W piątek przypada 38. rocznica podpisania porozumień gdańskich. Aby to uczcić, o godz. 20 pod Pręgierzem spotkali się działacze opozycji demokratycznej z PRL i młodzi ludzie, którzy angażowali się i angażują w protesty w obronie sądów.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Zgromadzeni na wrocławskim Rynku wspominali nie tylko 38. rocznicę porozumień sierpniowych podpisanych w Gdańsku w 1980 r., ale też 36. rocznicę największych demonstracji solidarnościowych w Polsce, które w 1982 r. miały miejsce we Wrocławiu. 

O godz. 20 pod Pręgierzem w Rynku stanęli więc działacze opozycji demokratycznej z PRL. W piątkowej demonstracji pod hasłem „Solidarność naszą bronią” biorą udział m.in. Józef Pinior, Aleksander Gleichgewicht, Elżbieta Sienkiewicz-Romańska, Jarosław Hyk oraz Barbara Trzeciak-Pietkiewicz. 

Podobnie jak w ubiegłym roku przyszli także ci, którzy angażowali się w protesty w obronie niezawisłych sądów.

Aleksander Gleichgewicht: – Ja – i niech to dziś ci łajdacy usłyszą – powiem, czym była „Solidarność”. To było najpiękniejsze i największe zwycięstwo Polaków w ich historii. To eksplozja nadziei, radości i wiary w człowieka i jego podmiotowość, sprawiedliwość i prawo. To nasza solidarność. Polska, gdańska, wrocławska. Solidarność Lecha Wałęsy, Władysława Frasyniuka, Jacka Kuronia, Józefa Tischnera. To 10-milionowy ruch ponad klasami i wyznaniami, pochodzeniem. Zjednoczony nie tylko postulatami płacowymi i posiadaniem wspólnego wroga, ale i połączony duchem wolności oraz ludzkiej solidarności. 

I kontynuował: – Gdy tysiące demonstrowały wówczas w obronie więźniów politycznych, a dziesiątki tysięcy, w tym we Wrocławiu: tramwajarzy, kierowców autobusów, gotowych było strajkować w imieniu i w obronie bezbronnych grup społecznych, takich jak pielęgniarki czy nauczyciele.

Dziś proszę państwa mamy tzw. „Solidarność” Piotra Dudy. Tak zwany związek zawodowy uczepiony klamki narodowo-bolszewickiego PiS-u. Pseudozwiązek zapewniający tysiącom swych aparatczyków apanaże i przywileje. Towarzystwo wzajemnej adoracji przyciągające nowych członków zniżkami na benzynę na państwowych stacjach. Związek mający miliony ludzi pracy w „dudzie”. Nie zmienią tego pojedynczy uczciwi działacze. 

W miejscu, w którym stoimy, ciągle brak tablicy „Tu nigdy nie było Jarosława Kaczyńskiego”. I zapewne nigdy nie będzie. Chociaż to miejsce jest nie tylko miejscem naszego spotkania. To przecież jest pręgierz, który kiedyś służył, jako miejsce hańby. Więc może niech się tutaj jednak pojawi. To właściwe dla niego miejsce.

Barbara Trzeciak-Pietkiewicz: – Serdecznie witam obywateli drugiego sortu. Miło oglądać wasze zdradzieckie mordy. Pozdrówmy Lecha Wałęsę, bo wobec takich chamskich numerów, wycierania go wszędzie gumką myszką, niszczenia go, on musi wiedzieć, że są ludzie w „Solidarności”, którzy o nim pamiętają i go doceniają.

Tłum skandował: – Lech Wałęsa!

Trzeciak-Pietkiewicz: – Od razu się lepiej poczułam. Zwłaszcza że nie muszę myśleć o tych, którzy byli niby gdzieś i mają tablicę. Było takich dwóch panów. Jeden chyba razem z fotelem mamusi, w którym przesiedział cały stan wojenny. My, kochani, musimy walczyć o swoją godność. Żebyśmy byli traktowani jak obywatele pierwszego sortu.

Jarosław Hyk: – Nie wiem, co dzisiaj powiedzieć, bo też jestem zdenerwowany. Od trzech lat jestem zdenerwowany coraz bardziej, tak jak wy. Jedyne, co bym chciał dzisiaj powiedzieć w rocznicę podpisania porozumień sierpniowych.

W 36. rocznicę pamiętnych manifestacji chcę wam powiedzieć, że wierzę, iż to wszystko przetrzymamy. To całe zło, które ogarnęło naszych rodaków. Krewnych, przyjaciół z pracy. Jak to śmiesznie mówi pan premier Morawiecki dzisiaj: „towarzyszy broni”.

ZOBACZ TEŻ: Bohater stanu wojennego Jarosław Hyk: Kaczyński idzie po dyktaturę

Do nich dzisiaj miałbym chyba najwięcej do powiedzenia. Tylko co to da. Dzisiaj chyba nikt nie jest im w stanie przemówić do rozsądku. Oni się sparzą, ale boleć będzie to nas wszystkich. Wierzę jednak, że będzie to doświadczenie, z którego będziemy mogli wyciągnąć wnioski na przyszłość. Tak aby nikt już nam nie odebrał tego, co wywalczyliśmy kiedyś nie tylko przelaną krwią, ale i mądrością ludzi, którzy podjęli się tej walki. Ta zaraza chce ogarnąć całą Europę i jeżeli my nie będziemy solidarni, to nie obronimy się przed tą zarazą, która drąży Europę jak niewidoczny rak. Wierzę, że to się nie stanie, dzięki nam wszystkim. Chciałbym wszystkim swoim kolegom i koleżankom z „Solidarności” w dniu naszego święta życzyć zdrowia, pomyślności i mądrości.

Robert Wagner: – Pozwolę sobie zacytować ostry wpis, który na Twitterze umieścił Władysław Frasyniuk: „31 sierpnia to dobry dzień, żeby powiedzieć tym wszystkim, którzy przebywali, pocałujcie nas w d...”. Musimy pójść do najbliższych wyborów i pogonić ich. Zabierzcie znajomych i swoich bliskich i pójdźcie do urn. 

W trakcie manifestacji można się było zapisać do zespołu Wolontariuszy Wolnych Wyborów. To akcja obywatelska skupiająca organizacje i osoby, którym zależy na prawidłowości przeprowadzenia wyborów w Polsce.

Organizatorami piątkowej demonstracji „Solidarność naszą bronią” byli: Partia Razem, Wrocław dla Demokracji, Młodzi.Nowocześni, Nowoczesna, Unia Pracy Wrocław, Obywatele RP, grupa „Europo, nie odpuszczaj”, stowarzyszenie Dolnośląski Kongres Kobiet, SLD, Strajk Obywatelski we Wrocławiu, Młodzi Demokraci, Inicjatywa Polska-Wrocław, Platforma Obywatelska, Partia Zieloni, Inicjatywa Demokratyczna.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    to była bardzo smętna impreza w Rynku..
    @moja123
    Ale była...
    już oceniałe(a)ś
    2
    0
    @moja123
    Smętna bo?
    już oceniałe(a)ś
    0
    0