Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

„Gazeta Wyborcza” i „Wysokie Obcasy” wspierają #czarnypiątek, dlatego ten artykuł jest dostępny za darmo dla wszystkich.

„Czarny piątek” jest odpowiedzią na głosowanie sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka, która w poniedziałek pozytywnie zaopiniowała projekt „Zatrzymaj aborcję”. Wcześniej o przyspieszenie prac nad nim zaapelował do rządzących Episkopat.

Projekt przewiduje zakaz aborcji w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu.

– To 95 proc. przypadków legalnej aborcji w Polsce. Tak naprawdę partia rządząca chce zlikwidować możliwość wykonywania aborcji – zauważa Małgorzata Tracz z Partii Zieloni.  

Demonstracje zaplanowano nie tylko w Warszawie, ale też w ponad 20 innych polskich miastach, w tym we Wrocławiu. 

Informacja o wrocławskiej demonstracji została opublikowana na Facebooku w czwartek wieczorem. W piątek do południa ponad 2 tys. osób zapowiedziało w portalu społecznościowym, że weźmie udział w wydarzeniu we Wrocławiu

Przyszło jeszcze więcej. Ponad 2,5 tys. osób wzięło udział w proteście, który rozpoczął się pod Pręgierzem o godz. 16. 

Magda i Ewa, studentki z Nysy, chciały jechać na protest do Warszawy, ale zabrakło miejsc w autokarze. Przyjechały więc specjalnie na demonstrację do Wrocławia. Zabrały transparenty: „Rząd taki gibki, że wchodzi nam w cipki” i „Urodzę wam lewaka”. – Jesteśmy tu, bo jesteśmy wściekłe. Chcemy mieć możliwość wyboru. To nasze ciało i my mamy prawo wybierać. To, co rząd chce zrobić, to nie tylko łamanie praw kobiet, ale przede wszystkim łamanie praw człowieka – mówiły.

Czarny Piątek we WrocławiuCzarny Piątek we Wrocławiu marhol

– Jesteśmy w Rynku we Wrocławiu, ale i w Warszawie. Tak jak byłyśmy i byliśmy w „czarny poniedziałek”, tak jesteśmy dziś, w „czarny piątek” – rozpoczęła zgromadzenie Małgorzata Tracz z Partii Zieloni.

Zatrzymamy fanatyków

Monika Piotrowska-Marchewa: – Jestem historyczką. Patrząc z historycznej perspektywy, to, co chce nam zafundować PiS i Episkopat, jeży włos na głowie. Ostatni raz zakaz aborcji miał miejsce w XIX w. A dziś, na początku XXI w., rząd przez wąską grupę radykałów katolickich jest gotów wprowadzić całkowity zakaz aborcji. Ponad 90 proc. legalnych aborcji jest związanych z nieuleczalnym uszkodzeniem płodu. Ten zakaz uderzy w nas wszystkich. Będziemy wychodzić tak długo, aż powiemy całej Polsce, Episkopatowi i rządowi, że nie ma prawa wprowadzić takiego prawa.

„Władza minie, wstyd zostanie”, „Mamy dość”, „Zatrzymamy fanatyków” – krzyczeli  zgromadzeni na Rynku. Śpiewali też piosenkę „Twoja władza” Chóru Czarownic z Poznania, której słowa organizatorki i organizatorzy rozdali przed demonstracją.

„Chodzi o kontrolę nad kobietami”

– W zakazie aborcji nie chodzi o to, żeby bronić życia. Chodzi o kontrolę nad kobietami, o pokazanie, gdzie jest nasze miejsce – komentowała Adriana Tronina-Kosterkiewicz z Ogólnopolskiego Strajku Kobiet. Odczytała też dotyczące kobiet cytaty rządzących z ostatniego tygodnia, m.in. posła Winnickiego i Sanockiego.

Zgromadzeni odpowiadali: „Hańba!”. 

Po niej głos zabrała Agnieszka Wywrot z Centrum Praw Kobiet. – Prawicowi fanatycy znów zmuszają nas do wyjścia na ulicę. Mamy dość przemocy wobec kobiet. Aktualne wydarzenia w Sejmie to wierzchołek góry lodowej. Jest też np. brak mechanizmów chroniących przed przemocą domową, antykoncepcja awaryjna na receptę, wycofanie dofinansowania organizacji pomagającym kobietom doświadczającym przemocy – mówiła i wskazywała, że nikogo nie można zmuszać do heroizmu. – Zwłaszcza że obecny zasiłek dla osoby, która opiekuje się dzieckiem z niepełnosprawnością, wynosi 1,4 tys. zł. Dość tej hipokryzji i zakłamania.

„Solidarność naszą bronią”

Wiktoria Marzec z Inicjatywy 8 Marca i Manify Wrocław przekonywała: – Mamy już dość represji wobec kobiet. Dosyć życia w kraju, w którym zlepek komórek jest ponad naszym życiem. Aborcja była, jest i będzie. Chcemy to robić w bezpieczny warunkach i za darmo, i wtedy, kiedy tego potrzebujemy. Tym wszystkim kolesiom, którzy decydują za nas, mówimy głośno: odwalcie się. 

W demonstracji wzięła też udział Wrocławska Samba.

Część zgromadzonych kobiet zabrała ze sobą wieszaki, inne miały czarne parasolki. Protestujący trzymali transparenty: „Nie będziemy rodzic, żeby chrzcić i grzebać”, „Martwa dziecka nie urodzę”, „Wasze kaplice, nasze macice”, „Opieka medyczna, nie watykańska”, „Zatrzymamy fanatyków”.

Jolanta Niezgodzka z Dolnośląskiego Kongresu Kobiet: - Ta władza wchodzi nam w życie z brudnymi butami, ale się nie poddamy. Nie po to nasze babki 100 lat temu wywalczyły prawa wyborcze, żebyśmy teraz siedziały cicho. Nie będziemy cicho.

Katarzyna Wieliczko z Partii Razem podkreślała z kolei, że dzięki temu, iż powstały te protesty, mogła poznać wiele wspaniałych kobiet. – Jesteście wspaniałe, piękne, wrażliwe i solidarne. Nie dajmy sobie wmówić przez fanatyków, że mamy jakieś mordercze zamiary. Nie ma zgody na zaostrzenie tych przepisów. Jaki mamy rząd, każdy widzi, ale co myślicie o naszej opozycji parlamentarnej? Jak to jest, że nie ma ich głosu w naszej obronie w Sejmie? To jest hańba. 

– Już się nas przestraszyli. Przerazili. Już stwierdzili, że się wycofują. Boją się nas. I dobrze, niech się boją! – krzyczała na zakończenie Katarzyna Lubieniecka z Dolnośląskiego Kongresu Kobiet, a tłum odpowiadał: „Solidarność naszą bronią”. – Wracamy do naszych domów i do rodzin, o których my będziemy decydować, jakie mają być!

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.