomnicy, gdzie dzisiaj ma ono swoją siedzibę.

Od dwóch lat stowarzyszenie nagradza tych, którzy również ratują zabytki. Nagroda w konkursie „Pomnik – nie zapomnij! Denkmal – denk mal dran!” ma zachęcić prywatne osoby, instytucje czy firmy do inwestowania w obiekty o znaczeniu historycznym i artystycznym. By uchronić ich piękno, ale także nadać mu nowe znaczenie.

W ubiegłym roku wyróżniono w ten sposób Klub Przyrodników za restaurację dawnej karczmy sądowej w Uniemyślu, Marzenę i Marcina Pilszaków za remont domu przysłupowego w Bogatyni i wspólnotę mieszkańców z Cieplic za remont zabytkowej willi.

W tym roku przyznano dwie nagrody.

Pawilon Norweski w CieplicachPawilon Norweski w Cieplicach Fot. Mat. prasowe

Alicja Mazur została uhonorowana za remont Pawilonu Norweskiego w Cieplicach. Doprowadziła ona do świetności niszczejący od lat zabytkowy lokal, w którym mieści się restauracja.

Druga nagroda powędrowała do Anny Staszewskiej-Brookes i Paula Brookesa. Małżeństwo odnowiło, z wielkim szacunkiem, piękny dom w Bystrzycy. Przeznaczyli na to pieniądze, które zarobili w Anglii.

– Większość starego drewna, kamieni oraz cegieł zbierano i skrupulatnie poddawano recyklingowi. Zapoznawaliśmy się z dawnymi technikami renowacji stosowanymi również w innych krajach, odwiedzaliśmy miejsca historyczne, które przeszły podobne procesy – opowiada Anna Staszewska-Brookes. – To był długotrwały i pracochłonny projekt, który zdominował nasze życie, ale satysfakcja jest ogromna.

Anna Staszewska-Brookes i Paul Brookes za zarobione w Anglii pieniądze odnowili piękny dom w BystrzycyAnna Staszewska-Brookes i Paul Brookes za zarobione w Anglii pieniądze odnowili piękny dom w Bystrzycy Fot. Mat. prasowe

Pomosty

Gościem honorowym uroczystości był dr Gisbert Porstmann, dyrektor muzeum w Dreźnie: – W NRD też staraliśmy się wspierać ratowanie tego wspólnego dziedzictwa. Sam chciałem po maturze podjąć pracę we Wrocławiu. Stawiłem się na rozmowę i usłyszałem: „Co wy młodzi możecie wiedzieć o kulturze Śląska?”.

Opowiedział też historię Wolfganga Thierse, byłego przewodniczącego Bundestagu, którego rodzina została po wojnie wysiedlona z Dolnego Śląska. Thierse urodził się we Wrocławiu w 1943 r.

– Jego rodzice musieli po wojnie opuścić Wrocław, ale miasto wspominali przez całe jego dzieciństwo – mówił dyrektor Porstmann. – Opowiadania te nie zawierały w sobie żadnej chęci zemsty, odwetu czy uderzenia w Polaków. Nie chcieli bowiem, by ich uczucie straty doprowadziło do relatywizacji zła narodowego socjalizmu. Jednak ten smutek i żal powracał w takich pytaniach: „Co my, Niemcy, zrobiliśmy, że musieliśmy utracić naszą ojczyznę?”.

Gdy upadł mur berliński zmieniła się rzeczywistość. Porstmann: – Stowarzyszenie VSK pracuje właśnie nad tym, by tworzyć pomosty między przyszłością i przeszłością, byśmy mogli śmiało iść w przyszłość. Myślę, że śląscy Polacy i Niemcy będą z dumą patrzyć na to, co tu się teraz dzieje.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.