„Ten temat nas nie dotyczy. Nasze dzieci nie uprawiają seksu” – to dyrektorka jednego z dobrych warszawskich gimnazjów. Inni byli bardziej dyplomatyczni. Wrocławska premiera spektaklu „#[+#@!? (słowo na G)” miała się odbyć w jednej ze szkół. Ostatecznie zamiast gimnazjalistów oglądali ją dorośli widzowie w Akademii Sztuk Teatralnych.

– W paru miejscach pocałowaliśmy klamki – przyznaje Grzegorz Grecas, członek Układu Formalnego i reżyser „słowa na G”. Nie chce zdradzić, gdzie, bo wierzy, że mosty nie są do końca spalone. – Staliśmy się ofiarami tytułu sztuki.

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej