3 tysiące 645 uczestników z ponad 30 różnych krajów biegło dziś ulicami miasta w 36. PKO Wrocław Maratonie. Wygrali Kenijczycy zajmując wszystkie miejsca na podium. Pierwszy Polak, który dobiegł na metę z szóstym czasem, to Kamil Jastrzębski.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

36. PKO Wrocław Maraton za nami! Wokół Stadionu Olimpijskiego już po godz. 8 był spory ruch. Numery startowe odebrało 87 proc. biegaczy, z wszystkich, którzy zgłosili się do biegu.

 

Udział w biegu zadeklarowało 3615 mężczyzn i 809 kobiet. W Maratonie Wrocław pobiegło w tym roku 3 tysiące 645 zawodników. Dystans maratoński pokonało także 26 biegaczy na wózkach. Najwięcej zawodników, którzy zapisali się na bieg, pochodziło z Wrocławia - to 1109 osób. W pierwszej dziesiątce pod względem liczby zawodników były: Warszawa (178 biegaczy), Kraków (154), Poznań (93), Szczecin (52), Oleśnica (47), Legnica, Łódź i Opole (po 45) oraz Katowice (35).

O godz. 9 na południu Wrocławia było jeszcze spokojnie. Na skrzyżowaniu ul. Powstańców Śląskich z Hallera nie było o tej porze korków. Powtórzyła się jednak sytuacja sprzed lat: jak relacjonował nasz dziennikarz Artur Brzozowski, wiele osób nie wiedziało, że dziś maraton. Byli zdziwieni, bo tramwaje kursowały inaczej. - No przecież kiedyś muszą pobiec - tłumaczyła starsza pani na przystanku Powstańców Śląskich, gdy usłyszała narzekania młodych ludzi. A ponieważ autobusy także zmieniły trasy, kto mógł, wypożyczał rower miejski.

W 36. PKO Maraton pobiegły całe rodziny. W tym roku po raz pierwszy w historii wrocławskiego maratonu start i meta usytuowane były na Stadionie Olimpijskim. Pan Arkadiusz z Wieruszowa w Maratonie biegł pierwszy raz. - To mój debiut. Mam nadzieję, że dobiegnę - mówił mężczyzna, który zdecydował się wesprzeć akcję PKO "Biegnę dla Krzysia i Wiktorii".

Pani Elwira, pan Jarek, Paulina, Paweł i Bartek przebiegli Bieg rodzinny. Po tym jak dotarli do mety poszli na trasę maratonu kibicować innym biegaczom. Paweł na mecie Biegu Rodzinnego był pierwszy z całej piątki. Biegać lubi. Już ma za sobą dwa duże starty - w Jelczu-Laskowicach i w Poznaniu. Pani Elwira zwiększa dystans stopniowo - w najbliższym czasie planuje wystartować w pierwszym swoim biegu na 10 km w Bożkowie, a 11 listopada wybiera się do Poznania na Bieg Niepodległości.

O godz. 9.20 pierwsi wózkarze pojawili się na Krzykach. Po ich przejeździe policja przepuściła samochody, by rozładować korek.

O godz. 10 biegacze dotarli na ul. Sienkiewicza. Kenijczycy na czele. Po 15 kilometrach prowadził Abel Kibet Rop z czasem 48 min i 33 s. Drugi biegł Hoea Kiplagat Thuei (48:33), trzeci na tym dystansie był Barnabas Kipyego Bor (48:37). Pierwszy ze stawki Polak Kamil Jastrzębski na 15 kilometrze był szósty (49:12).

Abel Kibet Rop to zawodnik, który jako pierwszy dobiegł na metę w ubiegłym roku. Miał czas 2 godz. 13 min 36 s. Wówczas do ustanowienia nowego najlepszego czasu zabrakło mu jedynie dziewięciu sekund. Kamil Jastrzębski z czasem 2 godz. 21 min 36 s w ogólnej kwalifikacji ubiegłorocznego Maratonu Wrocław zajął miejsce szóste.

W tym roku nagrodą dla biegaczy, którzy ukończyli 36. PKO Maraton Wrocław, były medale inspirowane 100-leciem Niepodległości Polski, ale oczywiście z wrocławskim krasnalem. To właśnie biegnący krasnal trzymał w jednej ręce biało-czerwoną flagę, a w drugiej goździka. Miał również elementy wojskowego umundurowania.

Po godz. 10 do mety dotarł pierwszy zawodnik na wózku - wielokrotny mistrz paraolimpijski i mistrz świata Rafał Wilk z Rzeszowa. Na mecie był po godzinie 2 minutach i 35 sekundach. Drugi dojechał Krystian Giera z Inowrocławia, sekundę za Wilkiem. Trzeci zawodnik na wózku to Tomasz Łuko - czas: godzina 10 minut i 24 sekundy. Wśród pań wygrała Słowaczka Anna Orszova (1:16:59), druga trasę pokonała Katarzyna Zubowicz (1:32:24), na najniższym stopniu podium znalazła się Monika Pudlis (1:43:45). 

O godz. 10.29 Kenijczykom zostało coraz mniej do mety. Przy Stadionie Wrocław, czyli na 25. kilometrze trasy, przebiegali o tej porze Hoea Kiplagat Thuei (01:21:09), Abel Kibet Rop (01:21:09) i Kibire Moses Kipruto (01:21:11). Z kobiet pierwsza była również Kenijka - Ruth Chemisto Matebo. Na 21. kilometr dobiegła z czasem godz., 19 min i 27 s.

Rekord wrocławskiego maratonu został ustanowiony w 2002 r. i wynosi 2:13:28. Ustanowił go 16 lat temu Vladzimir Tsyamchyk i do dziś nikt nie pobiegł szybciej.

Niektórzy z biegnących zatrzymywali się przy rodzinach, które ich dopingowały i przybijali piątki. Kibice bili brawo, a maratończycy odpowiadali: "Brawo Wrocław!".

Na 12. kilometrze trasy o godz. 10.38 spotkaliśmy Pawła Meja, który zawsze biegnie na bosaka: - Za mną jest jeszcze ze sto osób, ale i tak dobiegnę ostatni!

Pan Jacek z żoną Eweliną oraz dziećmi - Jasiem i Niną - też kibicowali przy trasie. Pan Jacek biegał już we Wrocławiu maratony, ale ze względu na kontuzję kolana nie mógł wziąć udziału w tegorocznym biegu.

- Dopinguję, bo wiem, jakie to ważne dla zawodników. Daje tyle siły, ile żaden napój energetyczny - zapewniał.

Pani Julia czekała przy mecie na chłopaka Dawida Szkodzińskiego z Legnicy. - To jego pierwszy maraton. Był bardzo zestresowany, ale jest dobrej myśli - mówiła pani Julia, trzymając kciuki. A przy stadionie zabawa trwała wtedy w najlepsze. Najmłodsi mogli skorzystać z dmuchańcow, zrobić sobie zdjęcie z maskotkami biegu, pograć w piłkę czy w grę edukacyjną.

O godz. 10.59 ostatni maratończyk był na 12. kilometrze trasy, powoli biegł w kierunku ul. Grabiszyńskiej. Przed nim było wówczas jeszcze 30 kilometrów.

O godz. 11.05 czołówka biegu zameldowała się na 35. kilometrze. Prowadzili Kenijczycy: Hoea Kiplagat Tuei (01:55:39) i Abel Kibet Rop (01:55:39). Trzeci był Tarekegn Zewda Bekele z Etiopii (01:55:40). Później znów Kenijczycy: Kipyego Barnabas Bor z czasem 01:55:44 i Moses Kipruto Kibire (01:55:44). Pierwsza w stawce kobieta - Kenijka Ruth Chemisto Matebo minęła wtedy 30. kilometr (czas: 01:54:03).

Po godz. 11 nie było już problemów z jazdą ulicami Ślężną, Powstańców Śląskich i Gajowicką. Po nich przejezdna stała się także ul. Hallera. Ale nie wszędzie obyło się bez niespodzianek.

- Na jednym ze skrzyżowań w centrum miasta samochody zablokowały ulicę, którą nie mogła przejechać karetka - relacjonował Artur Brzozowski. - Gdy, z trudem, udało jej się wjechać na skrzyżowanie, około 20 maratończyków natychmiast zatrzymało się, by ją przepuścić. "Biegacze mądrzejsi od kierowców", komentowała jedna z kobiet, która przyglądała się zdarzeniu.

Pierwsi na mecie

36. PKO Maraton Wrocław wygrali Kenijczycy. Pierwszy na metę dobiegł Bor Barnabas Kipyego. Pierwszy Polak, który dobiegł na Stadion Olimpijski, to Kamil Jastrzębski (szósty czas, 2:24:37), za nim finiszowali Andrzej Rogiewicz (2:26:03) i Przemysław Dąbrowski (2:29:55). Wyniki wszystkich biegaczy można zobaczyć na stronie z czasami maratonu.

  1. Kipyego Barnabas Bor 2:17:47
  2. Hoea Kiplagat Tuei 2:19:40
  3. Abel Kibet Rop 2:19:44
  4. Tarekegn Zewda Bekele 2:22:05
  5. Moses Kipruto Kibire 2:22:52

Pierwszą kobietą, która dobiegła do mety, była Kenijka Ruth Chemisto Matebo (2:43:55). Druga – również Kenijka – przybiegła Hellen Jepkosgei Kimutai (2:44:57). Trójkę kobiet na podium zamknęła Węgierka Szabó Tünde (2:48:14). 

Jako pierwsza z Polek do mety dotarła Antonina Biała (2:57:37), drugą obywatelką RP była Ewa Kucharska (2:59:42), trzecią – Krystyna Kuta (3:01:25).

Z Dolnoślązaków pierwszy na mecie był Grzegorz Gronostaj z Wrocławia z czasem 02:34:10. Z kolei Urban Broda we Wrocławiu zdobył piąty medal, a tym samym Koronę Maratonów: - Rodzina i przyjaciele mnie mocno dopingowali. Z czasu - 3 godziny 29 minut z haczykiem - jestem zadowolony. Chociaż bieganie uzależnia i chciałoby się pobiec szybciej - mówił nam zaraz po biegu zawodnik, któremu podobała się trasa. - Warunki też sprzyjały. Teraz mój cel to maraton w Londynie - dodawał.

Łącznie na mecie stawiło się 3560 biegaczy. Najstarszym zawodnikiem, który dotarł do mety był pan Tadeusz Baranowski. 81-latek pokonał królewski dystans z czasem 5 godzin 54 minuty i 49 sekund. O godz. 15:40 linię mety przekroczył ostatni zawodnik - to właśnie biegnący na bosaka Paweł Mej.

Dyrektor Wojciech Gęstwa wręczył mu medal i oficjalnie zakończył 36. PKO Wrocław Maraton, zapraszając na 7. Nocny Półmaraton Wrocław, który odbędzie się w czerwcu 2019 r.

36. PKO Wrocław Maraton: trasa

Maratończycy wyruszyli sprzed Trybuny Zachodniej Stadionu Olimpijskiego, po czym aleją Różyckiego, przez mosty Grunwaldzki i Pokoju pobiegli do placu Bema. Tam skręcili na południe, przemierzyli dwie wyspy – Młyńską i Piasek (mijając zabytkowy Ostrów Tumski), okrążyli centrum ulicami Grodzką, i Kazimierza Wielkiego i placem Teatralnym (przebiegając przy Teatrze Lalek).

Następnie zawodnicy pobiegli ulicami: Świdnicką, Swobodną i Ślężną, aż do południowego traktu – obwodnicy śródmiejskiej: ulic Armii Krajowej, Wiśniowej i Hallera. Później rywalizujący wrócili w kierunku centrum ulicą Grabiszyńska i Podwalem, skąd ul. Legnicką i Lotniczą dotarli aż do Stadionu Miejskiego, który okrążą aleją Śląska.

 Ulice Pilczycka, Popowicka, Starogroblowa, Długa i Dmowskiego poprowadziły ich znów do centrum. Na północ uczestnicy podążyli Kurkową, Łowiecką i Bałtycką, skręcili w Obornicką, alejami Kasprowicza i Boya-Żeleńskiego oraz ulicą Toruńską dotarli do Bruecknera. Następnie mostami Jagiellońskimi i aleją Kochanowskiego pobiegli do alei Różyckiego, którą dostali się na Stadion Olimpijski.

W związku z zawodami wprowadzone zostaną pewne zmiany tras i rozkładów jazdy wybranych linii komunikacji publicznej. Czytaj więcej: Maraton Wrocław 9 września 2018 r. [TRASA, UTRUDNIENIA, OBJAZDY, ZMIANY W MPK]

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Wszystko byłoby OK, gdyby pobiegli choć częściowo wałami odrzańskimi - są takie ładne, przebudowane, gdyby biegli ulicami, które bezkolizyjnie krzyżują się z głównymi arteriami (upss, takich u nas prawie nie ma...), gdyby maraton nie paraliżował połowy miasta.
    Ale nie - komuś się zamarzyło być Nowym Jorkiem czy Londynem. To może niech zbuduje metro takie jak w Londynie, drogi, obwodnice a nie maraton przeszczepi, bo to najłatwiejsze!
    @indywidualismus
    3600 osob puscic na waly? Nie masz pojecia o czym piszesz. Waly nie maja takiej przepustowowsci, zeby zmiescic tak wielka liczbe osob w stosunkowo krotkim czasie.
    już oceniałe(a)ś
    1
    1
    @spad_ukp
    o to niech biegają w kółko po jakimś zamkniętym terenie. tylko nienawidzący ludzi idiota mógł wymyślić blokowanie miast, co skopiowali inni idioci.
    już oceniałe(a)ś
    1
    1
    @qwerfvcxzasd2
    3600 osob w kolko po zamknietym terenie. I kto tu jest idiota, raczej nie Ci co piscili biegaczy na miasto. Ja rozumiem zlosc hakby to bylo co tydzien, ale raz w roku na 6-8 godzin zablokwanych kilka ulic. A o wszystkim informuja z wyprzedzeniem, ze beda zamkniete.
    już oceniałe(a)ś
    1
    1
    @spad_ukp
    no i co z tego, że uprzedzają. mieszkam w takim miejscu, że jestem zablokowany ze wszystkich stron.
    już oceniałe(a)ś
    1
    1
    .
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Wszystko bardzo fajne i potrzebne ale kto posprząta śmieci wzdłuż trasy.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    kolejny raz zablokowane miasto i zmarnowana niedziela (nie, nie siedzę na kanapie, przez maraton nie mogłem pojechać potrenować). wszystko przez grupę egoistów.

    tylko po ro, żeby przebiec się po betonie i asfalcie (nonsens) i żeby kasę zgarnąć mogło kilku naszych przyjaciół z Afryki.
    @qwerfvcxzasd2
    Co takiego trenujez, ze tyle jadu w tobie? Przewaznie ludzie trenujacy maja duze poklady pozytywnych endorfin i zrozumienie dla takich przedsiewziec.
    już oceniałe(a)ś
    3
    2
    @spad_ukp
    to ty masz jad, pisząc o mnie takie rzeczy.
    już oceniałe(a)ś
    1
    1
    Och jak zwykle zapluci złością i jadem kierowcy przyklejeni do czterech kółek mimo afiszy w wielu punktach miasta, które widziałam już 2 tygodnie wcześniej - zaskoczeni i sfrustrowani, bo nie mogą się przewieźć komunikacją/inną trasą/pójśc piehcotą/iść na spacer/przeczytać książkę/dostosować SWOJE plany ZAWCZASU do planów kilku setek innych ludzi raz w roku/.
    @natassja
    Jak łatwo zauważyć przy okazji tej nielubianej przez wrocławian imprezy, to biegacze hejtują osoby, którym maraton się nie podoba. Czy mogę prosić redakcję o analizę tego zjawiska w przyszłym roku?
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    @natassja
    nie ustawiaj ludziom ich życia krowo.
    już oceniałe(a)ś
    1
    0