Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Klementyna Suchanow od miesięcy jest twarzą obywatelskich protestów pod Sejmem i pałacem prezydenckim. W swoim oporze jest nieugięta, choć wiele razy spotkała się z agresją policjantów. W grudniu ubiegłego roku, po tym, jak z grupą innych aktywistów obrzuciła jajkami rządowe limuzyny, została przez funkcjonariuszy powalona na ziemię i skuta kajdankami. 18 lipca, kiedy próbowała na ścianie Sejmu napisać „Czas na sąd ostateczny”, znów skuto ją, unieruchamiając ręce z tyłu.

„Mam poharatane nogi” – pisała wtedy na swoim facebookowym profilu. Jednak pomijając otarcia i ból nadgarstków, udało jej się wyjść z tamtej akcji bez szwanku.

Ból utrudniał Suchanow poruszanie się

Jednak to, co wydarzyło się 26 lipca, miało poważniejsze konsekwencje. – To był ten dzień, kiedy użyto gazu wobec protestujących – opowiada „Wyborczej” Klementyna Suchanow. – Moja znajoma wraz z grupą innych osób znalazła się pod płotem pałacu prezydenckiego otoczona przez kordon policji. Policjanci zaczęli ostro pacyfikować ludzi, więc zaniepokojona wdarłam się między nich, gdyż parę dni wcześniej kilku naszych kolegów zostało pobitych. Wtedy funkcjonariusze zaczęli mnie siłą odciągać od grupy. 

Po tej interwencji policjantów kobieta źle się poczuła. – Nie poszłam jednak na obdukcję, bo ból nie był szczególnie ostry. Jednak stopniowo coraz bardziej utrudniał mi poruszanie się – przyznaje. 

Stan jej zdrowia się pogarszał, a ból nasilał. W sobotę wieczorem nie była już w stanie ustać na nogach.

Suchanow: – Jednej nogi praktycznie nie czułam, tak jakbym straciła nad nią kontrolę. Nie byłam w stanie wyczuć podłoża, potykałam się. Dlatego wezwaliśmy pogotowie.

Co się stało Klementynie Suchanow?

W niedzielę nad ranem trafiła do jednego z warszawskich szpitali. Tam zrobiono rezonans i natychmiast podjęto decyzję o operacji, którą przeprowadzono w niedzielę wieczorem. Przyczyną dolegliwości było wypadnięcie dysku z kręgosłupa.

– Biorąc pod uwagę okoliczności, czuję się nie najgorzej – mówiła nam w poniedziałek Klementyna Suchanow. – W najbliższych dniach powinnam zostać wypisana do domu, a tydzień później rozpocznę rehabilitację. 

I właśnie rehabilitacja jest teraz największym wyzwaniem. Na jej rozpoczęcie w ramach NFZ pacjent musi czekać w Warszawie nawet 200 dni. Żeby odbyła się szybko i była możliwie najskuteczniejsza, potrzebne są prywatne środki. Dlatego Komitet Pomocowy „Parasolki”, przedsięwzięcie Ogólnopolskiego Strajku Kobiet, zajmujący się zbieraniem środków na pomoc osobom doznającym represji ze strony władzy, ogłosił publiczną zbiórkę środków na powrót Suchanow do sprawności.

Klementyna Suchanow, jedna z najbardziej aktywnych postaci opozycji ulicznej, wskutek agresji policjantów podczas tłumienia protestu pod pałacem prezydenckim doznała urazu kręgosłupa. Dolegliwości niestety nie przeszły. Uraz okazał się poważny. (...) Czeka ją wielomiesięczna, kosztowna rehabilitacja. Klem jest zawsze na pierwszej linii, narażając się za nas. Teraz potrzebuje pomocy. Okażmy solidarność” – czytamy na stronie zrzutka.pl.

Wpłat można dokonywać pod adresem: zrzutka.pl.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.