Rozmowa z Karolem Nienartowiczem, fotografem.

Joanna Dzikowska: Takich gór, jak na pana fotografiach, nie widziałam nigdy na żywo.

Karol Nienartowicz: To kwestia determinacji i szczęścia. Trzeba czasem zmoknąć i zmarznąć, wyjść w góry podczas złej pogody, zmienić plan wyprawy, iść dalej albo szybciej, zostać gdzieś dłużej. Zmęczyć się. Wyjść poza strefę komfortu. Wszystko po to, aby znaleźć odpowiedni kadr i światło.

No, a potem trzeba spędzić trochę czasu cyfrowej ciemni.

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej