Na drugim spotkaniu z cyklu dla seniorów uczestnicy dowiedzieli się, dlaczego rehabilitacja urologiczna i uroginekologiczna jest ważna, że warto wychodzić na spacery i czemu Wrocław może być dumny z "Twojego Vincenta".
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

– Mam dziś nieobecność na zajęciach na Uniwersytecie Trzeciego Wieku, bo przyszłam tutaj. A jednak uważam, że takie spotkania powinny być organizowane jak najczęściej, można dowiedzieć się na nich wielu przydatnych rzeczy na temat własnego zdrowia – mówiła pani Danuta, uczestniczka poniedziałkowego spotkania z cyklu „Gazety Wyborczej” i Wrocławskiego Centrum Seniora „Długowieczni”, zorganizowanego tym razem w Dolnośląskim Centrum Filmowym.

Podczas spotkania można było zapoznać się z wrocławską ofertą dla seniorów
Podczas spotkania można było zapoznać się z wrocławską ofertą dla seniorów  TOMASZ PIETRZYK

W jednej z sal kinowych zgromadziło się kilkudziesięciu wrocławskich seniorów, którzy na początek wysłuchali wykładu dr. Andrzeja Przybyły, specjalisty urologa. Dowiedzieli się na nim, dlaczego rehabilitacja mięśni okolic układu moczowego znacznie wpływa na poprawę jakości życia osób z przypadłością nietrzymania moczu.

Operacja ratuje życie, rehabilitacja – jego jakość

Z danych Vratislavia Medica, Szpitala im. św. Jana Pawła II we Wrocławiu wynika, że z usług rehabilitacyjnych korzysta niemal 67 proc. mieszkańców Dolnego Śląska, jednak dopiero wtedy, gdy pojawiają się dolegliwości, a powodem wizyty jest najczęściej ból kręgosłupa, uraz powypadkowy lub kontuzja sportowa. Dr Andrzej Przybyła twierdzi, że rehabilitacja może być korzystna także przy innych dolegliwościach, takich jak nietrzymanie moczu. I proponuje jej dwie odmiany: urologiczną i uroginekologiczną.

Prezentacja urologa dr. Andrzeja Przybyły
Prezentacja urologa dr. Andrzeja Przybyły  TOMASZ PIETRZYK

– Mówi się, że o ile operacja ratuje życie, o tyle rehabilitacja ratuje jego jakość – opowiadał podczas prelekcji dr Przybyła. – Rehabilitacja urologiczna i uroginekologiczna w wielu krajach funkcjonuje w ramach leczenia systemowego. Mają ją zapewnioną w szpitalu mężczyźni po leczeniu urologicznym, a kobiety – uroginekologicznym. W Polsce do tej pory nie była powszechna, ale we Vratislavia Medica, Szpitalu im. św. Jana Pawła II przy ul. Lekarskiej mogą się jej poddawać teraz także mieszkańcy Wrocławia.

Problem nietrzymania moczu istnieje i wcale nie jest rzadki. U kobiet występuje dwa razy częściej niż u mężczyzn. U 30 proc. z nich pojawia się przed menopauzą, a u 60 proc. – po niej. Dotyczy około 3 mln osób w Polsce, a na całym świecie aż 420 mln.

Dobra diagnostyka to połowa sukcesu

Najczęstszym rodzajem schorzenia jest wysiłkowe nietrzymanie moczu. Polega na mimowolnym uwalnianiu się płynu podczas zmiany pozycji ciała, wykonywaniu gwałtownych ruchów, skoków, kaszlu czy kichaniu. Drugim powodem jest parcie, czyli tzw. pęcherz nadreaktywny.

– Można go rozpoznać po tym, że osoba chora co kilka minut czuje, że musi skorzystać z toalety, mając jednocześnie wrażenie, że za moment znów będzie musiała to zrobić – tłumaczył dr Przybyła.

Najczęstszymi przyczynami problemu u kobiet są otyłość, ciąża i porody (cesarskie cięcie nie chroni przed schorzeniem), menopauza oraz przebyte zabiegi ginekologiczne.

W rozpoznaniu zaś ważna jest dobra diagnostyka: wywiad lekarski, USG jamy brzusznej, miednicy mniejszej i perineum oraz badania laboratoryjne. – To ważne, by wykluczyć np. zwykłe zapalenie pęcherza – mówił dr Przybyła.

W leczeniu schorzenia istotne są dieta i unikanie nadwagi oraz korzystanie z fizjoterapii i wykonywanie specjalnych ćwiczeń. Ich efekt jest widoczny już po kilku miesiącach. Dr Andrzej Przybyła nauczył seniorów także, jak borykając się z problemem nietrzymania moczu, poradzić sobie w niekomfortowej sytuacji, np. siedząc z gośćmi przy stole. – Kiedy musimy odkaszlnąć lub chce nam się kichać, nogi zostawiamy na dole, a tułów maksymalnie skręcamy. Wówczas ciśnienie kierowane jest w lewy lub prawy dół biodrowy, nie prosto do pęcherza.

Motywacja jest najważniejsza

Drugim gościem „Długowiecznych” była Danuta Bułkowska-Milej, polska lekkoatletka w skoku wzwyż, medalistka halowych mistrzostw świata i Europy oraz wielokrotna mistrzyni Polski w tej dyscyplinie na otwartym stadionie. Lekkoatletka dzięki swojemu sportowemu doświadczeniu opowiedziała, jak ważna jest kondycja fizyczna.

Danuta Bułkowska-Miłej przekonywała, że należy dbać o swoją kondycję
Danuta Bułkowska-Miłej przekonywała, że należy dbać o swoją kondycję  TOMASZ PIETRZYK

– Najważniejsze to mierzyć siły na zamiary. Liczy się to, jak my się czujemy, jaki jest zakres moich własnych możliwości – opowiadała Bułkowska-Milej. Zachęcała także do korzystania z basenu – pływania lub uprawiania aquaaerobiku – bo „woda jest dobra dla wszystkich”.

– Poza tym róbmy to, co możemy. Liczą się nawet spacery czy nordic walking. Motywacja i pogoda ducha to pierwsze bodźce do aktywności fizycznej. Nie musimy też motywować się sami: wyciągnijmy na spacer partnera lub koleżankę z osiedla, która pomoże nam przezwyciężyć niechęć. Każdy ruch na świeżym powietrzu jest niezbędny do lepszego funkcjonowania. Nie zamykajmy się w domu. Nie musimy być aktywni zawodowo, ale bądźmy aktywni sportowo – zakończyła swój występ Bułkowska-Milej.

65 tys. obrazów powstało przez ponad dwa lata

Na zakończenie pierwszej części spotkania o znanej na cały świat produkcji filmowej „Twój Vincent” („Loving Vincent”, reż. Dorota Kobiela, Hugh Welchman) opowiedział Robert Banasiak, dyrektor Centrum Technologii Audiowizualnych we Wrocławiu, w którym częściowo film powstawał. Całość produkcji zajęła siedem lat.

– Siedem lat temu wymyśliła go Dorota Kobiela, reżyserka. Najpierw miała być to krótkometrażowa animacja o historii malarza i końcu jego życia. Nikt bowiem tak naprawdę nie wie, co przytrafiło się artyście, który pewnego dnia wyszedł rano z domu ze swoimi sztalugami i farbami do malowania, a wrócił z raną postrzałową brzucha – opowiadał Robert Banasiak, dyrektor CeTA.

„Twój Vinent” to pierwszy na świecie pełnometrażowy film w technologii animacji malarskiej. Powstawał przez siedem lat. Do jego produkcji przygotowano niemal 65 tys. obrazów olejnych. W jednej sekundzie filmu mieści się ich 12. Ostatecznie wykorzystano prawie 62,5 tys. namalowanych kadrów.

Robert Banasiak, dyrektor Centrum Technologii Audiowizualnych we Wrocławiu, opowiadał, jak we Wrocławiu powstawał film 'Twój Vincent'
Robert Banasiak, dyrektor Centrum Technologii Audiowizualnych we Wrocławiu, opowiadał, jak we Wrocławiu powstawał film 'Twój Vincent'  TOMASZ PIETRZYK

Robert Banasiak: – Dorota Kobiela wyliczyła, że gdyby sama chciała je wszystkie stworzyć, zajęłoby jej to 90 lat. Ostatecznie więc film namalowało 116 artystów z 19 krajów na całym świecie, m.in. z Kanady, Meksyku, Australii, USA. 57 z nich pochodzi z Polski. Sam ich dobór nie był prosty – swoją techniką musieli przypominać malarstwo mistrza – i trwał około roku.

By ułatwić pracę artystom, sceny do filmu były kręcone z żywymi aktorami, a następnie przenoszone na płótno.

– To było ogromne wyzwanie, artyści realizowali je przez ponad dwa lata. Każdy najmniejszy ruch na ekranie musiał być oddzielnie namalowanym obrazem. Aby dzieła tworzyły spójną całość, stanowisko każdego z malarzy także musiało wyglądać tak samo – z identycznie ustawionym światłem, pędzlami, farbami olejnymi – zdradzał tajniki powstawania „Twojego Vincenta” Banasiak. – Policzyliśmy, że gdyby postawić je wszystkie jeden na drugim, wyszłyby poza atmosferę ziemską.

Artysta opowiada obrazami

Oprócz wrocławskiego centrum film powstawał także w studiu w Gdańsku, Londynie i Atenach.

Do produkcji wykorzystano specjalną technologię PAWS – Painting Animation Work Stations, która łączy tradycyjne techniki, w tym wypadku malowanie farbami olejnymi na płótnie, z nowoczesną animacją obrazu.

W rolę Vincenta van Gogha wcielił się Robert Gulaczyk, aktor Teatru im. Heleny Modrzejewskiej w Legnicy.

Historia artysty miała być opowiedziana jego własnymi obrazami. Robert Banasiak: – Sam van Gogh napisał kiedyś do jednego ze swoich przyjaciół, że żaden artysta nie opowie o sobie tak jak własnymi obrazami. Z tego dorobku korzystali twórcy animacji. W całym filmie ożywiono ponad 100 oryginalnych dzieł artysty, przedstawiających miejsca, w których przebywał, bohaterów, z którymi się przyjaźnił.

Film jest pokazywany 134 krajach na całym świecie, a ponieważ powstał w angielskiej wersji językowej, do polskiego dubbingu głosu bohaterom użyczyli tacy aktorzy jak Jerzy i Maciej Stuhrowie, Danuta Stenka, Jerzy Bończak, Olga Frycz oraz Robert Więckiewicz.

„Twój Vincent” od premiery w 2017 r. we Francji zdobył kilkanaście nagród na festiwalach filmowych na całym świecie. Był także nominowany do Oscara i Złotych Globów.

„Czekamy na Długowiecznych”

Informacji na temat innych wydarzeń kulturalnych we Wrocławiu, ale również związanych z tym, jak dbać o swoje zdrowie, seniorzy mogli zasięgnąć przy czekających na nich stoiskach, m.in. Wrocławskiego Domu Literatury i klubu Proza, Sceny Kamienica, Centrum Kultury „Agora” i Wrocławskiego Centrum Seniora.

Robert Pawliszko, zastępca dyrektora ds. międzypokoleniowej aktywizacji w WCS: – Mam nadzieję, że ta oferta wpisze się na stałe w kalendarz Wrocławia.

Halina Nogaj i Ewa Rapacz, uczestniczki spotkania, określiły je jako potrzebne: – Tym bardziej że jest w centrum miasta. Sprzyja też atmosfera, a prelegenci zostali dobrani tak, że się nie nudziliśmy. Czekamy na następne spotkanie.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem