Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Ukończyli szkoły zawodowe i technika o różnych kierunkach, ale nie mieli problemów ze znalezieniem pracy. A jeśli chcą, mają też szansę na dalszy rozwój, np. podczas studiów.

Ich opowieści wysłuchało ponad stu uczniów, głównie ze szkół podstawowych i gimnazjów, którzy już wkrótce będą musieli zdecydować, gdzie kontynuować naukę. Spotkaliśmy się z nimi w Zespole Szkół Teleinformatycznych i Elektronicznych przy ul. Hauke-Bosaka. My, podczas akcji „Zawodowcy”, namawiamy młodych ludzi, by nie szli na siłę do liceów „bo to modne”, lecz wybierali szkoły zawodowe, które zapewnią konkretny fach.

Debata 'Młodzi młodym'Debata 'Młodzi młodym' TOMASZ PIETRZYK

Na razie jednak młodzi ludzie preferują wykształcenie ogólne, a szkoły techniczne mają kłopot ze znalezieniem chętnych do wielu klas, zwłaszcza w szkołach branżowych I stopnia (dawne zawodówki). Dotyczy to również tych specjalności, po których od razu można mieć dobrze płatną pracę, jak np. różne zawody związane z budownictwem.

– Kiedyś był boom na licea (a potem studia), ale brakowało też spotkań z doradcami zawodowymi, którzy mogliby pomóc w wyborze – tłumaczył Maciej Duda z testuj.pl.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Zaczynał na torze kartingowym, został dyrektorem. Zawodowcy, którzy odnieśli sukces

– W tym wieku człowiekowi trudno podjąć decyzję, co do swojej przyszłości. Dlatego dobrym wyjściem jest technikum – przekonywał Filip Taube, pracownik Amazona. – Po jego kończeniu ma się już konkretny zawód, ale i maturę. Mamy więc spokój, co do przyszłości, a w razie potrzeby można się zmienić branżę lub pójść na studia.

Tłumaczył też: – Zresztą, nawet jak ktoś pójdzie do zawodówki, to też ma szansę na dalszą naukę w liceum zawodowym lub technikum.

Nasi goście podkreślali także zalety praktycznej nauki zawodu. Urszula Stempien-Rusiecka jest hafciarką, była na praktykach szkolnych w firmie Twins Bespoke i została tam zapamiętana. Dzięki temu nie miała później problemu z zatrudnieniem się na stałe w tej firmie, która szyje garnitury na zamówienie.

– W Twins poznałam mój zawód z innej strony niż w szkole. Okazało się, że zajęcia teoretyczne to zbyt mało – opowiadała.

Podobnie uważa Michał Rojek, młodszy technik automatyk w Borgers Polska : – W szkole jest zbyt dużo przedmiotów ogólnych. Należałoby się bardziej skupić się na zajęciach praktycznych.

Zresztą w zatrudniających ich firmach młodzi ludzie przechodzą szkolenie, również za granicą. Jak Daniel Wymysło, mechanik maszyn rolniczych w polskim oddziale niemieckiej firmy Ropa. – Podczas szkolenia w Niemczech poznaliśmy nasze maszyny od podstaw i uczyliśmy się je składać – opowiadał.

Konferencję otworzyli Rafał Cichocki, dyrektor Zespołu szkół Teleinformatycznych i Elektronicznych oraz Leszek Frelich, redaktor naczelny 'Gazety Wyborczej Wrocław'Konferencję otworzyli Rafał Cichocki, dyrektor Zespołu szkół Teleinformatycznych i Elektronicznych oraz Leszek Frelich, redaktor naczelny 'Gazety Wyborczej Wrocław' TOMASZ PIETRZYK

Jak przekonać młodzież do wybierania szkół zawodowych, zastanawialiśmy się również w drugiej części konferencji, w gronie specjalistów (dyrektorzy szkół, naukowcy, doradcy zawodowi).

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Dobry czas dla zawodowców. Ciągle są w cenie

Problem staje się coraz większy, ponieważ przybywa zawodów, których nikt nie chce się uczyć, jak cieśla. Chętnych brakuje, choć nawet zaraz po zakończeniu nauki można liczyć na wysokie zarobki.

– Jak uczeń podczas rekrutacji nie wybrał żadnej szkoły branżowej, to nie jesteśmy w stanie namówić go, by wybrał szkołę techniczną. A jeżeli nie zaoferujemy mu miejsca w liceum, to pójdzie do szkoły prywatnej – mówiła Ewa Szczęch, dyrektor Wydziału Gimnazjów i Szkół Ponadgimnazjalnych w UM Wrocław. – Bardzo duży wpływ na uczniów mają rówieśnicy, a także rodzice, którzy z uczniami wspólnie wybierają te trzy szkoły podczas rekrutacji, czasem zniechęcając ich do technicznych.

Rafał Cichocki, dyrektor ZSTiE, opowiadał, że jego szkoła pracuje nad lepszym systemem praktyk zawodowych: – Pewne rozwiązania wynikają z konieczności zdawania egzaminów zawodowych, ale można ustalić z pracodawcami, by przynajmniej dwa razy w tygodniu zajęcia odbywały się u nich. Dzięki temu uczniowie, kończąc szkołę zawodową, będą wiedzieli, czy sprawdzą się w konkretnej firmie. Do tej pory pracodawcy robili swoje, a my swoje. Szukamy rozwiązań, by działać wspólnie, bo to duża szansa, by uczniowie zaraz po szkole mogli płynnie wejść w rytm pracy.

Konferencję zorganizowaliśmy we współpracy z ZSTiE oraz partnerami cyklu „Zawodowcy”, firmami: Amazon, Borgers Polska, Ropa Polska, Twins Bespoke i Volvo.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.