Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Na początku XX w. w zachodniej części Gądowa utworzono lotnisko. Oficjalnie uruchomiono je w październiku 1910 r. Początkowo dzielili je między siebie wojskowi i sportowcy. Było ono jednym z pierwszych, historycznych lotnisk niemieckich i przez ponad ćwierć wieku jedynym lotniskiem we Wrocławiu. Dopiero w 1938 r. utworzono na potrzeby wojska niemieckiego lotnisko w Strachowicach (Flughafen Breslau-Schöngarten).

Ruch pasażerski na Gądowie ruszył w 1921 r. Loty odbywały się na trasie Berlin-Wrocław, później Wrocław-Magdeburg i Berlin-Wrocław-Gliwice. W 1936 r. powstał tu nowy pawilon według projektu Ernsta Pietrusky’ego – nowoczesny, elegancki i funkcjonalny. Mieszkańcy mogli żegnać odlatujących na tarasie widokowym we wschodniej części budynku nad tzw. salą Ikara. Po wybuchu II wojny światowej kontrolę nad lotniskiem przejęło wojsko III Rzeszy. Po wojnie w porcie stacjonowali Rosjanie, ale w czerwcu 1946 powołano do życia wrocławski oddział LOT-u.

W 1936 r. na Gądowie powstał nowy pawilon według projektu Ernsta Pietrusky'ego - nowoczesny, elegancki i funkcjonalnyW 1936 r. na Gądowie powstał nowy pawilon według projektu Ernsta Pietrusky'ego - nowoczesny, elegancki i funkcjonalny fot. Fotopolska.eu

Lotniskowe ulice

Historię lotniska na Gądowie przypominają nazwy ulic. Jest Lotnicza, Balonowa, Szybowcowa, bulwary Dedala i Ikara. Swoje ulice mają też piloci. Jedną z głównych arterii jest ul. Jerzego Bajana – pilota myśliwskiego i sportowego. Upamiętniono też dwukrotnego zdobywcę balonowego pucharu Gordona Bennetta, Franciszka Hynka, pioniera lotnictwa Stefana Drzewieckiego, Eugeniusza Horbaczewskiego, który był jednym z najlepszych polskich pilotów podczas II wojny światowej, czy majora pilota wojska polskiego Ludwika Idzikowskiego, który zginął podczas próby przelotu nad Atlantykiem.

Współcześni deweloperzy również nawiązują do lotnictwa. Lokum Deweloper na patrona swojego osiedla wybrał genialnego renesansowego wynalazcę, konstruktora pierwszej maszyny latającej – Leonarda da Vinci. A i mieszkańcy pamiętają o historii. W ramach Wrocławskiego Budżetu Obywatelskiego 2015 między ul. Szybowcową, Bajana i Drzewieckiego powstał lotniczy plac zabawa z dwoma dużymi samolotami, na które można się wspinać, kontrolą lotów i zjeżdżalnią. Rok później dzięki WBO między ul. Hynka, Skrzydlatą i Bajana wybudowano kosmiczny plac zabaw w kształcie Układu Słonecznego. Teraz mieszkańcy starają się o 750 tys. zł na park Leonarda da Vinci, który miałby powstać w centrum osiedla.

W budynku dawnego portu lotniczego Wrocław-Gądów, w którym mieszczą się obecnie przedszkole nr 113 i komisariat policji, swoją siedzibę ma także rada osiedla Gądów-Popowice Płd. I to właśnie tutaj radni utworzyli miejsce, które nazywają „Lotnicza 22 – pas startowy”.

Ul. Lotnicza 22, czyli budynek dawnego portu lotniczego. Obecnie mieści się tutaj przedszkole nr 113 i komisariat policji, swoją siedzibę ma tu także rada osiedla Gądów-Popowice Płd.Ul. Lotnicza 22, czyli budynek dawnego portu lotniczego. Obecnie mieści się tutaj przedszkole nr 113 i komisariat policji, swoją siedzibę ma tu także rada osiedla Gądów-Popowice Płd. KRZYSZTOF ĆWIK

– Na parterze siedziby rady osiedla wyremontowaliśmy już pomieszczenie, które chcemy oddać mieszkańcom. Zapraszamy wszystkich, którzy coś robią. Chcemy, żeby spotykali się tutaj ludzie w każdym wieku, żeby działali i integrowali się – zaprasza Artur Iwan, przewodniczący rady osiedla.

Chcieliby dom kultury

Mieszkańcy Gądowa są zadowoleni ze swojego osiedla, ale brakuje im miejsca spotkań. – Jest tu sporo knajpek i pizzerii, ale nie ma miejsca, w którym szerzono by kulturę. Gdy miałam się tu wprowadzić, na pustej działce niedaleko Astry miało powstać kino. Wprowadzałam się w 89 roku. Tyle lat minęło i nic się nie zmieniło. Do dzisiaj tego kina nie ma – żałuje pani Janina.

– Każdy z nas będzie kiedyś seniorem, ale brakuje zajęć dla osób starszych, projektów realizowanych razem z seniorami i dla seniorów – podkreśla z kolei Zenon Nowojewski, który na Gądowie mieszka przez 37 lat. – Osiedle powstawało na moich oczach. Gdy wracałem z pracy, to musiałem dobrze wytrzeć buty z błota, bo trwała budowa. Teraz żyje mi się tutaj dobrze. Ale władze miasta powinny pamiętać, że dobra opinia o osiedlu i Wrocławiu będzie trwała, jeśli jego mieszkańcy będą zadowoleni.

Aneta Migas, zastępczyni prezesa spółdzielni Szóstka: – W mieście działa Wrocławskie Centrum Rozwoju Społecznego, które organizuje nam spotkania i imprezy kulturalne. Ale my chcielibyśmy, żeby integracja odbywała się na osiedlu. Chcemy aktywizować młodzież, seniorów i rodziny, organizować wydarzenia kulturalne i rozwijać lokalne inicjatywy.

Mieszkańcy podpowiadają, że taki dom kultury mógłby powstać w pomieszczeniach po kaplicy parafii pw. Miłosierdzia Bożego.

– Przecież stoi pusta, można by tu chociaż świetlicę zorganizować, modelarnię. Chcielibyśmy mieć coś takiego jak Anima na Kozanowie – marzą. Uważają też, że miasto powinno przeznaczyć teren na wybudowanie budynku i znaleźć pieniądze na jego budowę.

– A gdyby już powstał dom kultury, to można by się później zastanowić nad basenem – mówi pan Michał, który na spotkanie z nami przyszedł, by zwrócić uwagę miasta na Ośrodek Rekreacji „Lotnicza”. – Tam są piękne, odnowione, oświetlone boiska o sztucznej nawierzchni, boiska do koszykówki, siatkówki, oświetlone korty, ściany tenisowe, ale budynki wyglądają tragicznie – podkreśla.

– Piękny teren służący rekreacji, ale wymaga inwestycji, rewitalizacji. To teraz skansen socrealizmu – jak wyglądał za komuny, tak wygląda dzisiaj – przyznaje Andrzej Borzęcki.

Za mało szkół?

Współczesny Gądów jest ciągle rozbudowywany. Niedawno deweloper Triada Dom zakończył tu budować osiedle Na Skrzydlatej. W pięciu nowych czteropiętrowych budynkach powstały łącznie 104 mieszkania. W sumie mieszka tu około 19 tys. ludzi (na samym Gądowie; osiedle Gądów-Popowice Płd. liczy łącznie ponad 25 tys. osób).

Droga do SP 37, do której musi chodzić część dzieci z Gądowa, prowadzi przez ruchliwą ul. Bystrzycką i przejazd kolejowy przy stacji KuźnikiDroga do SP 37, do której musi chodzić część dzieci z Gądowa, prowadzi przez ruchliwą ul. Bystrzycką i przejazd kolejowy przy stacji Kuźniki KRZYSZTOF ĆWIK

– I dla tych wszystkich mieszkańców, wśród których są przecież małżeństwa z dziećmi, są tylko dwie szkoły – komentuje Nowojewski. Mówi, że chce „walczyć o swojego wnuka”. Według nowej rejonizacji dzieci mieszkające przy ul. Bystrzyckiej, Bajana, Idzikowskiego i skwerze ks. Leszka Jabłońskiego muszą uczęszczać do szkoły podstawowej nr 37 na Kuźnikach. Ta mieszcząca się przy bulwarze Ikara SP 118 jest bowiem za mała.

– A droga do SP 37 prowadzi przez ruchliwą ul. Bystrzycką i przejazd kolejowy przy stacji Kuźniki – podkreśla pan Zenon i apeluje o to, by miasto pomyślało o mieszkających już na Gadowie ludziach, a nie tylko sprzedawało działki deweloperom.

– Buduje się nowe mieszkania, a to szkoła powinna być priorytetem, bo podstawowym obowiązkiem miasta jest dbanie o edukację młodych ludzi – podkreśla Nowojewski.

Smogu nie mam, przeszkadzają pociągi

Gądów Mały jest osiedlem czystym, wszystkie bloki są podłączone do miejskiego systemu ogrzewania. Na dymy z kominów złoszczą się tylko ci, którzy mieszkają na południu osiedla.

– Duszący smród pojawia się po zmroku, jesienią i zimą. Jest nawiewany od strony Kuźnik, gdzie znajduje się duże osiedle willowe. Mieszkańcy spalają w swoich kotłach nie tylko miał węglowy, ale prawdopodobnie wszystko, co spalić się da i co jest niepotrzebne – żali się Janusz Zymonik. I dodaje, że przydałoby się zwiększyć kontrole straży miejskiej na Kuźnikach i wyciągać konsekwencje wobec „trucicieli”.

Mieszkańcy Tańskiego i Bystrzyckiej skarżą się też na hałasujące pociągi. Wprawdzie po remoncie torowiska składy nie hałasują już tak mocno, ale wciąż problemem są bardzo głośne sygnały dźwiękowe wysyłane między przejazdami kolejowymi na Chociebuskiej i Koszalińskiej (przy dworcu Wrocław-Kuźniki).

– Można zrozumieć, że przepisy kolejowe nakazują maszynistom włączenie sygnału przed przejazdem, ale oba te przejazdy są strzeżone, z rogatkami, a w pobliżu znajduje się budynek dróżnika. Przy takim zabezpieczeniu można by zrezygnować z używania sygnałów dźwiękowych w terenie zabudowanym. Innym rozwiązaniem mogłaby być też budowa ekranu dźwiękochłonnego wzdłuż ul. Bystrzyckiej, między tymi dwoma przejazdami – podpowiada pan Janusz.

Tęsknią za autobusami 135 i E

– Nasze osiedle jest bardzo dobrze skomunikowane – mówią jedni mieszkańcy Gądowa Małego, a inni uważają, że owszem, jeśli ktoś mieszka niedaleko Lotniczej. Na przystankach „Metalowców”, „Bajana” i „DH Astra” można wsiąść w linię 3, 10, 20 i 33. Ale ci, których mieszkania znajdują się bliżej Bystrzyckiej, chcieliby, żeby było więcej autobusów. Ul. Metalowców jeździ bowiem tylko 128, a mieszkańców Bajana zabierają dwie linie: 126 i 136. Na przystanku „Hynka”, „Drzewieckiego” i „Bystrzycka” zatrzymuje się jeszcze 129. W nocy przez osiedle jeździ 243 i 246, a na Lotniczej, na przystankach „DH Astra”, „Park Zachodni” „Bajana” i „Metalowców” można wsiąść do kursującego na trasie Sępolno–Leśnica i Leśnica–Bartoszowice autobusu 253.

Mieszkańcy nadal z sentymentem mówią jednak o autobusach 135 i E. Linia 135 kursowała od 1979 r., najpierw między pl. Solidarności a Popowicami. Od 1985 r. wyjeżdżała z Dworca Głównego PKP i jechała na Kozanów. Każdy z 12 autobusów, które obsługiwały linię, w ramach jednego kursu przejeżdżał około 10 km. Autobus E natomiast od 1997 r. kursował na około 14-kilometrowej trasie Bartoszowice-Bajana.

Oba autobusy zlikwidowano w 2012 r., gdy na Kozanów i stadion miejski ruszał tramwaj „Plus”.

– A szkoda, bo kursowały długo, mieszkańcy się do nich przyzwyczaili. No i zawsze była to jedna możliwość wydostania się z osiedla więcej – wspomina pani Janina.

– Po likwidacji tej linii całą komunikację z wschodnią częścią Wrocławia przejęła mocno przeciążona linia tramwajowa położona wzdłuż ul. Kosmonautów, Lotniczej i Legnickiej. Tramwaje są bardzo zatłoczone, zwłaszcza w godzinach szczytu. Dlatego bardzo pożądane jest stworzenie alternatywnych możliwości dojazdu w kierunku pl. Grunwaldzkiego – mówi pan Janusz.

Gądów miejscem do życia

Mieszkańcy Gądowa pytani o to, czy poleciliby swoje osiedle innym, nie mają wątpliwości.

– Dobrze się tu mieszka, niby to blokowisko, ale jest dużo zieleni i stare bloki budowane były tak, że ludzie mają przestrzeń i sąsiad nie zagląda sąsiadowi do okien – mówią.

Za mało jest tu według nich miejsc parkingowych i o to trzeba zadbać: – Warto pomyśleć nad dwukondygnacyjnymi halami, takimi jak w Paryżu, w których można zostawiać samochody – podpowiada urbanistka Iwona Włodarska, która na Gądowie mieszka od 2002 r. – Przydałoby się też bardziej zadbać o zieleń, by nie pielęgnowano jej chaotycznie. Trawa nie musi być koszona od razu po zimie, jak tylko odrośnie od ziemi – mówi, ale dodaje też, że Gądów jest wspaniałym miejscem do życia.

– Gdy 20 lat temu moi znajomi z Holandii chcieli nakręcić osiedle kamerą, wstydziłem się tych szarych, brudnych, betonowych bloków na Gądowie. Teraz się nie wstydzę – mówi pan Zenon. – Spółdzielnie sobie radzą, bloki zostały odnowione. Wszystko z naszych pieniędzy. Bo miasto nie traktuje równo mieszkańców gądowskich spółdzielni i tych z innych części Wrocławia, którzy tych spółdzielni nie mają. Na Nadodrzu są pieniądze na podwórka i rewitalizację kamienic, a my wszystko musimy robić z pieniędzy spółdzielczych – podsumowuje.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.