Już co dziesiąty pracownik nowoczesnych centrów usług dla biznesu jest obcokrajowcem. Skąd pochodzą? Co sprawia, że chcą mieszkać i pracować właśnie we Wrocławiu?
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Tony Nedkov, Bułgar, który wychował się w Holandii, od dwóch miesięcy pracuje jako Associate IT Support Consultant w firmie Unit4. Międzynarodowa atmosfera w pracy to dla niego nic nadzwyczajnego.

– Zanim przyjechałem do Wrocławia, już pracowałem w międzynarodowym środowisku. Więc nie odczułem różnicy. Wrocław jest otwarty i nowoczesny – opowiada.

Shubhi Jain z Indii pracuje nad rozwojem technologii telekomunikacyjnych w Nokii Wrocław. – Mój mąż także pracuje w dużej międzynarodowej firmie i zaproponowano mu wyjazd na duży wieloletni projekt do Wrocławia – opowiada. – Niczego wcześniej o mieście nie wiedzieliśmy. Początkowo nie umieliśmy nawet prawidłowo wymówić nazwy. W Indiach mieszkaliśmy w Pune, wielomilionowej aglomeracji, i nasze pierwsze wrażenie po przyjeździe było takie, że jest tu niesamowicie spokojnie i cicho.

Ralph Leibmann pochodzi z Niemiec, ale od 15 lat jest wrocławianinem. Pracuje jako informatyk w Capgemini Software Solutions Center: – Pierwszy raz przyjechałem tutaj w czasie studiów i bardzo mi się spodobało. Ale już wcześniej wciągnął mnie język polski, jego brzmienie – a konkretnie płyta zespołu Kult „Posłuchaj, to do ciebie” – i postanowiłem, że zacznę uczyć się polskiego. Mogłoby się wydawać, że podejmuję nieracjonalne decyzje. Ale były dobre.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Noc cudów na wrocławskim rynku nieruchomości. Ceny w górę

– Jestem głęboko przekonana, że międzynarodowe i multikulturowe środowisko to wartość dodana zarówno do atmosfery towarzyskiej, jak i zawodowej. Dzielenie się różnorodnymi doświadczeniami i wiedzą pozwala ludziom lepiej rozumieć i szanować siebie nawzajem, przyjaźnić się i wspierać – podkreśla Joana Marques Silva, która pracuje w firmie Parker, a do Wrocławia przyjechała z Portugalii.

Z czterech kontynentów

Z jakich krajów pochodzą pracownicy wrocławskich centrów usług dla biznesu?

Z danych Związku Liderów Sektora Usług Biznesowych (ABSL) wynika, że obcokrajowcem jest tutaj średnio co dziesiąty pracownik. Najliczniejszą grupę stanowią obywatele Ukrainy – ich liczbę oszacowano na ponad 10 tys. w skali całego kraju. Na drugim miejscu są Hiszpanie, a na trzecim Włosi.

Andrew Kolisnyk, International Sales & IT Services Manager w Key Solutions, opowiada: – Atmosfera pracy jest inna niż na Ukrainie, skąd pochodzę. W Polsce ludzie są bardziej zmotywowani, nastawieni na cel, a pracodawcy dbają o rozwój swoich pracowników. W takim środowisku pracy można poczuć się naprawdę bezpiecznie i skupić się wyłącznie na sprawach zawodowych.

Ale Wrocław przyciąga pracowników niemalże z każdego zakątka świata. Argentyna, Białoruś, Bułgaria, Egipt, Francja. Grecja, Hiszpania, Holandia, Indie, Kolumbia, Maroko, Nigeria, Pakistan, Portugalia, Rosja, Szwecja, USA, Włochy – na przykład we wrocławskim biurze firmy Unit4 pracują osoby z czterech kontynentów.

– Zróżnicowane środowisko powoduje, że na pewne zagadnienia spoglądamy z różnych perspektyw. Jesteśmy dobrze zintegrowanym i bardzo kreatywnym zespołem – mówi Michał Zontek, HR Manager w firmie Unit4.

MATERIAŁY FIRMY NOKIA

Międzykulturowe środowisko pracy ma także Nokia. Zespoły tworzą tu ludzie z ponad 32 krajów, z czego najbardziej liczne grupy to obywatele Ukrainy, Indii, następnie Finlandii, Rosji, Białorusi i Portugalii. – Praca w tak zróżnicowanym środowisku jest niesamowicie twórcza, umożliwia wielowymiarowe spojrzenie na problemy badawcze – podkreśla Konrad Fuławka, Innovation Officer w Nokii Wrocław.

Codziennością w Nokii jest także praca w międzynarodowych zespołach wirtualnych, np. poprzez wideokonferencje. – Jesteśmy inżynierami i w pracy rozmawiamy głównie o tym, jak ulepszyć nasze rozwiązania. Każdy ma trochę inne spojrzenie. Praca w takim środowisku bardzo rozwija – uważa Jain.

Z różnych części świata – od bliskich sąsiadów jak Ukraina po nieco dalszych jak Kazachstan czy Malezja – pochodzą też pracownicy firmy Hicron.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Jak się pracuje we wrocławskich firmach? Przeczytaj opowieści pracowników

– Urodziłem się w Malezji, ale wychowałem się w USA i Wielkiej Brytanii. Pracowałem nad największym projektem transformacji SAP w branży motoryzacyjnej, a w roku 2013 zostałem jednym ze 100 najlepszych CIO w Azji, czyli osób odpowiedzialnych za wdrożenia i rozwój nowych technologii. Gdy moja droga skrzyżowała się z Hicronen, który specjalizuje się w niszy branży motoryzacyjnej, zdecydowałem się na współpracę – mówi Zuhri Yusof, Executive Advisor w Hicronie.

Przyjechał do Wrocławia, gdzie Hicron ma główną siedzibę: – Moje pierwsze wrażenie było takie, że jest tutaj zbyt cicho, że nic się nie dzieje. Po dwóch latach stwierdziłem, że jest to idealne miasto do życia dla rodziny z dwójką dzieci.

Co ich przyciąga?

Wielu obcokrajowców, którzy przyjeżdżają do Wrocławia, to obywatele świata, którzy mogliby mieszkać i pracować w wielu krajach. Okazuje się, że stolica Dolnego Śląska ma w ich oczach wiele atutów.

– We Wrocławiu poznałem swoją obecną żonę, po studiach mieszkaliśmy kolejno w Londynie, Madrycie i Paryżu. Ostatecznie to Wrocław wydał nam się najlepszym miastem, żeby w nim mieszkać z rodziną.

Jest spokojnie, całkiem zielono, a na miejscu są teściowie, chociaż to chyba powinien być kontrargument – śmieje się Ralph Leibmann z Capgemini. Dodaje, że firma jest międzynarodowa, więc w zasadzie nie ma różnic między pracą tutaj czy w Niemczech.

Andrew Kolisnyk z Key Solutions: – W ogóle we Wrocławiu klimat jest bardzo sprzyjający, by spokojnie uczyć się, pracować i cieszyć życiem. Od samego początku ludzie są wobec nas bardzo przyjaźni, co sprzyja szybkiej i bezbolesnej aklimatyzacji. Żona zakochała się w tym mieście od pierwszego wejrzenia i powiedziała mi krótko: „Andrzej, zostajemy tu!”. Nasza córka uczy się w polskiej szkole.

– Rynek i okolice rzeki zrobiły na mnie tak duże wrażenie, że postanowiłem zostać – śmieje się Tony Nedkov z Unit4.

MATERIAŁY FIRMY NOKIA

Zontek potwierdza, że atrakcyjność miasta odgrywa nieraz pierwszoplanową rolę dla pracowników z zagranicy: – Wrocław jest już rozpoznawalną marką w Europie. Wiele osób, które rekrutowaliśmy, podkreślało fakt, że bardzo podoba im się nasze miasto. Często zdarzało się, że przyjeżdżały tu w celach turystycznych, by po jakimś czasie zdecydować się na przeprowadzkę na stałe.

Wśród pracowników wrocławskiej spółki Parker Hannifin ESSC, będącej częścią amerykańskiej korporacji i obsługującej klientów w Europie, Afryce i na Bliskim Wschodzie, oprócz Polaków są osoby ze Szwecji, Hiszpanii, Portugalii, Białorusi, Ukrainy czy Filipin.

– Każdy pracownik to osobna historia, tak samo różne są powody, dla których zdecydowali się zamieszkać we Wrocławiu – opowiada Katarzyna Deręgowska z HR Department w firmie Parker. – Dla niektórych były to kwestie ściśle związane z rozwojem kariery, ponieważ dzięki dynamicznie rozwijającemu się tu rynkowi usług SCC/BPO utrzymuje się duże zapotrzebowanie na specjalistów z dobrą znajomością języków obcych. Inni studiowali na polskich uczelniach – czy to w ramach wymiany studenckiej czy po prostu wybierając jedną z wrocławskich szkół wyższych – i po ukończeniu studiów zdecydowali się tu zostać. Jeszcze innych sprowadziły tu sprawy prywatne.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Nie tylko nowe kino. Będzie więcej zmian w Arkadach Wrocławskich

Deręgowska tłumaczy, że Wrocław jest atrakcyjny nie tylko pod kątem zawodowym, ale również jako miejsce do życia, dzięki licznym atrakcjom, a także dobremu skomunikowaniu z resztą świata: – Nowoczesne dworce i lotnisko zapewniają dobre połączenia nie tylko z innymi miastami w Polsce, ale też na świecie.

Spółki Kämmerer Polska oraz Key Solutions w swoich zespołach inżynierów oraz handlowców zatrudniają m.in. Niemców, Hiszpanów i Ukraińców.

– Co sprawia, że obcokrajowcy chcą u nas pracować? – zastanawia się Klaudia Saferna, Head of HR and Recruitment Department w Kämmerer Polska. – Na pewno przyciągają ich ciekawe projekty, które realizujemy, a co za tym idzie: perspektywy rozwoju zawodowego. Obsługujemy w ogromnej większości klientów zagranicznych, w tym niemieckich i amerykańskich. Nie bez znaczenia jest też fakt, że Wrocław obfituje w różnego rodzaju atrakcje i mamy stabilny klimat gospodarczy.

Ten ostatni aspekt ma duże znaczenie dla osób pochodzących głównie z południa Europy – najsilniej dotkniętych skutkami kryzysu sprzed dekady. – Po wielkiej recesji, która zaczęła się w 2007 roku, bezrobocie w Portugalii osiągnęło historyczny poziom 16,2 proc. Zamroziło to moje plany zawodowe i zbiegło się z dawnym marzeniem o życiu za granicą, dlatego zdecydowałam się na wysłanie CV m.in. do Polski – potwierdza Marques Silva z firmy Parker.

Chętnie rekrutują pracowników z zagranicy

Wrocławskie centra usług biznesowych mają zasięg globalny. Przykładają dużą wagę do tego, by pracownicy płynnie znali języki obce, dlatego chętnie zatrudniają obcokrajowców.

– Na nasze ogłoszenia, w których wymagamy najczęściej biegłej znajomości języka angielskiego oraz drugiego języka obcego, odpowiadają obcokrajowcy, którzy już mieszkają lub planują osiedlić się w Polsce. Zatrudnienie native’a jest o tyle atrakcyjnym rozwiązaniem, że oprócz rodzimej znajomości języka taka osoba wnosi też do organizacji dogłębne zrozumienie drugiego kraju i niuansów związanych z różnicami kulturowymi – mówi Deręgowska.

Spotkanie integracyjne pracowników EY GDS Poland
Spotkanie integracyjne pracowników EY GDS Poland  Fot. Mat. EY GDS Poland

Międzynarodową firmą jest też Capgemini Software Solutions Center. – Zawsze podkreślamy, że jesteśmy otwarci na nowych pracowników niezależnie od ich narodowości, ponieważ dla nas liczą się głównie umiejętności, profesjonalizm i odwaga w myśleniu – mówi Monika Cwynar-Kępa, HR Manager w Capgemini.

Podkreśla, że w zespołach są osoby pochodzenia m.in. greckiego, ukraińskiego, tunezyjskiego czy niemieckiego: – Obecność obcokrajowców w naszej firmie i ich ogromny wkład w projekty nie są więc w naszym przypadku czymś szczególnie nowym czy też nietypowym. Chętnie zapraszamy ich do współpracy i wciąż poszukujemy, m.in. do projektu sektora Financial Services, który zasilają pracownicy znający język angielski.

Sporo pracowników z zagranicy przyjmuje też Unit4. – W Globalnym Centrum Wsparcia obsługujemy użytkowników naszych systemów w językach angielskim, francuskim, niemieckim, niderlandzkim, norweskim, hiszpańskim, portugalskim oraz szwedzkim. Obcokrajowcy stanowią tu spory procent pracowników i cały czas przyjmujemy nowe osoby – podkreśla Zontek.

W Kämmerer Polska i Key Solutions najważniejsze są kompetencje zawodowe oraz komunikatywna znajomość angielskiego. Dużym atutem jest także język niemiecki. – Rekrutujemy ludzi z całego świata: Brazylii, Pakistanu, Indii, Anglii, Włoch, Holandii, Danii, Hiszpanii, Słowacji, Rumunii, Węgier i Ukrainy – wylicza Saferna i zapowiada, że liczba obcokrajowców z pewnością będzie wzrastać.

Wartość dodana

Współpraca osób pochodzących z różnych stron świata i z różnych kultur to także wymiana punktów widzenia i doświadczeń. Firmy widzą w tym wartość dodaną.

– Mówi się, że co kraj to obyczaj, a my mamy kontakt z całkiem pokaźną liczbą tych obyczajów i jesteśmy z nimi obyci. Sprzyja to wymianie pomysłów i powstawaniu nowych idei, bo zamiast opierać się na jednej kulturze, możemy swobodnie czerpać z całego świata – mówi Deręgowska.

Potwierdza to Katarzyna Szydłowska, Dyrektor Internal HR w firmie Intive: – Praca w międzynarodowym środowisku sprzyja innowacyjności i tworzy efekt synergii. Jest też okazją do stałego kontaktu z językiem angielskim, a także z innymi, np. hiszpańskim, francuskim czy niemieckim.

W Intive pracują już m.in. ludzie z Niemiec, Hiszpanii, Białorusi, Rosji, Kirgistanu, Serbii, Macedonii, Chorwacji, Brazylii, Bułgarii, Indii i Pakistanu. – W naszej firmie systematycznie przybywa współpracowników z innych krajów i sądzę, że ten trend się utrzyma. Z jednej strony są to inżynierowie, którzy relokują się do Polski w poszukiwaniu ciekawych projektów, z drugiej strony mamy coraz więcej możliwości współpracy w międzynarodowym środowisku ze względu na akwizycję spółek z Niemiec, Stanów czy Argentyny – dodaje Szydłowska.

Od Bollywood Party po Culturosity

Im bardziej międzynarodowe jest towarzystwo w biurze, tym większego znaczenia nabiera wewnętrzna integracja. Jeśli zapytamy osoby z zagranicy o atmosferę pracy i spotkania po pracy, to okaże się, że takie wielokulturowe zespoły są bardzo otwarte.

– Ludzie są do siebie przyjaźnie nastawieni i chętnie pomagają sobie nawzajem. Często spędzamy wspólnie czas również po pracy – mówi Zontek.

Firmy dbają o to, by stwarzać dla pracowników dodatkowe, atrakcyjne formy integracji. – Parker organizuje wiele integracyjnych spotkań i wydarzeń. W tej całkowicie luźnej i nieformalnej atmosferze możemy lepiej poznać siebie nawzajem – mówi Marques Silva.

– Wszyscy nasi pracownicy przynajmniej w komunikatywnym stopniu znają język angielski, a całość naszej komunikacji wewnętrznej jest prowadzona w dwóch językach, więc bariera językowa nie stanowi problemu w integracji – wyjaśnia Deręgowska. – Wspólnie z kolegami i koleżankami z zagranicy świętujemy mniejsze i większe okazje, jak pierwszy dzień lata, halloween czy zakończenie roku obrotowego. Na co dzień przestrzeń do integracji zapewniamy w biurze: czy to przy kawie w wygodnych kuchniach czy podczas przerw w chillout roomach. Wszystkie zespoły raz na kwartał organizują też wspólne wyjścia integracyjne.

W Credit Suisse działa Multicultural Network – promuje różnorodność kulturową, organizując spotkania z gośćmi z różnych krajów, degustacje kuchni z różnych zakątków świata czy np. Bollywood Party.

Pomysły na integrację mają też inne firmy.

W Nokii organizowane są różnego rodzaju eventy międzykulturowe, np. zajęcia z kaligrafii chińskiej czy też podstaw języka chińskiego. Ostatnio było także spotkanie z kulturą hinduską, a w planach jest jeszcze m.in. Dzień Ukraiński.

– Spędziłem dwa lata w naszym oddziale w Chinach – opowiada Dominik Pawlak, jeden z menedżerów w Nokii Wrocław. – Nasza firma ma swoją unikatową kulturę organizacyjną i uniwersalne wartości, które są niezależne od kraju, jednak w obrębie tych uniwersalnych wartości funkcjonują bardzo konkretne kody kulturowe, które dla każdego kraju są inne.

Stref relaksu w biurze Hicron - bujane kule, piłki, pufy, strefę do gier na XboXie oraz planszówki. Są też świeże owoce oraz kawa i herbata
Stref relaksu w biurze Hicron - bujane kule, piłki, pufy, strefę do gier na XboXie oraz planszówki. Są też świeże owoce oraz kawa i herbata  Fot. Mat. Hicron

Pawlak przekonał się o tym na własnej skórze: – W Chinach na własną rękę zacząłem dużo czytać o teorii komunikacji międzykulturowej. Odkryłem, że jesteśmy w stanie stworzyć znacznie lepsze relacje oraz bardziej efektywne procesy właśnie wtedy, gdy potrafimy te kody poprawnie odczytywać. Dlatego po powrocie do Polski, wraz z grupą naszych wewnętrznych trenerów, stworzyłem program szkoleń i warsztatów z zakresu komunikacji międzykulturowej. Projekt nazwaliśmy „Culturosity” (nazwa jest hybrydą słów „culture”, ang. ‘kultura’ i „curosity”, ang. ‘ciekawość’). Bliźniaczy program powstał także w Chinach. Na podstawie przeprowadzonych przez nas badań i ewaluacji zauważyliśmy, że zdecydowanie udało się poprawić komunikację i wzajemną współpracę.

Co ich tutaj trzyma?

Pracownicy z zagranicy często zostają we Wrocławiu na dłużej. Co ich do tego przekonuje?

Jain jest w Polsce z rodziną od ponad trzech lat: – W tym roku nasz syn poszedł do pierwszej klasy, chodzi do szkoły międzynarodowej, gdzie lekcje odbywają się w języku angielskim. Ale uczy się także polskiego (bardzo chciał) i jest tym bardzo podekscytowany. Po ponad trzech latach pobytu tutaj Wrocław wydaje nam się dobrym miejscem do życia, ale tęsknimy za rodziną i przyjaciółmi z Indii. Choć tutaj oczywiście również mamy przyjaciół, są wśród nich Polacy, a także Hindusi. Organizujemy czasem spotkania z hinduską kuchnią.

Trzy lata temu do Wrocławia przyjechała też Ania Balystka, iOS Software Enginner w firmie Intive. Pochodzi ze Lwowa. – Planowałam przyjechać na trzy miesiące, ale tak bardzo mi się spodobało, że zostałam na dłużej. W firmie mam okazję pracować nad naprawdę ciekawym projektem i to jest dla mnie bardzo ważne – opowiada.

Zwiedziła dużo miast w Polsce, ale Wrocław wydaje jej się najlepszy. Zatrzymali ją m.in. mieszkańcy: – Można z nimi zawsze porozmawiać, podobnie jak na Ukrainie. Dzięki nim czuję się tutaj komfortowo. Od początku, kiedy jeszcze nie znałam ludzi ani języka, zespół bardzo mi pomagał. Opowiadał mi też o tradycji, mentalności i zwyczajach. Zresztą cały czas mi pomagał. Zmieniłam zespół i jest tak samo. Chodziłam też na lekcje polskiego, współfinansowane przez firmę. Lubię też firmowe eventy, na jednym z nich np. wspólnie żeglowaliśmy, albo takie imprezy jak tłusty czwartek. A do dziś pamiętam, jak na nasze prawosławne święta w pracy czekało na nas ciasto.

Podobnie uważa Marques Silva: – Ze wszystkich miast, które znam w Polsce, Wrocław jest moim ulubionym miejscem do życia. Miasto jest piękne, ludzie są serdeczni i naprawdę jest tutaj co robić. Polecam!

Philipp Kuhr, Niemiec, który od prawie dziewięciu lat pracuje we wrocławskim biurze Credit Suisse, do Wrocławia przyjechał na Erasmusa. – Do Berlina wróciłem już tylko po to, żeby skończyć studia. Wiadomo, że zarobki w Niemczech były wyższe, ale kierowała mną ciekawość – wspomina.

Początkowo był jedynym obcokrajowcem w zespole. – Teraz jest dużo ludzi z wielu różnych kultur. Dominują oczywiście Szwajcarzy, którzy przyjeżdżają na pewien czas i uczestniczą w różnych projektach. W ostatnim czasie jest też sporo osób z Indii – opowiada.

Podkreśla, że w firmie jest bardzo przyjazna atmosfera: – Każdy ma świadomość, że nie pracuje tylko dla siebie, ale na wspólny sukces zespołu. Fakt, że jesteśmy z różnych kultur, czasami trochę utrudnia współpracę, ale też wiele wnosi. Ja na przykład podziwiam Polaków za to, że mimo iż sporo narzekają, zawsze w końcu potrafią rozwiązać problem. Poza tym również poza biurem nieustannie spotykam się z dowodami sympatii. Ludzie bardzo doceniają to, że mówię po polsku. We Wrocławiu bardzo podoba mi się centrum miasta ze bogactwem miejsc związanych z kulturą oraz dobrymi restauracjami. Ostatnio wprawdzie – odkąd mam małe dzieci – częściej wybieram parki lub zoo. We Wrocławiu trudno się nudzić.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    I wszystko pięknie do czasu, aż jakiś prawilny patriota nie sprzeda kosy pod żebro :)
    już oceniałe(a)ś
    2
    0
    Nie tylko Wrocław wybierają obcokrajowcy, nie przeginajcie. Wrocław jest sporo przereklamowany, ale wolno mu.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0