Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Wrocław jest w Polsce jednym z miast najczęściej wybieranych przez imigrantów z Ukrainy. Mieszka ich tu około 90 tysięcy.

– Złożyło się na to kilka aspektów, choćby to, że w kraju i za granicą postrzegani jesteśmy jako prężny ośrodek gospodarczy, z bogatą ofertą rozwoju zawodowego – tłumaczyła Ewa Kaucz, prezes Agencji Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej. – Ukraińcy przyjeżdżają do nas nie tylko po to, by pracować w usługach. Nie zawsze jest też tak, że zatrudniają się u polskich pracodawców. W związku z kryzysem politycznym na Ukrainie wielu z nich po prostu zamyka tam swoje firmy, przenosi je do Wrocławia i niejednokrotnie zatrudnia Polaków.

Ukraińcy zarabiają w Polsce trzy do pięciu razy więcej niż w swoim kraju. Zatrudnia ich co dziesiąta polska firma, a zapotrzebowanie na tę kadrę będzie rosło. Jak wynika z tegorocznego „Barometru Imigracji Zarobkowej” przygotowanego przez Kantar Millward Brown, już niemal co piąta firma w Polsce deklaruje, że zamierza w najbliższym czasie rekrutować pracowników z Ukrainy. Ten odsetek jest jeszcze wyższy wśród dużych przedsiębiorstw, bo sięga aż 42 proc.

Brakuje ludzi do pracy

Kaucz: – Stopa bezrobocia wynosi we Wrocławiu tylko 2 proc. Przyjmuje się, że to osoby, które po prostu nie chcą pracować. Nie ma sytuacji, w której Polacy nie znajdują pracy, bo jest ona zabierana przez imigrantów. Gdyby nie było imigrantów, nie tylko nie miałby kto nas obsługiwać w sklepach czy restauracjach. Mielibyśmy też jeszcze większe problemy na rynku budowlanym. Już teraz słyszy się, że wiele inwestycji jest opóźnionych. W kłopotach byłyby też branże informatyczna, finansowa i te wszystkie nowoczesne centra usług biznesowych, gdzie zatrudniają Ukraińców.

– Dzięki imigrantom możemy pozyskiwać nowych inwestorów, bo ich pierwsze pytanie zwykle brzmi, czy możemy zapewnić dopływ pracowników – podkreślał Karol Przywara, dyrektor wydziału współpracy z zagranicą w dolnośląskim urzędzie marszałkowskim.

Jak zaznaczał Marek Pasztetnik, prezes Zachodniej Izby Gospodarczej, Ukraińcy są cenionymi pracownikami, bo sa lepiej zmotywowani niż Polacy. – Przykładem jest branża transportowa. Nasi kierowcy odmówili pracy w weekendy, tłumacząc, że mają rodziny i chcą z nimi spędzać czas. Ukraińcom się zgodzili, bo zależy im na dobrych zarobkach, które sięgają około 7 tys. zł netto.

Problemy z procedurą

Wielu przedsiębiorców narzeka jednak na długotrwałą procedurę związaną z zatrudnianiem cudzoziemskich pracowników. Obecnie uproszczone przepisy pozwalają na ich bezwizowy wjazd do Polski. Jednak mogą tu wtedy przebywać maksymalnie pół roku.

Pasztetnik: – By pracownik mógł zostać na dłuższy czas, potrzebne jest zezwolenie na pracę wydane przez urząd wojewódzki. Jednak formalności z tym związane trwają tak długo, że pracodawca musiałby złożyć wniosek, właściwie jeszcze nim pozna pracownika. Co z tego, że mamy tych pracowników, skoro nie możemy ich utrzymać? Właściciele firm sami muszą się z tym mierzyć. Brakuje jakiegokolwiek wsparcia systemowego. Nikt nie pomaga w poszukiwaniu pracowników, a przecież wzrostu gospodarczego nie da się zrobić bez produkcji. W Europie nie tylko my mamy boom gospodarczy. Jest takie ssanie na pracowników, że to tylko kwestia czasu, gdy lepsze gospodarki przygotują się, by przejąć tych pracowników. Same Niemcy miliona potrzebują od zaraz.

Z kolei Igor Lisin z działającej we Wrocławiu Fundacji „Ukraina” zaznaczał: – Zezwolenie na pracę powinno być wydane w ciągu 30 dni. Tymczasem trwa to ponad pół roku. Podobnie jest ze zgodą na pobyt. Powinno się ją uzyskać w ciągu trzech miesięcy, a ludzie czekają nawet trzy lata. W tym czasie nie mogą wyjechać z Polski, np. by odwiedzić rodzinę w kraju i nie można ich zatrudnić.

System naprawczy w urzędzie wojewódzkim wdraża się już od dwóch lat. Ale wniosków jest dużo, a pracowników tak mało, że nie są w stanie nadrobić zaległości, choć wprowadzono elektroniczny system rejestracji, który miał przyspieszyć procedurę. – Trzeba systemowo rozwiązać ten problem w skali kraju. Później każdy urząd wojewódzki powinien to implementować lokalnie – uważa Kaucz.

– Ukraińcy są nam niezbędni, jeśli myślimy o dalszym rozwoju gospodarczym. Dlatego potrzebny jest nam wzajemny szacunek, nad którym pracujemy. Chciałabym, żeby wszyscy rozumieli dla wspólnego dobra, jak cenny jest to dla nas sąsiad. Imigranci płacą u nas podatki, przyczyniają się do rozwoju właściwie wszystkich branż i dziedzin życia – podsumowała Anna Szarycz, pełnomocnik prezydenta Wrocławia ds. Ukraińców.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.