Minęły zaledwie dwa miesiące, odkąd Piotr Rybak opuścił więzienie, w którym siedział za spalenie w 2015 r. kukły Żyda na wrocławskim rynku. Przez ten czas unikał publicznych wystąpień, ograniczył także swoją aktywność w mediach społecznościowych. Trwało to jednak krótko.

Znów dał o sobie znać w miniony weekend, kiedy to w towarzystwie kilkunastu innych, tak jak on „judeosceptycznie” nastawionych osób, wybrał się do Muzeum w Auschwitz-Birkenau. Zwiedzali go odziani w biało-czerwone flagi, niosąc krzyż.

Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej