Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Do 4 tys. zł brutto miesięcznej pensji może dostać pracownik produkcji, 5,5 tys. zł – mechanik i elektryk, do 7 tys. ślusarz, a automatyk nawet 9,5 tys. Tak wynika z zestawienia, które przygotowała Agencja Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej. Cały raport o pracy dla młodych przedstawił we wtorek Dariusz Ostrowski, prezes ARAW-u, podczas organizowanej przez nas konferencji "Czas na zawodowców, czyli jak zdobyć dobrą pracę”.

Praca jest, chętnych mało

Co więcej – aż połowa ofert pracy adresowana jest do absolwentów zawodówek, ale oni stanowią tylko 5 proc. młodych ludzi trafiających na rynek pracy. Z kolei absolwentów szkół średnich i wyższych jest więcej niż pracy dla nich.

Kogo szukają firmy? Na przykład logistyków, kontrolerów jakości, spawaczy, ślusarzy, lakierników, operatorów produkcji CNC, kontrolerów jakości czy programistów CMM.

Okazuje się jednak, że łatwo dostępna praca i dobra płaca nie są wystarczającą zachętą dla absolwentów gimnazjów do wybrania szkoły zawodowej.

– Modnie jest iść do liceum, a później na studia, i przedłużyć młodość. To pokłosie narracji z lat 90., sugerującej, że należy mieć maturę i skończyć studia – mówiła Katarzyna Wienconek, PR Executive w agencji Publicon w czasie naszej debaty otwierającej akcję „Zawodowcy”. – Musimy odczarować technika i zawodówki.

Tu znajdziesz więcej informacji o akcji „Zawodowcy”. Przeczytasz m.in. o warunkach pracy w zakładach przemysłowych, dowiesz się, kogo kształcą wrocławskie szkoły, z jakimi firmami współpracują oraz jakich specjalistów poszukują firmy

Jak się pracuje

I właśnie podczas naszej konferencji zajmowaliśmy się tym odczarowywaniem. Przedstawiciele zakładów z aglomeracji wrocławskiej opowiadali o tym, jak się u nich pracuje i kogo chcą zatrudnić. Porozmawialiśmy również z pracownikami tych firm, którzy opowiadali o swojej pasji i pracy.

ZOBACZ TEŻ: Oto najlepsze niepubliczne szkoły wyższe w Polsce [RANKING PERSPEKTYW]

Podczas kończącej konferencję debaty zastanowiliśmy się wspólnie, jak zachęcić młodzież do wybierania szkół zawodowych, ale także, co trzeba zrobić, by kształciły one jak najlepszych specjalistów. A na stoiskach firm można było porozmawiać o pracy, stażach i praktykach.

Konferencja

Konferencja zaczęła się o godz. 10 w Zespole Szkół Teleinformatycznych i Elektronicznych przy ul. Haukego-Bosaka 21. 

- Mam przyjemność powitać państwa na naszej konferencji. W zeszłym tygodniu mieliśmy debatę poprzedzającą, gdzie padło stwierdzenie, że trzeba odczarować zawodówki i technika. Ludzie przedłużają sobie młodość, idą do liceum, na studia. Ale często zdarza się, że potem nie ma dla nich pracy. Tymczasem szkoły zawodowe mają bogatą ofertę edukacyjną, współpracują z firmami, a na absolwentów czeka mnóstwo ofert. Mamy nadzieję, że dzięki tej konferencji uda nam się "odczarować" zawodówki i technika - powiedział na wstępie redaktor naczelny "Gazety Wyborczej Wrocław" Leszek Frelich.

KORNELIA GŁOWACKA-WOLF

Prezes ARAW Dariusz Ostrowski: - We Wrocławiu stopa bezrobocia wynosi 2,8 procent, a w powiecie 7,2. Mamy 326 tys. osób zatrudnionych w sektorze produkcyjnym, 26 tys. firm, 5837 uczniów techników i 1167 uczęszczających do zawodówek. ARAW wspiera inwestycje zagraniczne na każdym etapie rozwoju firmy. Prowadziliśmy projekty edukacyjne dla gimnazjalistów i uczniów szkół ponadgimnazjalnych. 

CZYTAJ TAKŻE: KGHM planował wybór nowego wiceprezesa. Stało się inaczej

- Przykładowe stawki we Wrocławiu i okolicach to: magazynier 2300-2900 zł, spawacz 2700-4300 zł, mechanik 3700-5500 zł. Warto zastanowić się nad przekwalifikowaniem - dodał.

KORNELIA GŁOWACKA-WOLF

Debata "Młodzi - Młodym"

Pracę w zakładach przemysłowych polecają młodzi pracownicy tych firm.

Paweł Gałuszka, monter instalacji w Zakładzie Serwisu Sieci w Elektrotim: - Początkowo bałem się bycia elektrykiem, myślałem, że źle trafiłem. Teraz uważam, że to był najlepszy wybór, bo dzięki temu zawodowymi można mieć ciekawą pracę.

ZOBACZ TEŻ: IT Survival. Rekrutacja programistów w nietypowy sposób

Michał Duber, technolog w HS Wrocław: - Chciałem pójść do szkoły, która mnie zaciekawi, a nie zaoferuje ogólną wiedzę. Poszedłem na studia, ale zrezygnowałem i zacząłem pracować jako technik elektronik. Ostatecznie zostałem technologiem w HS Wrocław. Zaleta techników - przygotowują też na studia, ale gdy z nich zrezygnujemy, to mamy fach w ręku.

Firmy starają się o nowych pracowników

Kolejną częścią konferencji były prezentacje dotyczące pracy i działań skierowanych do młodych na przykładzie firm Amazon, Whirlpool i Rawlplug. Magdalena Zagrodnik, HR Manager w firmie Amazon, opowiadała o początkach sklepu internetowego, który powstał w garażu Jeffa Bezosa w 1994 r. Wówczas pracowało w nim 5 pracowników. Rok później było to już 151 osób, a firma miała 15 mln dolarów obrotu. Teraz jest to aż 136 mld USD, a tylko w polskich centrach logistycznych w Poznaniu i Wrocławiu pracuje 7 tys. pracowników.

- W naszej firmie oferujemy pracownikom dofinansowanie do nauki - zachęcała Magdalena Zagrodnik. - Już po roku pracy można dostać do 6,5 tys. zł na rozpoczęcie dodatkowych kursów. Taką kwotę przyznajemy przez okres 4 lat, a więc łącznie daje to do 26 tys. zł. Pokrywamy 95 proc. kosztów nauki oraz 95 proc. kosztów zakupu podręczników - dodaje.

CZYTAJ TAKŻE: Nowa siedziba BD w Business Garden. Trwa rekrutacja pracowników [DUŻO ZDJĘĆ]

Co ciekawe, dane kursy nie muszą być bezpośrednio związane z firmą Amazon. Przykładowe kursy, jakich podejmowali się pracownicy tej firmy, to administracja i finanse, budownictwo, informatyka czy transport i logistyka. Można zrobić prawo jazdy typu C, zapisać się na język angielski czy przekwalifikować się na księgowego. Uzyskanych środków nie trzeba zwracać, nawet jeżeli zmieni się pracę. Część pracowników wykorzystuje nowo nabyte umiejętności w codziennej pracy, ale niektórzy doszkalają się na wszelki wypadek, gdyby kiedyś w przyszłości postanowili przenieść się do innej firmy. W 2016 r. 17,2 proc. pracowników polskich oddziałów Amazona skorzystało z tej oferty.

Agnieszka Ałykow zachęcała do pracy w firmie Whirlpool. - Celem naszej firmy jest zaoszczędzenie czasu zwykłych ludzi, dlatego staramy się dostarczyć im wygodne i innowacyjne produkty. Zatrudniamy 92 tys. ludzi na całym świecie, a w samym Wrocławiu 2,5 tys. osób. Bardzo ważna jest u nas współpraca i praca zespołowa - opowiadała przedstawicielka Whirlpool, dodając, że firma bardzo ceni szkoły zawodowe i techniczne. - Można w nich znaleźć prawdziwe diamenty, które wystarczy tylko oszlifować.

W Whirlpool na nowych pracowników czekają liczne szkolenia, w tym m.in. nauka języków obcych, a oprócz tego imprezy integracyjne czy pakiet benefitów, jak choćby ubezpieczenie zdrowotne. Projektem dla świeżych pracowników jest program Fast Truck, który pozwala na starcie odbyć szkolenia w różnych oddziałach firmy na terenie Europy.

Krzysztof Woźniak, dyrektor zakładu Rawlplug przypomniał historię firmy, której początki sięgają 1913 r. A wszystko zaczęło się od małej firmy remontowej założonej przez braci Rawlins, którzy swoją drogą skończyli właśnie szkołę zawodową. Firma słynie z produkcji zamocowań, które wykorzystywane są m.in. w budownictwie, energetyce, motoryzacji czy przemyśle wydobywczym. Produkowane przez Rawlplug elementy znajdziemy w wieży Eiffla w Paryżu, Białym Domu w Waszyngtonie, londyńskim stadionie Wembley czy wrocławskim centrum logistycznym Amazona.

Co ciekawe, zagraniczną firmę przejął w 2005 r. Koelner - polska firma z Wrocławia. Od tej pory przedsiębiorstwa działają pod marką Rawlplug. W firmie na pracowników czekają programy edukacyjne i praktyki, po których można zostać w Rawlplug na stałe. Kogo szuka firma? Pracę znajdą m.in. ślusarze, elektromechanicy czy operatorzy tokarek CNC.

Jak przekonać młodzież do wybierania szkół zawodowych?

Na zakończenie konferencji odbyła się debata pomiędzy pracodawcami a przedstawicielką urzędu miasta i dyrektorem wrocławskiego Zespołu Szkół Teleinformatycznych i Elektronicznych. Starali się oni odpowiedzieć na pytanie, co zrobić, by przekonać młodzież do wybierania szkół zawodowych i firm produkcyjnych. Jedno jest pewne, wciąż jest duże zapotrzebowanie na absolwentów.

- Rynek pracy jest trudny. Mamy więcej pracy niż pracowników - podkreślał Tomasz Stankiewicz, dyrektor ds. personalnych z Volvo Polska Centrum Przemysłowe. - Spawacze wciąż wyjeżdżają z kraju, mimo że warunki płacowe wciąż się polepszają. Jednak można zaobserwować pozytywny efekt dla przyszłych pracowników, a mianowicie to, że firmy coraz bardziej starają się o ich pozyskanie, tym samym wymyślając coraz to nowe zachęty, aby przyciągnąć ich do siebie - dodał.

Jak mówił Tomasz Stankiewicz, we wrocławskim oddziale Volvo w procesie rekrutacji zadaje najczęściej dwa pytania. Co umiesz robić i czego jesteś gotowy się nauczyć. Odpowiedzi pozwalają trafnie ocenić potencjalnego pracownika, zarówno jego obecne umiejętności, jak i potencjalne predyspozycje, które będzie mógł wykorzystać w przyszłości.

ZOBACZ TEŻ: Wrocław pełen inwestycji mieszkaniowych

O braku pracowników na rynku pracy mówił także Janusz Kućmin, generalny przedstawiciel Bombardier Transportation na Polskę: - Musieliśmy założyć własną szkołę spawaczy i lakierników, aby sprostać naszemu zapotrzebowaniu. Choć wiemy, że część z tych osób może się rozstać z naszą firmą, to i tak uznaliśmy, że takie szkolenia będą dla nas opłacalne.

Ewa Szczęch, dyrektor wydziału edukacji Urzędu Miasta Wrocławia, zwracała uwagę na potrzebę zwiększenia prestiżu kształcenia zawodowego. Zdaniem dyrektor należy utworzyć także system informacji, który łączyłby firmy z urzędnikami i dyrektorami szkół i rodzicami. Chodzi zarówno o unowocześnianie profilów kształcenia, jak i świadomość rodziców, do jakich placówek edukacyjnych najlepiej posyłać dzieci, aby znalazły później dobrą, satysfakcjonująca pracę.

Dyrektor wrocławskiego Zespołu Szkół Teleinformatycznych i Elektronicznych Rafał Cichocki opowiedział natomiast zasłyszaną rozmowę w tramwaju. Młoda dziewczyna żaliła się komuś przez telefon, że nie przeszła procesu rekrutacji w jednej z firm. Tymczasem 3,5 tys. na rękę dostała tam osoba po zawodówce. - Trzeba „odczarować” szkoły zawodowe i technika i uświadamiać młodym ludziom, że taka edukacja ma sens. W Niemczech kultura pracy rozwijana jest od pokoleń i w tym kraju nie ma tak dużego rozróżnienia w ocenie poszczególnych ścieżek zawodowych. Pamiętam, jak dawniej firmy zgłaszały się do mnie po 1-2 osoby z danej klasy, a teraz chcą brać do siebie całą klasę. Miejsc pracy nie brakuje, wystarczy wyszkolić odpowiednich pracowników - podsumował.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.