Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Oprócz pyłów zawieszonych PM10 i PM2,5 dużym problemem miejskiego powietrza jest benzo(a)piren, rakotwórczy wielopierścieniowy węglowodór aromatyczny. Znajduje się m.in. w spalinach z silników Diesla.

Mniej znany, ale też niebezpieczny, jest dwutlenek azotu (NO2). Pochodzi prawie wyłącznie z samochodów, a uszkadza płuca, może wywołać nowotwory, obniża odporność organizmu, drażni oczy i jest jedną z przyczyn astmy.

Ostrożnie z liczbami

Transport i auta odpowiadają we Wrocławiu średnio za 12 do 15 proc. zanieczyszczenia powietrza, jeśli chodzi o pyły. Czy jesteśmy „lepsi” od innych? – Trudno porównać, każde duże miasto w Polsce ma inną specyfikę pod tym względem – mówi Krzysztof Smolnicki z Dolnośląskiego Alarmu Smogowego. – Na przykład Warszawa jest bardzo uciepłowniona, ale za to ma najwięcej aut, więc tam ten procent jest wyższy. U nas smog ma pochodzenie głównie komunalne, lwia część zanieczyszczeń powietrza wydobywa się z kominów.

Konferencja prezydenta Rafała Dutkiewicza w sprawie modernizacji Wrocławia w związku z walkę ze smogiemKonferencja prezydenta Rafała Dutkiewicza w sprawie modernizacji Wrocławia w związku z walkę ze smogiem TOMASZ PIETRZYK

Z komunalnym smogiem miasto walczy, m.in. dopłacając do wymiany pieców węglowych na ekologiczne, a straż miejska przeprowadza kontrole, czym palimy w piecach. Prowadzone są akcje edukacyjne, informacyjne. Jest także program zazieleniania głównych arterii miasta.

– Pamiętajmy, że te kilkanaście „samochodowych” procent to dane średnie – tłumaczy Smolnicki. – Inne jest stężenie pyłów na małym osiedlu, inne przy ciągu komunikacyjnym. Wystarczy spojrzeć na odczyt automatycznej stacji pomiarowej przy al. Wiśniowej. Często latem pokazuje ona gorszy wynik niż zimą przy dużym smogu.

Według Dolnośląskiego Alarmu Smogowego zanieczyszczenie komunikacyjne wzdłuż głównych ulic może odpowiadać nawet za 30 proc. zanieczyszczenia powietrza w tych rejonach.

Szacuje się, że ponad 200 tys. aut dziennie wjeżdża do Wrocławia. Smolnicki: – W krótkim czasie najszybszy efekt dałaby kontrola wjeżdżającego taboru ciężkiego i aut z silnikami Diesla.

Autobusem lepiej

Proste wydaje się też zaproszenie wrocławian do korzystania z komunikacji miejskiej.

– Tylko że jednorazowe akcje, jak darmowa komunikacja w dniu wielkiego smogu, niewiele zmienią. Jedynie zwracają uwagę na problem – mówi Smolnicki.

Dodaje: – Nie liczmy, że nagle ludzie zostawią auta, zmienią przyzwyczajenia i plany. Efekty da darmowa komunikacja dla dzieci, które wpoją sobie, że z MPK można wszędzie dojechać. Ale to działania na parę lat. Teraz potrzebne są tramwaje tam, gdzie ich nie ma, np. na ul. Hubskiej i do Nowego Dworu. Poza tym warto przyjrzeć się miejskim autobusom, które też produkują smog.

Jedyny wrocławski autobus MPK z napędem hybrydowymJedyny wrocławski autobus MPK z napędem hybrydowym TOMASZ SZAMBELAN

Z 300 autobusów wrocławskiego MPK ponad połowa ma silniki o klasie Euro-5 i wyższej. Ale tylko jeden – volvo 7700H – posiada silnik hybrydowy. To przyjazny ekologii napęd spalinowo-elektryczny, który obniża zużycie paliwa i emisję spalin.

Centrum bez spalin?

Takie ekoautobusy od 2010 r. produkuje wrocławskie Volvo. Są to: volvo 7900 hybrid, elektryczna hybryda volvo 7900 electric hybrid i elektryczne volvo 7900 electric. To pierwsze zużywa o 30-40 proc. mniej paliwa i emituje o blisko połowę mniej spalin w porównaniu z dieslami. Volvo 7900 electric hybrid to o 60 proc. niższe zużycie energii i emisja dwutlenku węgla niższa nawet o 75-90 proc. Volvo 7900 electric notuje zużycie energii mniejsze o 80 proc. w porównaniu z dieslem.

Latem 2016 r. we Wrocławiu odbyły się testy tego ostatniego. Chyba wypadły dobrze, bo miasto kupi pół setki takich autobusów w ramach rządowego programu rozwoju elektromobilności. Pierwsze trafią do nas pod koniec 2019 r. Potrzebne będą też stacje ładowania, modernizacja zajezdni i sieci przesyłowej.

Zelektryfikowane autobusy marki Volvo stanowią część transportu zbiorowego w wielu miastach Szwecji, Danii, Norwegii, Wielkiej Brytanii, Węgier, Niemiec, Szwajcarii, Hiszpanii, Austrii, Holandii oraz Luksemburga. W Polsce hybrydowe volvo jeżdżą m.in. w Inowrocławiu, Tarnowskich Górach, Warszawie i Sosnowcu.

Produkcja autobusów we wrocławskim Volvo. Linia produkcyjna miejskiego autobusu hybrydowego Volvo 7900Produkcja autobusów we wrocławskim Volvo. Linia produkcyjna miejskiego autobusu hybrydowego Volvo 7900 Fot. Mieczysław Michalak / Agencja Gazeta

– Autobusy o napędzie hybrydowym doskonale sprawdzają się w ruchu miejskim – mówi Małgorzata Durda, dyrektor Volvo Buses na Polskę i kraje bałtyckie. – Podczas postoju na przystankach czy światłach, a także przy małych prędkościach, z którymi najczęściej mamy do czynienia w mieście, pojazd korzysta wyłącznie z silnika elektrycznego. Dzięki temu zużywa mniej paliwa, emituje mniej zanieczyszczeń, jest cichy, a co za tym idzie – dużo bardziej przyjazny dla środowiska niż tradycyjne autobusy napędzane silnikami Diesla.

Najlepszym rozwiązaniem są autobusy miejskie o napędzie elektrycznym.

– To również bardzo interesujące rozwiązanie, które pozwala na zupełnie inne spojrzenie na kwestie projektowania przestrzeni miejskiej – wyjaśnia dyrektor Durda. – Autobusy elektryczne umożliwiają tworzenie stref zeroemisyjnych, czyli wolnych od spalin, np. w zabytkowych centrach miast czy w okolicach szkół i szpitali. Co więcej, takie autobusy mogą mieć przystanek np. wewnątrz galerii handlowej, gdzie będą poruszać się cicho i bezemisyjnie.

Prąd to przyszłość

– Kupując auto, warto zastanowić się nad hybrydą. Sprawdza się mieście, gdzie często stajemy i ruszamy – mówi Smolnicki.

Hybrydowe taksówki Ecocar we WrocławiuHybrydowe taksówki Ecocar we Wrocławiu EcoCar

W zeszłym roku w Polsce zarejestrowano prawie 16,9 tys. sztuk aut hybrydowych. To rekordowy wynik – o 68 proc. więcej niż w 2016 r. Pod względem sprzedaży takich pojazdów Polska zajmuje dziewiąte miejsce w Europie, wyprzedzając wiele bogatszych od nas państw, np. Belgię czy Szwajcarię.

Popularność hybryd rośnie. Wymuszają ją m.in. unijne wskaźniki jakości spalin. Część z nich spełniają tylko hybrydy, które emitują nawet jedną piątą tego, co 90 procent innych aut.

Jeszcze bardziej ekologiczne są auta z silnikiem elektrycznym, ale w Polsce ich udział w rynku jest znikomy. W zeszłym roku na nasze drogi wjechało 439 nowych samochodów o napędzie wyłącznie elektrycznym, czyli o cztery razy więcej niż w 2016 r.

Jednak w tej kategorii daleko nam nie tylko do najbogatszych państw Zachodu, takich jak Norwegia, gdzie w zeszłym roku zarejestrowano 33 tys. nowych aut na prąd. Jesteśmy w ogonie Europy – w zeszłym roku wyprzedziły nas nawet dużo mniejsze Węgry, gdzie zarejestrowano 749 nowych aut na prąd, czyli aż o 335 proc. więcej niż rok wcześniej.

Ekonomia pokazuje, że warto inwestować w auta elektryczne. Koszt przejechania 100 km autem elektrycznym to jakieś 5 zł. Smolnicki: – To daleka przyszłość. Branża aut na prąd rozwija się zbyt wolno, by na dużą skalę dotrzeć do tych, którzy mają stare diesle.

