Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

- 31 sierpnia to najważniejsze święto dla mojego pokolenia, właściwie data odzyskania niepodległości. Nigdy już nie było tak przyzwoicie jak wtedy, choć wtedy wszyscy byliśmy okaleczeni przez totalitarny system - mówił Frasyniuk w rozmowie z dziennikarką "Wyborczej" Beatą Maciejewską.

MIECZYSŁAW MICHALAK

Mówił też o strajkach z grudnia 1981 roku: - Pamiętam dziewczyny z Elwro. Tam było bardzo trudno się dostać. ZOMO zorganizowało regularne oblężenie. Kobiety własnymi ciałami zastawiały bramę, żeby czołg nie wjechał. Nie można było na to patrzeć. Krzyczały, piszczały, płakały i... stały! Myślałem: „Boże, jak ten czołgista nie wyhamuje, to po nich przejedzie” - wspominał.

Władysław Frasyniuk opowiadał m.in. o młodym chłopaku, który próbował zatrzymać pracowników Fadromy, żeby w drugim dniu stanu wojennego strajk się nie rozwalił, bo „co on powie Jurkowi”, czyli aresztowanemu przewodniczącemu Komisji Zakładowej. O Gienku z Dolmelu, który usłyszał wyrok półtora roku więzienia za udział w strajku. O starszych paniach maszerujących z siatkami wypełnionymi bibułą, które powtarzały: „a co oni nam mogą zrobić”.

Robotnicy, organizatorzy strajków w stanie wojennym, „drugi garnitur”, bo pierwszy władza wygarnęła w nocy 13 grudnia. Nikt o nich nie mówi, zostali wymazani z historii swoich zakładów, od własnych dzieci słyszeli: „po co wam to było”.

– Po to, żeby inni nie musieli pójść ich drogą – podkreśla Frasyniuk. – Kilka razy byłem na pogrzebie ludzi, których nie widziałem od czasu stanu wojennego. Gdy o nich wspominałem, rodzina zwykle była zdumiona. Mówili: „Myśleliśmy, że ojciec/dziadek opowiadał głupoty, wymyślał”. A on nawet ułamka im nie opowiedział.

***

Historia Polski to nie tylko dzieje wielkich bitew i przelanej krwi. To również codzienny wysiłek zwykłych ludzi, którzy nie zginęli na wojnie. Mieli marzenia i energię, dzięki której zmieniali świat. Pod okupacją, zaborami, w czasach komunizmu, dzisiaj – zawsze byli wolni.

Każdy w polskiej rodzinie, wsi, miasteczku i mieście ma takiego bohatera: babcię, dziadka, nauczyciela, przyszywanego wujka, sąsiada. Jednych znaliśmy osobiście, innych – ze słyszenia. Opowiada się o nich anegdoty, wspomina ich z podziwem i sympatią.

Byli prawnikami, konstruktorami, nauczycielami, bywało też, że nie mieli żadnego zawodu. Uczyli, leczyli, tworzyli, wychowywali dzieci, budowali, projektowali. Dzięki nim mamy szkoły, biblioteki na wsi, związki zawodowe, gazety, wiersze, fabryki. Dawali innym ludziom przykład wolności, odwagi, pracowitości.

Akademia Opowieści. „Nieznani bohaterowie naszej niepodległości”

Bez nieznanych bohaterów – kobiet i mężczyzn – nie byłoby niepodległej Polski. Dzięki nim przetrwaliśmy.

Napiszcie o nich. Tak stworzymy pierwszą wielką prywatną historię ostatnich stu lat Polski. Opowieści zamiast pomników.

Na wspomnienia o nieznanych bohaterach naszej niepodległości o objętości nie większej niż 8 tys. znaków (ze spacjami) czekamy do 15 sierpnia 2018 r. Można je przysyłać za pośrednictwem NASZEGO FORMULARZA.

Najciekawsze teksty będą sukcesywnie publikowane na łamach „Gazety Wyborczej” (w tym jej dodatków, np. „Ale Historia”, „Magazynu Świątecznego”, „Dużego Formatu”, oraz w wydaniach lokalnych) lub w serwisach z grupy Wyborcza.pl. Nadesłane wspomnienia wezmą udział w konkursie, w którym jury wyłoni trzech zwycięzców oraz 80 osób wyróżnionych rocznymi prenumeratami Wyborcza.pl. Laureatów ogłosimy 5 listopada 2018 r.

Zwycięzcom przyznane zostaną nagrody pieniężne:

* za pierwsze miejsce w wysokości 5556 zł brutto,
* za drugie miejsce w wysokości 3333 zł brutto,
* za trzecie miejsce w wysokości 2000 zł brutto.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.