Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Dolny Śląsk rozwija się w bardzo szybkim tempie: pracodawcy inwestują ogromne środki w modernizację parków maszynowych i budynków, ciągle powstają też nowe inwestycje. Dzięki temu praktycznie znikł problem bezrobocia. W okolicach aglomeracji wrocławskiej ma ono wymiar już tylko statystyczny.

W związku z tym pojawiło się jednak nowe wyzwanie, jakim dla pracodawców jest dziś znalezienie wykwalifikowanych pracowników. I to w momencie, gdy szkoły zawodowe po wieloletnim okresie niebytu nie zdążyły jeszcze odbudować swojej marki. Jak Wrocław i Dolny Śląsk radzą sobie z tym wyzwaniem?

Inwestycja w szkolenia

– Pracodawcy wrocławscy bardzo dużo pieniędzy i czasu inwestują w szkolenie pracowników. Samodzielnie ponoszą koszty przebranżowienia – mówi Ewa Kaucz, wiceprezes Agencji Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej.

Jako przykład podaje Xeos Lufthansa – spółkę córkę GE Aviation i Lufthansa Technik, która zdecydowała się uruchomić w Bielanach Wrocławskich centrum szkoleniowe dla zakładu serwisowania silników lotniczych, inwestując w szkolenie kadr kilkanaście milionów euro.

– Coraz więcej firm we własnym zakresie szkoli przyszłych pracowników – podkreśla Ewa Kaucz.

Tłumaczy: – Pracodawcy coraz chętniej współpracują też ze szkołami zawodowymi. I pracodawcy, i szkoły starają się intensyfikować współpracę, choć to nadal jest kropla w morzu.

Dualny model kształcenia

We Wrocławiu, a także m.in. w Legnicy czy Wałbrzychu, coraz więcej firm angażuje się w tworzenie klas w szkołach zawodowych, wspierając w ten sposób kształcenie zawodowe. Maciej Badora, prezes Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej: – Naszym zadaniem jest dążyć do tego, by niedobór pracowników nie stanowił przeszkód w rozwoju i to się nam udaje. Nie było jeszcze sytuacji, żeby inwestor zrezygnował i jako powód podał brak wykwalifikowanej kadry.

Praca we wrocławskich zakładach VolvoPraca we wrocławskich zakładach Volvo MAT. VOLVO POLSKA

Zdaniem prezesa WSSE narzucającą się przyszłością jest model kształcenia dualnego – czyli sytuacja, w której obie strony odnoszą bardzo wyraźne i konkretne korzyści. Taki model doskonale sprawdza się m.in. w Niemczech, gdzie uczniowie przez część tygodnia odbywają odpłatne praktyki w firmach, natomiast w szkołach uczą się teorii.

– U nas ten proces dopiero nabiera dynamiki: coraz liczniejsze klasy patronackie można uznać za zalążek kształcenia dualnego – uważa Badora.

We Wrocławiu kształcenie w systemie dualnym prowadzi Zespół Szkół Zawodowych nr 5 przy ul. Dawida.

– Uczniowie zasadniczej szkoły zawodowej mają zapewnione co najmniej dwa dni w tygodniu praktycznej nauki zawodu u pracodawcy przez cały okres kształcenia. Są zatrudnieni na podstawie umowy o pracę i otrzymują określone wynagrodzenie – mówi Jarosław Delewski, dyrektor Departamentu Edukacji we wrocławskim urzędzie miejskim.

W tym wypadku pracodawcy otrzymują zwrot poniesionych kosztów kształcenia. Delewski zapowiada, że dualny model kształcenia zostanie wprowadzony także w innych wrocławskich szkołach: – Nowe rozporządzenie, wprowadzające zapisy związane z kształceniem dualnym, będzie skutkowało wprowadzeniem tych rozwiązań również do technikum i szkoły policealnej.

Dobre zarobki i szansa rozwoju

Modernizowane szkoły zawodowe cieszą się dzisiaj mniejszą popularnością w porównaniu do ogólnokształcących. Jak to zmienić?

– Potrzebne jest budowanie prestiżu kształcenia w zawodzie poprzez promocję szkolnictwa zawodowego, prowadzoną wspólnie z pracodawcami, którzy muszą stać się równoprawnym partnerem szkoły – uważa Jarosław Delewski.

Praktyczne zajęcia zawodu w Zespole Szkół nr 2, czyli w samochodówce z BorowskiejPraktyczne zajęcia zawodu w Zespole Szkół nr 2, czyli w samochodówce z Borowskiej MAT. ZS NR 2

Zdaniem Ewy Kaucz to kwestia zmiany mentalności, która może dokonać się m.in. poprzez pokazywanie możliwości dobrych zarobków i dalszego rozwoju po szkole zawodowej: – Brakuje nam świadomości, że dzięki szkole zawodowej można po pierwsze zdobyć przyszłościowy zawód, a potem dalej się kształcić, ukończyć studia. Warto też przypominać, ile zarabiają specjaliści. Na przykład technik lotniczy otrzymuje pensję równą co najmniej średniemu wynagrodzeniu, na Dolnym Śląsku wynosi ono 4,4 tys. złotych. Natomiast dobry spawacz może zarobić nawet 10-12 tys. złotych brutto.

Pomysły pracodawców

– Ze stereotypem dotyczącym kształcenia zawodowego można walczyć, podając przykłady karier i pokazując, jak wygląda praca w nowoczesnym zakładzie produkcyjnym – uważa Tomasz Stankiewicz, dyrektor ds. personalnych w Volvo Polska. – Praca umożliwia ciągłe dokształcanie się w firmie, a także awanse i liderowanie zespołom kilkunastu osób. Mamy przykłady pracowników, którzy zaczynali pracę na stanowisku montera i awansowali aż do stanowisk kierowniczych i dyrektorskich.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Wzgórze z widokiem, czyli kłopoty Wrocławia ze Wzgórzem Partyzantów

Zdaniem Macieja Kaczanowskiego, dyrektora ds. komunikacji w Bombardier Transportation, najlepiej pokazywać młodzieży proste fakty, czyli ile zarabia się na poszczególnych stanowiskach, jaki jest zakres obowiązków, w jaki sposób mogą się rozwijać. – Również rodzice coraz częściej są świadomi sytuacji na rynku i wiedzą, że po szkole zawodowej łatwiej jest znaleźć pracę – wyjaśnia.

Dagmara Drozd, kierownik ds. pozyskiwania talentów w Wabco Polska, podkreśla, że obecny rynek pracy zapewnia absolwentowi szkoły zawodowej pewność zatrudnienia i wiele profitów. – W naszej firmie taka osoba otrzymuje umowę o pracę na czas nieokreślony po niedługim okresie próbnym, wynagrodzenie zbliżone do rynkowej stawki początkującego inżyniera, możliwość dalszej nauki, w tym szkolenia zawodowego, programy rozwojowe, naukę języków obcych – wylicza.

Jolanta Wiśniewska, specjalista ds. HR w Leoni Kabel Polska, jest zdania, że szkoły zawodowe pozwalają szybko zdobyć zawód, który jest ceniony na rynku pracy. – Patrząc z perspektywy ciągłego rozwoju naszej organizacji w obszarze nowych technologii i produktów, możemy śmiało stwierdzić, że zapotrzebowanie na pracowników produkcji będzie zawsze – podkreśla.

– Jeśli ktoś jest techniczny, lubi majsterkować, szybko widzieć efekt swoich działań, powinien zdecydować się na szkołę zawodową – przekonuje Agnieszka Rozmus, starszy koordynator ds. personalnych w UTC Aerospace System we Wrocławiu. – Szkoła zawodowa daje bardzo dużo możliwości. Przede wszystkim samodzielność, poprzez uzyskanie konkretnego fachu. Po jej ukończeniu bardzo szybko można podjąć pracę, zdobyć pierwsze doświadczenie zawodowe, zarabiać pierwsze pieniądze.

Hala w zakładzie Leoni KabelHala w zakładzie Leoni Kabel MAT. LEONI KABEL POLSKA

Zygmunt Łopalewski z Whirlpoola przyznaje, że wokół szkół zawodowych narosło przez lata sporo mitów: – Tymczasem to szkoły, które doskonale przygotowują młodzież do wejścia w dorosłość. Zdobycie praktycznych umiejętności daje pewność stałych przychodów i tym samym stabilizacji życiowej. Ukończenie szkoły zawodowej daje również doskonały start w życie.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Górnicze miasto, które wyrosło z gór. Jak się zmieniało?

Tłumaczy, że młodzi ludzie nie zawsze wiedzą, jaką drogą chcą podążać: – Dopiero w praktyce ujawniają się ich talenty i predyspozycje zawodowe, które można rozwijać w przyszłości. Takie możliwości stwarzają pracodawcy poprzez oferowanie pracownikom rozmaitych szkoleń podnoszących kwalifikacje zawodowe.

Zdaniem Łopalewskiego szkoła musi wejść w rytm biznesowy, stać się bardziej jednostką badawczo-rozwojową niż trzymać się stereotypów: – Inaczej może się okazać, że zostaje w tyle, gdy świat idzie do przodu.

Szkoła przyszłości

Na ścisłą współpracę z firmami stawia między innymi Zespół Szkół Teleinformatycznych i Elektronicznych przy ul. Hauke-Bosaka we Wrocławiu.

– Wspólnie z pracodawcami przygotowujemy nowy program nauczania, który będziemy wdrażać – zapowiada Wiktor Ziętara, wicedyrektor szkoły.

W czasie wakacji nauczyciele ZSTiE wezmą udział w miesięcznym szkoleniu w Nokii. – Firma organizuje je dla nas za darmo. To okazja na zdobycie unikalnych kompetencji, które umożliwią przygotowanie uczniów stricte pod wymagania tej konkretnej firmy – mówi wicedyrektor.

Szkoła ma umowę także z Elektrotimem – dwóch najlepszych uczniów klasy patronackiej otrzymuje całoroczne stypendia. W dniu rozdania świadectw dyrektor odczyta uczniom list intencyjny, w którym firma wyraża chęć ich zatrudnienia w czasie wakacji. – A najlepsi uczniowie z klasy patronackiej dostaną propozycję zatrudnienia po zakończeniu szkoły – mówi Ziętara.

Szkoła współpracuje też z firmami IBM czy Radiotechnika, a także z Politechniką Wrocławską – w ramach projektu unijnego wykładowcy z PWr prowadzą zajęcia z uczniami. – Zatrudniamy też praktyków i teoretyków z przedsiębiorstw. Efekty już są: firmy powyłapywały naszych najlepszych uczniów, którzy piszą teraz gry na 3D czy aplikacje na Androida – podsumowuje wicedyrektor.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.