To nie science fiction, tak powoli zaczyna wyglądać rzeczywistość w fabrykach. Szybki rozwój technologii zmienia też warunki pracy w biurach. Jak przekłada się to na życie pracowników?
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

„Przy użyciu technologii, jaką stosujemy, pewnie moglibyśmy wysłać koty w kosmos. Ale my wolimy je karmić” – reklamuje się Nestlé Purina, która pod Wrocławiem produkuje karmę dla zwierząt.

W wybudowanej trzy lata temu fabryce w Nowej Wsi Wrocławskiej pracuje już ponad 900 osób. Operatorzy w pełni zautomatyzowanych linii produkcyjnych obsługują maszyny głównie za pomocą panelu dotykowego oraz poprzez system komputerowy. Zautomatyzowana jest również część procesu pakowania.

Jak wygląda fabryka w Polsce?

Dawniej w fabrykach pracowało się w smarze, hałasie, przy brudnej maszynie. Ale to przeszłość.

– Przeciętna współczesna fabryka w Polsce nie wygląda może jak stacja kosmiczna, ale jak dobrze wysprzątana kuchnia. Jest ogromny postęp, jeżeli chodzi o kulturę techniczną i pracy – mówi prof. Edward Chlebus z Katedry Technologii Laserowych, Automatyzacji i Organizacji Produkcji na Wydziale Mechanicznym Politechniki Wrocławskiej.

W fabrykach przywiązuje się ogromną wagę do procedur technicznych, technologicznych, organizacyjnych oraz dotyczących bezpieczeństwa. Sprzęt i ludzie muszą bowiem pracować w odpowiednich warunkach.

– Przykładowo sensory, zwłaszcza optyczne, ulegają zadymieniu i np. we mgle olejowej może dochodzić do awarii. Właśnie dlatego dzisiejsze fabryki są tak czyste i perfekcyjne zorganizowane. To warunek konieczny – zaznacza profesor.

Dodaje, że najbardziej zautomatyzowane są fabryki koreańskie i japońskie. Europa trochę pod tym względem odstaje: – Tutaj automatyzacja nie jest aż tak zaawansowana, jednak duże globalne koncerny mają roboty i zintegrowane systemy zadaniowe. Takie tendencje są coraz bardziej widoczne z uwagi na brak wykwalifikowanej siły roboczej czy w ogóle brak ludzi do pracy. Problem mają z tym raczej małe i średnie przedsiębiorstwa, gdzie maszyny są przestarzałe i brakuje inżynierów oraz pieniędzy na inwestycje w zaawansowane technologie i technologiczny rozwój. A to konieczne elementy, aby mogły współpracować z firmami globalnymi.

Fabryka Nestlé Purina w Nowej Wsi wrocławskiej. Operatorzy podczas mycia maszyny
Fabryka Nestlé Purina w Nowej Wsi wrocławskiej. Operatorzy podczas mycia maszyny   MATERIAŁY NESTLÉ PURINA

Firmy coraz częściej przywiązują też ogromne znaczenie do stworzenia przyjaznych warunków pracy.

– Szacunek do pracownika objawia się w tym, że miejsce pracy jest higieniczne, budynki są ładne, warunki coraz bardziej bezpieczne i komfortowe – zauważa Dorota Dębińska-Pokorska, ekspert z PwC. – Pracodawcy wiedzą, że o pracownika trzeba zadbać. Choć zdarzają się jeszcze przedsiębiorstwa, które nie rozumieją, że pracownik jest wartością. Zwłaszcza w mniejszych miejscowościach.

Roboty zapewnią przyjemną pracę

Czy w przyszłości roboty zabiorą ludziom pracę?

– Scenariusze są różne. Zwycięży to, co będzie uzasadnione ekonomicznie. 20 lat temu jeden robot zastępował 80 osób, ale wtedy praca była tania, a roboty drogie. Obecnie na 1 tys. zatrudnionych w Japonii i Korei przypada ok. 80 robotów, w Niemczech ok. 30, a w Polsce kilkanaście – wylicza prof. Chlebus. – W przemyśle 4.0 wszyscy dziś widzą panaceum na błyskawiczny rozwój technologiczny, zwłaszcza gdy brakuje rąk do pracy.

– Maszyny będą stopniowo eliminowały część prostych czynności. Nie będzie to jednak rewolucja, ale ewolucja, która zresztą już się zaczęła. Nie dalej niż za trzy lata w Polsce zaczną pojawiać się w pełni zautomatyzowane przedsiębiorstwa – przewiduje Dorota Dębińska-Pokorska.

Eksperci przekonują jednak, że automatyzacja i cyfryzacja nie oznaczają, że ludzie staną się zbędni w zakładach produkcyjnych. – Przeciwnie, osoby wykwalifikowane są rzadkim dobrem. Demografia pokazuje, że nie będziemy ich mieć w nadmiarze – dodaje Dębińska-Pokorska.

Prawie na pewno zmieni się profil pracy człowieka. Będzie zatrudniany w zdecydowanie bardziej komfortowych i bezpieczniejszych warunkach.

– Standardem jest, że roboty zastępują dziś człowieka nie tylko, gdy mamy do czynienia z substancjami toksycznymi, wysokimi temperaturami czy zapyleniem, ale również tam, gdzie procesy produkcyjne muszą być precyzyjnie skoordynowane, stabilne i powtarzalne – wyjaśnia prof. Chlebus.

Jak zmieni się rola człowieka?

– Ludzie będą potrzebni chociażby do wciskania odpowiednich guzików. Roboty przejmą przede wszystkim te prace, których ludzie nie chcą wykonywać, jak pakowanie, co już się powoli dzieje – zapowiada Dorota Dębińska-Pokorska. – Firmy będą pracowały szybciej, bardziej wydajnie, co wzmocni ich pozycję konkurencyjną. A praca stanie się łatwiejsza, bardziej przyjemna i związana z mniejszą liczbą czynników ryzyka.

Nadal będzie ogromne zapotrzebowanie na informatyków i jest to z pewnością zawód przyszłości. Dotyczy to również specjalistów z zaawansowanym wykształceniem technicznym.

Tak wyglądają nowoczesne biura - firma Parker Hannifin ESSC
Tak wyglądają nowoczesne biura - firma Parker Hannifin ESSC   Fot. Mat. Parker Hannifin ESSC

– W przyszłości automatyzacja i robotyzacja procesów w przedsiębiorstwach będzie jeszcze bardziej postępować. Nie bez powodu automatyka i robotyka jest jednym z najbardziej popularnych kierunków na Politechnice Wrocławskiej, prowadzimy ją na kilku wydziałach – dodaje prof. Chlebus.

Sztuczna inteligencja za biurkiem

Postęp technologiczny zmienia również pracę w biurach. Doskonale widać to na przykładzie centrów usług dla biznesu.

– Digitalizacja, wykorzystanie sztucznej inteligencji, robotyzacja procesów, rzeczywistość rozszerzona to zjawiska, z którymi już dziś zaczynamy mieć do czynienia w funkcjonowaniu nowoczesnych centrów usług biznesowych. Jednym z takich rozwiązań są, dla przykładu, chat boty wspierające obsługę klienta w czasie rzeczywistym – mówi Marcelina Godlewska, członek zarządu ABSL (Związku Liderów Sektora Usług Biznesowych).

Z punktu widzenia pracowników wszelkie rozwiązania, dzięki którym można coś zrobić szybciej czy lepiej, ułatwiają ich pracę. – To tak, jakby zestawić obliczenia na prostym kalkulatorze z możliwościami Excela. Tu i tu potrzebny jest człowiek, ale szybkość, wydajność czy jakość obliczeń zawsze będzie większa przy użyciu Excela, którego oczywiście trzeba umieć obsługiwać, więc człowiek wciąż pozostaje w centrum uwagi – opisuje Marcelina Godlewska.

Robotyzacja, która wkracza do biur po to, by poprawiać efektywność, umożliwić redukcję kosztów i zwiększać konkurencyjność firm, sprawia, że rola człowieka się zmieni.

– Spodziewamy się, że przyczyni się do powstania nowego rodzaju stanowisk i pracy. To z kolei będzie wymagało nowych kompetencji – przewiduje Godlewska.

Komfort rośnie

Centra usług dla biznesu systematycznie się rozwijają, stale prowadzą rekrutację i rywalizują między sobą o specjalistów. M.in. właśnie dlatego ten sektor jest jednym z prekursorów w oferowaniu pracownikom różnorodnych udogodnień.

Pracownicy muszą mieć, gdzie się odprężyć. Wrocławskie biura Unit4 Polska
Pracownicy muszą mieć, gdzie się odprężyć. Wrocławskie biura Unit4 Polska  Fot. Mat. Unit4


– Ludzie wchodzący na rynek pracy cenią sobie równowagę między życiem prywatnym a zawodowym. Pracownik, który spędza w biurze osiem, a nierzadko więcej godzin, powinien się czuć komfortowo, mieć poczucie, że pracodawca o niego dba. To ma zmniejszać fluktuację zatrudnienia, a także poprawiać efektywność pracowników. Działa zatem w dwie strony – analizuje Marcelina Godlewska.

Chodzi tu o takie benefity, jak elastyczne godziny pracy, opieka medyczna, dostęp do zajęć i obiektów sportowych czy wydarzeń kulturalnych, lecz również o kwestie związane ze środowiskiem pracy, czyli przyjazną przestrzeń biurową.

– W centrach usług dla biznesu często znajdziemy dziś dobrze wyposażone kuchnie, z dobrą kawą czy przekąskami, strefy relaksu z wygodnymi fotelami czy nawet hamakami, piłkarzyki lub stoły do ping-ponga i stanowiska pracy dostosowane do jej charakteru, pracy analitycznej, kreatywnej czy z klientem. Sama przestrzeń biurowa jest elementem przewagi konkurencyjnej – dodaje Godlewska.

Firmy oferują też szkolenia z mindfullness, radzenia sobie ze stresem i coraz częściej zachęcają do aktywnego oraz zdrowego trybu życia.

Podobnie zaczynają działać zakłady produkcyjne, które poza umową o pracę i systemem premii oferują pracownikom wiele benefitów, m.in. bezpłatny transport, dofinansowanie do karty Multisport oraz do obiadów w zakładowej stołówce.

– W pełni opłacamy też opiekę medyczną, ubezpieczenie na życie oraz Pracowniczy Program Emerytalny – wylicza Violetta Radwańska, kierownik personalny w Nestlé.

Pracownicy mają tu możliwość awansu stanowiskowego i płacowego nie tylko w ramach działu, w którym są zatrudnieni, ale również w innych, jeśli mają do tego odpowiednie kompetencje. Firma oferuje też możliwości zdobywania doświadczenia w innych zakładach niemal na całym świecie i poprzez udział w różnych projektach w interdyscyplinarnych zespołach.

Czas na wellbeing

Wszystkie te starania pracodawców związane są również ze zmieniającym się nastawieniem i rosnącą samoświadomością pracowników, dotyczy to zwłaszcza młodych osób. Co ciekawe, główną motywacją do zmiany lub pozostania w danej firmie nie są dla nich pieniądze, lecz atmosfera i możliwość samorealizacji.

– Nie chcą już ciężko pracować i podporządkowywać temu całego życia. Wolą fajne życie w pracy i po pracy. Mówiąc krótko: chcą mieć pracę, która będzie ich uszczęśliwiać, a nie ograniczać – mówi Agnieszka Czerkawska, coach i promotor idei wellbeing w organizacjach, która w kwietniu wspólnie z Wyższą Szkołą Bankową we Wrocławiu zorganizowała dużą konferencję poświęconą temu zagadnieniu.

Podkreśla, że dla pracodawców to duże wyzwanie, żeby takich ludzi pozyskać. Bo oni mogą pracować dziś wszędzie: we Wrocławiu, Warszawie, Paryżu czy Monachium.

– To osoby bardzo dobrze wykształcone, znające języki, które podczas rozmowy kwalifikacyjnej potrafią zapytać: co Wasza firma zamierza zrobić, żebym chciał tu pracować? – tłumaczy Agnieszka Czerkawska. – Jednak kolejne, jeszcze trudniejsze wyzwanie to zatrzymanie na dłużej u siebie pracowników.

Przekonuje: – Pracownicy szczęśliwi i zadowoleni są bardziej entuzjastycznie nastawieni, kreatywni, efektywni, innowacyjni, otwarci na nowe, zaangażowani w to, co robią, a to przekłada się bezpośrednio na przewagę konkurencyjną, innowacyjną i technologiczną przedsiębiorstw.

Wyjaśnia, że benefity zewnętrzne, jak karta sportowa czy prywatna opieka medyczna, do których ludzie szybko się przyzwyczajają, często już nie wystarczają. Wellbeing opiera się na raczej na czynnikach wewnętrznych. Kluczowe jest pytanie: czego potrzebujemy, aby czuć się dobrze w pracy?

– Po pierwsze, musimy odczuwać pozytywne emocje, czyli radość, zadowolenie i dumę, że jesteśmy częścią organizacji i panuje tam dobre, wspierające środowisko pracy. To także praca, która jest dla mnie angażująca, interesująca, gdzie mogę odczuwać flow, która sprawia przyjemność. Po trzecie, pozytywne relacje w miejscu pracy, gdzie czujemy wsparcie i akceptację. Po czwarte, poczucie sensu i znaczenia tego, co robimy. Po piąte, to osiągnięcia, czyli poczucie docenienia przez siebie i innych (mogą to być nagrody i dobre słowo) – wyjaśnia Czerkawska. – Pracownicy szczęśliwi i zadowoleni są bardziej entuzjastycznie nastawieni, kreatywni, efektywni, innowacyjni, otwarci na nowe, zaangażowani w to, co robią, a to przekłada się bezpośrednio na przewagę konkurencyjną, innowacyjną i technologiczną przedsiębiorstw.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej na ten temat
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem