Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Spotykamy się na tamtejszym dworcu PKP, bo część uczestników naszej wycieczki przyjedzie pociągiem Kolei Dolnośląskich. Budynek dworca pochodzi z 1886 r. i jest ważny dla historii miasta, które od momentu połączenia linią kolejową z Wrocławiem zaczęło się bardzo dynamicznie rozwijać. Miasto miało dobry klimat, walory krajobrazowe i status uzdrowiska, więc wystarczyło poprawić komunikację ze stolicą Dolnego Śląska, żeby emerytowani wojskowi, urzędnicy i rentierzy budowali tu domy.

Trzebnickie wille są imponujące, o czym przekonamy się na spacerze. Jedna z najbardziej malowniczych, z ponadstuletnim rodowodem – willa Zamek (dawniej villa Bock) – służyła jako hotel gościom zdrojowym. Przypomina disnejowskie pałace, wydaje się zlepkiem wieżyczek, wykuszy i werand, przechowuje atmosferę dawnych uzdrowisk.

Trzebnicki zdrój zainteresował wrocławian w 1866 r. Uciekali przed epidemią cholery, szukali terenów z dobrym klimatem i leczniczą wodą. Znaleźli takie zaledwie 24 km od Wrocławia. W 1887 r. właściciel ziemski Otto Müller odkrył na swoich posiadłościach, pomiędzy miastem a Lasem Bukowym, lecznicze borowiny. Rok później otwarł zakład zdrojowy Hedwigsbad, gdzie leczyli się chorzy na reumatyzm, płuca, anemię, gościec i choroby kobiece. W pierwszym sezonie przyjął ponad 4 tys. kuracjuszy.

MIECZYSŁAW MICHALAK

Okazali się żyłą złota dla miasta. Specjalnie dla nich wybudowano domy zdrojowe, pensjonaty, nowy kościółek w Lesie Bukowym, a nawet pocztę. Zażywali kąpieli słonecznych, pili wodę mineralną, mleko i kefir (cudowne lekarstwo dla młodych nerwowych kobiet chorych na blednicę), a przede wszystkim dużo spacerowali.

Pójdziemy po ich śladach, bo na terenie dawnego uzdrowiska mieści się od sześciu lat Gminny Park Wodny Trzebnica-Zdrój, a miasto stara się odzyskać status uzdrowiska. Wokół trzech stawów wytyczono ścieżki spacerowe (jest nawet park dla psów, ze ścieżką zdrowia dla czworonogów), ustawiono ławki i muszlę koncertową, ułożono plenerową szachownicę.

Czternastu może pomóc

Kuracjusze chętnie chodzili do Lasu Bukowego (który my też odwiedzimy), pamiętającego czasy rewolucji francuskiej i insurekcji kościuszkowskiej. Pierwsze buki posadziła w 1794 r. ksieni cysterek Dominika. Chciała w ten sposób uczcić przyjazd króla pruskiego Fryderyka Wilhelma II. Po powstaniu uzdrowiska las przekształcił się w park zdrojowy. W miejscu, do którego – jak głosi legenda – często przychodziła św. Jadwiga, stoi kościół pw. Czternastu Świętych Wspomożycieli. Obok wzniesiono z rudy darniowej grotę Matki Boskiej z Lourdes (figurę Matki Boskiej i św. Bernadety sprowadzono z Monachium), a na pobliskich wzgórzach stoją mające prawie 300 lat murowane kapliczki stacyjne drogi krzyżowej.

W tym samym czasie powstały zapewne kaplice, tzw. Odpoczynek św. Jadwigi na drodze do Wrocławia (zagrała w filmie Andrzeja Wajdy „Popiół i diament” – tu Maciek z Andrzejem zorganizowali zasadzkę na Szczukę) i kaplica na Winnej Górze z figurą św. Donatusa, wymieniona w opisie miasta z 1803 r. Być może jest to kaplica Ogrójca – twierdzono, że jest usytuowana w tej samej odległości od kościoła co miejsce kaźni Chrystusa od domu Poncjusza Piłata.

Bazylika w TrzebnicyBazylika w Trzebnicy MIECZYSŁAW MICHALAK

Z Lasu Bukowego pomaszerujemy do Rotundy Pięciu Stołów. Ta tajemnicza budowla pojawiła się po raz pierwszy w opisie miasta z 1785 r. Łączona jest z legendami o św. Jadwidze jako miejsce, gdzie ubodzy znajdowali pożywienie. Okrągła, murowana, na fundamencie z brył granitowych, zbudowana została częściowo z rudy darniowej. Na środku stoją ołtarz i posąg św. Jadwigi. Rotunda najprawdopodobniej służyła jako miejsce odosobnienia ofiar wielkich epidemii, chociażby w czasie wojny trzydziestoletniej. W 1813 r. stała się miejscem pochówku zmarłych na tyfus żołnierzy – ofiar wojen napoleońskich.

Wyprostowany łowił szczupaki

Dalej pomaszerujemy na Winną Górę. Ma tylko 217 m n.p.m., ale jest z niej piękny widok na zanurzone w zielonej dolinie miasto. Na północnym zboczu odkryto szczątki naszych przodków, zaliczonych przez antropologów do gatunku Homo erectus. Znaleziska te, datowane na 500 tys. lat p.n.e., są najstarszymi śladami pobytu człowieka wyprostowanego na ziemiach polskich. Nasi przodkowie polowali tu na bizony, jelenie, łosie, dziki i nosorożce. Oddawali się również przyjemnościom wędkowania, a sądząc po znalezionych zębach co najmniej 15-kilogramowego szczupaka, niegdyś były tu niezłe ryby.

Odkrycie obozowiska Homo erectus przez wrocławskiego archeologa prof. Jana Burdukiewicza było sensacją, która wciąż ściąga w to miejsce turystów. Niestety, na razie mogą podziwiać tylko piękne widoki z Winnej Góry, ale miasto przygotowało projekt Parku Kulturowego (podpisując jednocześnie umowę o współpracy z Uniwersytetem Wrocławskim), więc jest szansa, że poznamy się bliżej z naszymi przodkami. Byli niewątpliwie pomysłowi, wynaleźli bolas i oszczep, umieli posługiwać się ogniem, w obozowiskach utrzymywali porządek.

Homo erectus dał początek tutejszemu osadnictwu, ale tytułu własności sobie nie zapewnił. Pierwszym znanym właścicielem osady trzebnickiej i sąsiadujących z nią miejscowości był słynny śląski wielmoża Piotr Włostowic, fundator opactwa benedyktyńskiego na Ołbinie, które hojnie uposażył m.in. połową dóbr trzebnickich. To on najprawdopodobniej wystawił trzebnicki kościół parafialny pw. św. Piotra i otworzył niebieskiemu klucznikowi drogę do ziemskich honorów. Bo Trzebnicą rządzi Piotr.

Bazylika w TrzebnicyMIECZYSŁAW MICHALAK

Najstarsza znana pieczęć trzebnicka, z 1321 r., przedstawia apostoła siedzącego na ławie ozdobionej z obu boków liliami, trzymającego w prawej ręce wielki klucz, a w lewej – księgę.

Od XIV w. używano także małej pieczęci miejskiej przedstawiającej dwa skrzyżowane klucze i umieszczoną nad nimi głowę stróża bramy do raju. Taki wizerunek trafił również do herbu, który zobaczymy w różnych częściach miasta.

Małżeństwo prawie doskonałe

Z Winnej Góry zejdziemy wprost do bazyliki, najcenniejszego zabytku Trzebnicy. Zawdzięczamy go Henrykowi Brodatemu i Jadwidze Andechs, czyli jednej z najciekawszych par władców ówczesnej Europy. Henryk Brodaty odcisnął w mieście najsilniejszy ślad. Był wybitnym politykiem i dobrym administratorem. Śląsk za jego czasów stał się najbardziej dynamicznie rozwijającą się dzielnicą Polski. Protegował osadników z Niemiec, Francji i Niderlandów, kolonizując puszcze Pogórza Sudeckiego i zakładając miasta. Popierał górnictwo, szczególnie poszukiwania złota, tworząc pierwsze prawo górnicze. W latach 30. przeprowadził na Śląsku reformę monetarną.

Z Jadwigą łączyła go autentyczna miłość i przyjaźń. Podobała mu się przez całe życie. O tym, że pożycie książęcej pary było szczęśliwe, świadczą dzieci, które urodziły się z tego związku. Faktu, że Jadwiga wydała na świat siedmioro potomków Henryka, nie można chyba tłumaczyć tylko obowiązkiem przedłużenia dynastii.

Jadwiga była w tym małżeństwie partnerką. Współdziałała w licznych fundacjach kościelnych, m.in. klasztoru Cysterek w Trzebnicy. Zorganizowała wędrowny szpital dworski dla ubogich oraz hospicjum. W swych majątkach obniżała daniny chłopskie i gromadziła zapasy na czas klęsk żywiołowych.

Bazylika w TrzebnicyMIECZYSŁAW MICHALAK

Po 20 latach małżeństwa uzyskała zgodę męża na separację i przeniosła się do klasztoru. Nigdy jednak nie złożyła ślubów zakonnych, powodowana zapewne chęcią swobodnego dysponowania swoimi dobrami. Urodzona i wychowana po to, aby okazywać szczodrobliwość, wykorzystywała bogactwo do prowadzenia z rozmachem działalności charytatywnej. W ikonografii przedstawiana jest najczęściej z modelem kościoła, księgą lub posążkiem Matki Bożej, gdyż miała dla Niej szczególną cześć.

Cuda św. Jadwigi

Kościół i klasztor mają formę barokową. Jednak trójnawowa bazylika (70 m długości, 23 m szerokości) szczyci się metryką sięgającą XIII w. Z pierwszej budowli zachowały się zręby murów oraz krypta św. Bartłomieja położona pod prezbiterium (w lipcu pochowano w niej ks. prof. Antoniego Kiełbasę, kustosza sanktuarium i niestrudzonego propagatora kultu św. Jadwigi). Z kryptą łączy się lapidarium, w którym można oglądać fragmenty rzeźb romańskich i detali architektonicznych. Jednak najcenniejszą pamiątką z czasów fundatorów jest portal z ok. 1230 r. w północno-zachodniej ścianie kościoła. Zdobi go płaskorzeźba przedstawiająca Dawida grającego na harfie i Betsabe ze służącą. Portal został zamurowany w XVIII w., w czasie barokizacji kościoła, odsłonięto go dopiero w 1935 r.

Wystrój kościoła pochodzi głównie z XVII-XVIII w. Prace przy renowacji świątyni rozpoczęła w 1676 r. ksieni Krystyna Pawłowska. Cysterki zaangażowały znakomitych artystów, m.in. niemieckiego rzeźbiarza Franza Josepha Mangoldta (jego dzieła zdobią też Aulę Leopoldyńską i Salę Książęcą w Lubiążu) oraz holenderskiego malarza Christiana Phillipa Bentuma i „śląskiego Rembrandta”, czyli Michaela Willmanna.

Zobaczycie tu tak wybitne obrazy jak „Męczeństwo św. Bartłomieja” pędzla Willmanna (Bartłomiej został żywcem obdarty ze skóry, co artysta przedstawił z budzącym grozę realizmem), osobliwe rzeźby (kobieta z brodą na krzyżu, czyli św. Wilgefortis) i wspaniałe nagrobki.

Wszystkich przyciąga sarkofag Jadwigi, jedyny znany w Polsce grobowiec tej wielkości ufundowany dla uczczenia kobiety. Kazała go wykonać w 1680 r. z czarnego i różowego marmuru ksieni Krystyna Pawłowska. W tym samym roku papież Innocenty IX na prośbę króla Jana Sobieskiego rozszerzył kult św. Jadwigi na cały Kościół.

Bazylika w TrzebnicyBazylika w Trzebnicy MIECZYSŁAW MICHALAK

Ale warto też zwrócić uwagę na podwójny nagrobek w prezbiterium poświęcony księciu Henrykowi Brodatemu oraz wielkiemu mistrzowi zakonu krzyżackiego Konradowi von Feuchtwangen.

Sprawował on władzę w latach 1291-1297. Już w pierwszym roku jego rządów Mamelucy zdobyli Akkę, ostatnią twierdzę krzyżowców w Królestwie Jerozolimskim. Tam znajdowała się główna siedziba zakonu, którą Feuchtwangen musiał przenieść. Zdecydował się na Wenecję. Wielki mistrz doceniał jednak znaczenie Prus i Inflant dla zakonu krzyżackiego, dlatego te ziemie dwukrotnie odwiedził. Zmarł w Pradze w lipcu 1296 r., w czasie drugiej wyprawy do Prus. Został pochowany w kościele w Drabowicach koło Kutnej Hory w komturii czesko-morawskiej zakonu krzyżackiego. Po zniszczeniu tamtejszego kościoła przez husytów Konrad VIII Młodszy, książę oleśnicki (Trzebnica leżała na terytorium księstwa), dokonał w XV w. jego translacji do Trzebnicy.

Projekt wystawienia wspólnego nagrobka księciu Henrykowi i wielkiemu mistrzowi Feuchtwangenowi miał charakter polityczny. Monarchia Habsburska i Śląsk wciąż żyły w poczuciu zagrożenia tureckiego, co pomagało odrodzić się idei krucjat przeciw islamowi. Henryk i Konrad uchodzili za wzór chrześcijańskich rycerzy, nadawali się na patronów wojen krzyżowych.

Do trzech razy ratusz

Jeśli zdążymy, to z bazyliki pójdziemy na rynek. Tu we wrześniu odbywa się Trzebnickie Święto Sadów, tędy przebiega trasa Ulicznego Biegu Sylwestrowego, tu organizowane są imprezy z okazji Dnia Dziecka i miejska Wigilia. Można posiedzieć przy fontannie, pod pręgierzem albo zrobić zdjęcia z kotami. Ich figurki spotkamy w całym mieście, bo jako patroni Kocich Gór rządzą w Trzebnicy.

Rynek warto obejrzeć także dlatego, że przechowuje średniowieczne DNA miasta lokacyjnego. Został wytyczony w bliskim sąsiedztwie targu trzebnickiego (znajdował się koło kościoła św. Piotra), ukośnie w stosunku do stron świata, być może ze względu na pierwotny przebieg starszych dróg.

Pierwsze domy wznoszono w konstrukcji szkieletowo-ramowej, wypełnione deskami lub sieczką, a ściany wylepiano gliną. Jeszcze XVI-wieczne opisy przedstawiają Trzebnicę jako miasto glinianych domów krytych strzechą. Ciekawe jest to, że aż do XIX w. teren objęty w średniowieczu obwałowaniami nie został wypełniony zabudową, co widać choćby na panoramie miasta F.B. Wernera.

Bazylika w TrzebnicyMIECZYSŁAW MICHALAK

Trzebnica dorobiła się ratusza dopiero w 1605 r. Powstał  w miejscu starych kramów kupieckich, ale przetrwał tylko 100 lat. W 1729 r. zastąpił go szachulcowy budynek, postawiony z inicjatywy ksieni cysterek Zofii Korycińskiej. Jednak do trzech razy sztuka i Trzebnica jeszcze raz zdecydowała się na ratuszową inwestycję.

W 1886 r. wystawiono jeszcze jeden budynek, z czworoboczną wieżą nakrytą obecnie ostrosłupowym hełmem. Zaczynał się czas intensywnego rozwoju miasta, otwierano linię kolejową, uzdrowisko, nowy ratusz pasował do nowych czasów. Dalej pasuje, więc widać został dobrze zaprojektowany. Mieści w sobie Muzeum Regionalne. Warto zajrzeć, zobaczycie XIII-wieczne manierki pielgrzymie. Na spacer po Trzebnicy w sam raz.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.