Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Powoli świecką tradycją Wrocławia stają się głosowania w radzie miasta, podczas których piłkarskiemu Śląskowi przyznaje się kolejne miliony miejskich pieniędzy. Teraz Śląsk dostał 5 mln zł na spłatę długów i bieżące potrzeby. Bez tych dotacji zawodowy klub piłkarski zbankrutowałby.

5 lipca radni Wrocławia ponownie zgodzili się na wszystko, czego Śląsk sobie zażyczył. Tak jak podczas wcześniejszych głosowań w ostatnich latach.

>> Lipiec 2016

Rada miasta ma przekazać Śląskowi 2 mln zł. Przemawia Wojciech Błoński, radny klubu prezydenta Rafała Dutkiewicza, pracownik piłkarskiego Śląska, w którym zarabia 11 tys. zł na rękę miesięcznie.

– Zaufajcie ludziom i dajcie im szansę na realizację wielkiego Śląska. Sytuacja klubu nie jest za wesoła. W 2012 r., kiedy losy Śląska były zagrożone, powiedziałem, że będzie mistrzem Polski. Śmialiście się. Dzisiaj mówię, że wielki Śląsk zbudujemy wspólnie. Czy się to komuś podoba, czy nie. Śląsk będzie wielki. Tego chcą kibice i mieszkańcy – mówi.

Sesja radu miejskiej w lipcu 2018 roku. Od lewej: działacz Śląska, radny Wojciech Błoński, prezes Śląska Marcin Przychodny i trener Tadeusz Pawłowski Sesja radu miejskiej w lipcu 2018 roku. Od lewej: działacz Śląska, radny Wojciech Błoński, prezes Śląska Marcin Przychodny i trener Tadeusz Pawłowski  fot. MIECZYSŁAW MICHALAK

>> Maj 2017

Rada miasta przegłosowuje wniosek o finansowym wsparciu Śląska przez miasto, nawet gdy sprzeda go prywatnemu inwestorowi. Przedstawiciele władz Wrocławia przekonują, że brak takiego wsparcia spowoduje likwidację klubu.

Prezydent Rafał Dutkiewicz mówi: – Chcemy stworzyć Śląskowi jak najlepsze warunki do funkcjonowania. Do tej pory nie było dobrego klimatu do wspierania silnego Śląska. Jeśli chcemy, aby zespół grał lepiej, musimy stworzyć budżet na blisko 30 mln zł. Część pieniędzy Śląsk otrzyma z Ekstraklasy, pozostałe – miejmy nadzieję – od prywatnego inwestora i sponsorów. Ale część powinna pochodzić z budżetu miasta.

>> Lipiec 2017

Po fiasku sprzedaży klubu prywatnemu inwestorowi Śląskowi grozi upadłość. Władze Wrocławia w trybie pilnym zwołują radę miasta, która przyznaje klubowi 10 mln zł dotacji.

Wiceprezydent Maciej Bluj tłumaczy: – 10 mln zł, które radni miasta zdecydowali się przekazać Śląskowi, zostanie przeznaczone na bieżącą działalność klubu.

>> Lipiec 2018

Przedstawiciele Śląska mają zwrócić się do radnych o 15 mln zł na budowę infrastruktury dla akademii piłkarskiej. Podczas posiedzenia rady niespodziewanie prezes klubu apeluje o 5 mln zł na bieżącą działalność i spłatę długów.

Marcin Przychodny, prezes Śląska: – Proszę o państwa decyzję szalenie ważną dla rozwoju Śląska, chcielibyśmy mieć akademię piłkarską z prawdziwego zdarzenia. Chcemy zbudować solidny fundament dla dzieci i młodzieży trenujących po całym mieście (...). Prosimy równolegle o kwotę 5 mln zł na wydatki bieżące. Śląsk ma dużo zobowiązań, które ostatnio wzrosły, bo musimy spłacać stare długi.

Trener Tadeusz Pawłowski: – Chciałbym coś po sobie zostawiać we Wrocławiu. Nadarza się nam historyczna okazja, aby coś dla dzieci stworzyć. Mamy podpisane umowy z innymi klubami z Wrocławia, bo tylko szeroka współpraca da efekty. A teraz proszę o pieniądze, bo Śląsk Wrocław to nasz klub.

Posiedzenie rady miasta w lipcu 2018 roku. Od lewej: wiceprezydent Wrocławia, przewodniczący rady nadzorczej Śląska Maciej Bluj i Włodzimierz Patalas, sekretarz miasta i były szef rady nadzorczej ŚląskaPosiedzenie rady miasta w lipcu 2018 roku. Od lewej: wiceprezydent Wrocławia, przewodniczący rady nadzorczej Śląska Maciej Bluj i Włodzimierz Patalas, sekretarz miasta i były szef rady nadzorczej Śląska fot. MIECZYSŁAW MICHALAK

*******

Po 1989 roku, a więc po upadku socjalizmu, władze Wrocławia nie finansowały żadnych zawodowych klubów sportowych. W tej sferze miejskie pieniądze przeznaczano w zasadzie tylko na rekreację oraz sport amatorski. Dlatego dla wielu mieszkańców sporym zaskoczeniem było, gdy w 2007 roku gmina Wrocław zdecydowała się przejąć i współfinansować piłkarski Śląsk.

Dla inwestycyjnego zaangażowania się gminy w zawodowy sport znaleziono uzasadnienie. Ówczesny wiceprezydent Wrocławia Michał Janicki tłumaczył wtedy dziennikarzom, że miejskie pieniądze przede wszystkim zostaną zainwestowane w szkolenie dzieci i młodzieży oraz w budowę boisk piłkarskich. Tak aby dzieci wrocławian mogły tu na miejscu trenować i grać w Śląsku, a nie wyjeżdżać do innych miast i występować w drużynach rywali.

Na deklaracjach się skończyło, chociaż od tamtej pory gmina przekazała do piłkarskiego Śląska prawie 115 milionów złotych!

Po 11 latach w kwestii szkolenia młodzieży wróciliśmy do punktu wyjścia. Znów wszystko zaczynamy prawie od zera. Ale dobrze, że coś się zmienia, że władze Śląska myślą o bazie, nowoczesnej infrastrukturze, szkoleniu młodych zawodników.

Prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz (drugi od lewej) podczas ostatniej sesji rady  miasta w lipcu 2018Prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz (drugi od lewej) podczas ostatniej sesji rady miasta w lipcu 2018 fot. MIECZYSŁAW MICHALAK

*******

Jednak niekończąca się historia próśb Śląska o kolejne miejskie miliony na bieżącą działalność i spłatę długów przypomina żenującą tragifarsę. Przecież miało być już lepiej, normalnie. Śląsk dostaje to, co chce. Rok temu 10 mln na działalność po fiasku sprzedaży części akcji spółki Grzegorzowi Ślakowi. Potem kolejne 3 mln zł w ramach dofinansowania klubów sportowych oraz Stadion Miejski w zarządzanie w dniu meczowym. W efekcie od kilku miesięcy zyski z organizacji spotkań trafiają do klubu i nie trzeba ich dzielić ze spółką stadionową.

Widać, że to dalej mało. Równoczesne ciągłe narzekania szefów Śląska na poprzedników, którzy zadłużyli klub, są nieco demagogiczne. Każdy prezes, wydając pieniądze, musi mieć akceptację rady nadzorczej. W ostatnich latach na czele rady nadzorczej piłkarskiego Śląska stali ważni przedstawiciele władz Wrocławia: najpierw sekretarz miasta Włodzimierz Patalas, a teraz wiceprezydent Maciej Bluj.

Jeśli zadłużano Śląsk, to pytanie do panów Bluja i Patalasa, dlaczego na to pozwalali?

Poza tym zaskakuje mijanie się z prawdą przedstawicieli Śląska. Najpierw publicznie podkreślali, że 15 mln zł, o które poproszą radę miasta, zostanie w całości przeznaczone na rozbudowę infrastruktury Akademii Piłkarskiej. A teraz okazuje się, że jedna trzecia z tych 15 mln ma iść na aktualne wydatki klubu i spłatę długu.

Czyli w Śląsku pomysły są nowe, ale metody pozyskiwania pieniędzy jak najbardziej stare. Jak za poprzedników.

******

To że działacze Śląska proszą o pieniądze, nie zaskakuje. Zawsze prosili i zawsze dostawali, więc idą do rady miasta, jak po swoje. Zadziwia jednak zachowanie większości radnych Wrocławia. Rozumiem, że poparli sensowny wniosek o dofinansowanie budowy infrastruktury sportowej dla akademii piłkarskiej. Ale że znów lekką ręką rozdali 5 mln na bieżące funkcjonowanie i spłatę długów zawodowego klubu piłkarskiego? Nikt nie był przeciw...

Wiem, że gmina jest współwłaścicielem Śląska, a piłka nożna najpopularniejszym sportem. Ale czy radni choć przez chwilę pomyśleli, jak muszą czuć się przedstawiciele innych wrocławskich klubów, z których kilka dosłownie walczy o byt i przetrwanie? Klubów, gdzie każdą złotówkę wyszarpuje się spod ziemi. A jak czują się rodzice dzieci z pozostałych drużyn, uprawiających inną dyscyplinę niż piłka nożna?

Czy piłkarskiemu Śląskowi zawsze wszystko się należy, a pozostałe zespoły są we Wrocławiu „gorszym sortem”?

To już nie tylko jest niesprawiedliwe, to jest niemoralne.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.