To już kolejna konferencja organizowana przez "Gazetę Wyborczą Wrocław" i Urząd Marszałkowski Województwa Dolnośląskiego. Przed rokiem rozmawialiśmy m.in. o wpływie polityki PiS na samorządy.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W najbliższym czasie rozstrzygnie się, czy w Polsce samorządy nadal będą decydowały o rozwoju województw, miast i gmin, czy też zwycięży centralizacja. Trzeba też walczyć o kolejne środki unijne, bo bez nich trudno będzie rozwijać Polskę lokalną.

To tematyka konferencji „Unia Europejska – Samorząd – Demokracja – Przedsiębiorczość”, którą wraz z Urzędem Marszałkowskim Województwa Dolnośląskiego zorganizowaliśmy na Wydziale Prawa i Administracji UWr. Naszymi gośćmi są m.in. europosłowie Róża Thun, Julia Pitera i Jerzy Buzek.

- Od tych wyborów zależy przyszłość nie tylko Dolnego Śląska, ale samorządów w ogóle. Czy będą one wyglądały jak dotychczas, czy podlegać będą władzy centralnej - mówił na wstępie Marszałek Województwa Dolnośląskiego Cezary Przybylski.

I kontynuował: - To dzięki wprowadzonej przez rząd Jerzego Buzka reformie, Polska wygląda dziś tak, jak wygląda. Może szkoda jedynie, że nie została ona dokończona. Że nie zdecydowaliśmy się na bezpośredni marszałków województw i starostów powiatowych. 21 października zdecydujemy również, czy dzień ten będzie świętem demokracji i wolności, przypadającym tuż przed obchodami 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości.

Wykład otwarcia dla uczestników konferencji wygłosił eurodeputowany Jerzy Buzek, były premier Polski i przewodniczący Parlamentu Europejskiego:

- Samorządność była kwintesencją programu pierwszej „Solidarności”. Mówiliśmy o tym już w 1981 r., gdy otoczeni byliśmy morzem komunizmu. W 1991 r. odbyły się pierwsze w pełni wolne wybory samorządowe. Dziś jednak samorządy to mniejszy sukces „Solidarności”, partii, czy polityków w ogóle. To sukces przede wszystkim samych samorządowców, ale także odpowiedzialności obywatelskiej nas wszystkich. Oczywiście, jeszcze czegoś nam brakuje. Frekwencja w wyborach samorządowych jest bardzo niska. Z tym rzeczywiście mamy ogromny problem, bo w naszej świadomości wciąż nie może zaistnieć na dobre ta potrzeba demokratycznego sprawowania władzy. To, co tak bliskie jest już społeczeństwom Wielkiej Brytanii, Niemiec, czy północnych Włoch. Państwo demokratyczne to dzisiaj czwórpodział władzy, bo media, jako czwarta władza, też powinny być niezależne. I o utrzymanie tego porządku chodzi w zbliżających się wyborach. Dlatego zachęcajmy wszystkich, by wziąć w nich udział. Bo stawką jest w nich ochrona tego wszystkiego.

Debata o Unii Europejskiej

Czy możliwy jest "Polexit"? - pytał eurodeputowanej Róży Thun Roman Imielski, prowadzący debatę szef działu krajowego "Wyborczej".

Thun: - Czy grozi nam Polexit? Odkąd PiS przyszedł do władzy, po raz pierwszy uważam, że oni chcą rządzić tylko po to, by nas z Unii wyprowadzić. W latach 2005-2007 słyszałam od znajomych „nie przesadzaj, daj spokój, nie strasz”. Ale dziś, obserwując politykę obecnego rządu, wszyscy to przecież widzimy. Widzimy, jak krucha jest demokracja, jak łatwo rząd może marginalizować Polskę wygaszając na przykład niezależność polskich sądów.

I dodaje: - Ten proces wyprowadzania Polski z Unii Europejskiej już się więc rozpoczął, z czego wielu z nas wciąż nie zdaje sobie sprawy. Bo wielu osobom nie mieściło się w głowach, jak łatwo jest taki „Polexit” przeprowadzić. Rządzący, którzy patrzą na sondaże, jak ten z wczoraj, gdzie ponad 80 proc. Polaków jest zadowolonych z obecności w UE, nigdy się do tego nie przyznają. Ale to już się dzieje i nie będzie do tego potrzebne żadne referendum, oni to zrobią decyzją Rady Ministrów.

Roman Imielski: - Czy Polska będzie finansowym pariasem w Europie, gdy dostanie mniej pieniędzy bo obcięciu nam dotacji za łamanie praworządności?

Julia Pitera, eurodeputowana PO: - Ja nie wiem, czy rząd PiS w ogóle jest zainteresowany zdobywaniem środków europejskich. Ich zdobywanie warunkowane jest wkładem własnym trzymaniem dyscypliny finansowej. Jak PiS miałby to robić, gdy po wyborach pierwszym, co robią, to rozdawnictwo pieniędzy?

Roman Imielski: - Co powiedziałby Pan o UE Mateuszowi Morawieckiemu?

Jerzy Buzek: - Nigdy nie recenzowałem pracy premierów, którzy rządzili przede mną, ani po mnie. Ale raz nie wytrzymałem, gdy na pewnej konferencji premier Morawiecki mówił, że Polska więcej do Unii wpłaca, niż z niej dostaje. Naprawdę nie wiedziałem wówczas, jak się zachować, bo to przecież zwyczajna nieprawda, o czym mogą świadczyć sami samorządowcy, rozdzielający z budżetu unijnego miliardy euro na inwestycje w swoich regionach. A przecież pieniądze nie są najważniejszą korzyścią, jaką mamy z członkostwa w UE. Kiedyś, jeśli rolnik chciał wywieźć za granicę masło, to musieli przechodzić specjalistyczne badania, uzyskiwać certyfikaty, żeby móc eksportować. Kto dziś się tym przejmuje, gdy rynki europejskie są dla nas otwarte?
Bez Unii Europejskiej byłoby nam oczywiście trudniej finansowo, ale najbardziej brakowałoby nam tego całego parasola, jaki Unia nad nami roztacza, gdy próbujemy załatwiać nasze partykularne interesy.

Marszałek Cezary Przybylski, mówiąc o korzyściach obecności w europejskich strukturach, płynących dla rządzonego przez niego Dolnego Śląska, wymieniał głównie finanse:

- Kilka lat temu udało nam się dokończyć budowę nowego szpitala na Stabłowicach. Zrobiliśmy to wprawdzie za własne pieniądze, ale było nas na to stać tylko dlatego, że na inne inwestycje mieliśmy zapewnione finansowanie europejskie.

Jakie mogłyby być skutki ewentualnego Polexitu?

Przybylski: - Opuszczenie Unii przez którykolwiek z krajów jest trudny do przewidzenia, o czym przekonują się dzisiaj mieszkańcy Wielkiej Brytanii. To nie tylko kwestie finansowe, ale pamiętajmy również o tym, że dziś możemy podróżować po Europie bez paszportu, o czym tylko marzyć mogło moje pokolenie. Musimy zrobić wszystko, żeby do Polexitu nie dopuścić.

Róża Thun: - Brytyjczycy nie mieli pojęcia, że wychodząc z UE tracą dostęp do wspólnego rynku. Mają świadomość, że wielu z brytyjskich firm grozi po prostu kolosalna plajta. Unia wciąż nie jest gotowa, musimy cały czas ją budować, udoskonalać. Sama tego nie zrobi. Dlatego nie możemy być pasywni, nie możemy myśleć wyłącznie o sobie.

Pitera: Do Brexitu doszło na skutek kłamstwa, choćby tego, co mówił pan Nigel Farage, który rozpościerał przed wyborami wizję szczęśliwości, jaka spadnie na Wielką Brytanię po opuszczeniu tej "wstrętnej Unii". I to samo próbuje robić nasz rząd, który kłamie o tym, że więcej do niej wpłacamy, niż dostajemy, że nie buduje się w Polsce dróg i mostów. Nie mówi za to, że dzięki funkcjonowaniu Unii Europejskiej żyjemy na kontynencie bez wojny już ponad 70 lat.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    O czym wy piszecie skoro to wszystko zdaniem PiS i pisprezydenta jest wyimaginowane...
    już oceniałe(a)ś
    3
    0
    bez samorządów i nieustannym marzeniem Pis o centralizacji każdej formy życia i funkcjonowania w Polsce - będziemy mogli sobie zaśpiewać Partia rządzi, partia radzi partia nigdy..Cię i tak nie posłucha
    już oceniałe(a)ś
    2
    0