Elektryczne na minuty

Auta elektryczne wypożyczono 100 tys,. razy. Na zdjęciu Maciej Mazik, kierownik projektu wypożyczalni Vozilli. Auta elektryczne wypożyczono 100 tys,. razy. Na zdjęciu Maciej Mazik, kierownik projektu wypożyczalni Vozilli.  KORNELIA GŁOWACKA-WOLF

Słuszność kierunku pokazuje Vozilla, działająca od 4 listopada miejska wypożyczalnia takich aut. W ciągu dwóch miesięcy skorzystano z niej ponad 40 tys. razy, w systemie zarejestrowało się 12,5 tys. osób.

Vozilla oferuje auta Nissan Leaf i vany Nissan e-NV200. Cena osobówki to 75 gr, a vana – 1 zł za minutę jazdy. Trzeba ściągnąć aplikację, auto można rezerwować również przez internet. Vozilla może korzystać z niektórych buspasów, kurs można skończyć na każdym miejscu parkingowym w mieście, ale w centrum jest 200 miejsc przeznaczonych tylko dla samochodów Vozilli. Można też za darmo parkować w płatnej strefie.

Według badań Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley jeden taki samochód to do 13 prywatnych aut w mieście mniej. Przy 200 samochodach Vozilli daje to ponad 2,5 tys. pojazdów.

Kierowcy na rowery?

Zdecydowanie najbardziej ekologicznym środkiem transportu jest rower. W mieście mamy około 250 km ścieżek rowerowych i prawie 100 km tras na wałach przeciwpowodziowych. Ponadto już 1 marca, po trzech miesiącach zimowej przerwy, powraca Wrocławski Rower Miejski. W tym roku będziemy mogli korzystać z 81 stacji i 810 rowerów.

– Zamiana aut na rowery byłaby idealna, ale bądźmy realistami: tak rowerowe miasto jak Kopenhaga odchodziło od aut przez 20 czy 30 lat – mówi Krzysztof Smolnicki. – Budowa ścieżek i sieć wypożyczalni miejskich rowerów przyspieszają ten proces, ale to też działanie długodystansowe.

Najprostszym pomysłem na co dzień wydaje się sąsiedzki car-sharing, czyli dzielenie się autem. Chodzi np. o podwożenie swoich i sąsiada dzieci do szkół czy na zajęcia pozalekcyjne i wspólne podróżowanie do pracy.

– Samochody maksymalnie wypełnione to przynajmniej dwa razy mniej spalin. Poza tym nie tylko jesteśmy eko, ale też oszczędzamy czas, pieniądze i zawieramy sąsiedzkie znajomości – zachwala Smolnicki. – Mamy się od kogo uczyć. Na przykład w Wiedniu sporo dużych firm na pracownicze parkingi wpuszcza auta, w których są minimum dwie osoby. Jeśli przyjechałeś sam, to również sam musisz szukać miejsca. Nic ma przeszkód, żeby nasz urząd miejski dał przykład takiego pracowniczego car-sharingu.

Miasto działa

System Park & Ride to parkingi zlokalizowane w pobliżu peryferyjnych przystanków MPK. Kierowcy zostawiają tam auta i przesiadają się do komunikacji zbiorowej. We Wrocławiu jest ponad 730 miejsc parkingowych działających w tym systemie na ogólną liczbę ponad 7 tys. wszystkich.

– To dobre rozwiązanie w walce ze smogiem – mówi Smolnicki.

Poza tym Ustawa o samorządzie gminnym daje prezydentowi prawo wprowadzenia doraźnych przepisów, np. regulujących ruch najbardziej trujących aut czy zakazujących stosowania konkretnych paliw na danym obszarze.

Krok w przód uczyniły też władze wojewódzkie, które zapowiedziały bezpłatne przejazdy Kolejami Dolnośląskimi w granicach miasta dla posiadaczy aut, gdy stężenie pyłu PM10 przekroczy 141 mikrogramów na metr sześcienny powietrza w aglomeracji wrocławskiej. Aby podróżować za darmo razem ze współpasażerem, wystarczy mieć dowód rejestracyjny auta z aktualnymi badaniami technicznymi.

W walkę ze spalinami włączyła się również policja.

– Cyklicznie kontrolujemy emisję spalin pojazdów poruszających się po drogach województwa – informuje aspirant sztabowy Paweł Petrykowski.

Tylko w czasie jednej takiej akcji skontrolowano 1935 pojazdów. W pięciu przypadkach stwierdzono przekroczenia poziomu substancji szkodliwych i nałożono mandaty, zatrzymano też 205 dowodów rejestracyjnych. Petrykowski: – Cel akcji to eliminacja aut naruszających wymagania ochrony środowiska. Ich właściciele muszą się liczyć z utratą dokumentów. Zostaną one zwrócone po usunięciu usterki.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.