Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

O tym m.in. porozmawiamy na konferencji „Wrocław 2.0.17”, która odbędzie się 30 marca w budynku D Wydziału Prawa Uniwersytetu Wrocławskiego. Wśród panelistów będą menedżerowie firm informatycznych działających w mieście. Wstęp bezpłatny, rejestracja na Wroclaw2017.evenea.pl.

Wnioski na temat niezbędnej współpracy między nauką a biznesem można wysnuć po rozmowach z przedstawicielami firm i lekturze wspominanego już w „Wyborczej” raportu pt. „IT Industry & Education in Wrocław” przygotowanego przez Agencję Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej oraz firmę HRK. Dokument zawiera wprawdzie dość optymistyczne stwierdzenie, że „Wrocław posiada wystarczająco duży potencjał akademicki, ludzki, infrastrukturalny oraz technologiczny, by zapewnić ciągły i długookresowy wzrost firm IT”, ale nie jest też wolny od ostrzeżeń. Autorzy podkreślają, że do ciągłego i długookresowego wzrostu potrzebny jest odpowiednio wysoki napływ pracowników. Ten zależy m.in. od tego, ilu studentów oraz absolwentów informatyki oraz kierunków pokrewnych będą miały wrocławskie uczelnie wyższe. Obecnie w mieście w dziewięciu z nich można zdobywać wykształcenie w kierunku IT.

Rocznie wypuszczają na rynek około 2,5 tys. absolwentów. Ponad 32 tys. osób studiuje też we Wrocławiu nauki ścisłe, część z nich równocześnie kształci się i pracuje. Także w przedsiębiorstwach informatycznych. Ten kapitał ludzki dotąd kolejne firmy do miasta przyciągał, a dobra marka uczelni była jednym z powodów, dla których niektórzy eksperci odważyli się nazwać Wrocław „polską Doliną Krzemową”.

W końcu tej prawdziwej nie byłoby, gdyby nie świetny Uniwersytet Stanforda.

CZYTAJ TAKŻE: Możesz dobrze zarabiać. Kogo poszukują wrocławskie firmy IT [RAPORT]

HicronHicron MIECZYSŁAW MICHALAK

Transakcja wiązana

Właściwie wszystkim zależy, by pozytywne zjawiska podtrzymać, stąd – we wspomnianym raporcie – wśród rekomendacji na przyszłość pierwsze miejsce zajmuje właśnie współpraca między uczelniami a przedsiębiorstwami IT. I wskazania, co mogłoby być jeszcze lepiej.

Według pracodawców ważne jest, by na uczelniach lekko zmodyfikować programy nauczania, położyć większy nacisk na praktykę i dostosowanie oferty do rzeczywistości rynkowej. – Często słyszymy od studentów, że o technologii X wykładowcy jedynie wspominają, że istnieje i na tym się kończy – mówi Rita Proćków z SoftServe.

Konkrety? – W naszej firmie oraz w całej branży istnieje obecnie duże zapotrzebowanie na kandydatów wyspecjalizowanych w obszarze SAP, a spektrum stanowisk dostępnych w ramach pracy z tym systemem jest bardzo szerokie – począwszy od roli analityka, przez rozwój aplikacji, docelowo po role konsultantów wdrożeniowych. Niestety nie wszystkie uczelnie na terenie Dolnego Śląska przewidują kształcenie w tym obszarze – odpowiada Marta Myślicka-Piwko, HR Business Partner w firmie Atos Global Delivery Center Polska.

Łukasz Wierzchowski, Site Director w Unit4, jako przykład podaje technologie przetwarzania danych w chmurze. – W najbliższych latach wrocławski rynek IT będzie potrzebował około tysiąca specjalistów z tego obszaru. Ekspertów „od chmur obliczeniowych” już teraz poszukuje kilkanaście wrocławskich firm. Niestety uczelnie w mieście wciąż jeszcze nie kształcą specjalistów w tych technologiach.

Przedstawiciele Volvo zauważają, że studenci są jeszcze niewystarczająco zorientowani w tworzeniu otwartej architektury systemów IT z zabezpieczeniem dalszej możliwości rozwojowej tego systemu. Wyzwanie stanowi dla nich również stosowanie obowiązujących standardów wytwarzania oprogramowania. Konieczne jest uświadomienie ich, jak duże znaczenie ma stosowanie wspomnianych standardów.

Dorota Gnich, Recruitment Manager w CGI: – Od uczelni oczekiwalibyśmy bardziej elastycznego kształcenia nastawionego na podnoszenie kwalifikacji w zdobywaniu informacji, a nie tylko ich zapamiętywaniu. W świecie nowoczesnych technologii umiejętność korzystania ze źródeł jest znacznie bardziej istotna niż pamięciowe przyswojenie wiedzy. Jako potencjalny pracodawca oczekiwalibyśmy też bardziej proaktywnej współpracy przy przekazywaniu ofert pracy oraz wstępnej selekcji kandydatów.

– Ważne jest, by polskie uczelnie skupiły się na rozwoju umiejętności społecznych swoich studentów oraz praktycznym podejściu do zarządzania projektami – podkreśla Dariusz Sus, dyrektor EY GDS Poland.

Dorota Kulka z firmy Sente zauważa: – Kształcenie bardziej specjalistyczne to nie tylko odpowiedź na potrzeby rynku pracy, ale raczej na potrzeby młodych ludzi. Bez tego, szukając zatrudnienia, będą musieli douczać się na własną rękę, a tym samym mogą przestać widzieć w uczelniach wartość.

Wojciech Mach, dyrektor zarządzający Luxoft Central Europe, zauważa, że zmiana uczelnianych specjalizacji pod kątem branży IT to transakcja wiązana:

– Uczelnie, które zyskują opinię skutecznych, przyciągną więcej kandydatów w dobie niżu geograficznego, a firmy łatwiej wdrożą nowe osoby do zawodu. Zyska też cały region, bo dzięki armii świetnych absolwentów władze będą miały mocniejsze argumenty w rozmowach z kolejnymi inwestorami. A każde miejsce pracy w IT to między 0,8 a 1,5 miejsc pracy w usługach wspierających.

Biuro firmy AtosBiuro firmy Atos KORNELIA GŁOWACKA-WOLF

Pozwól zrobić, a zrozumiem

Stąd drugim wspólnym postulatem branży jest konieczność większego otwarcia się uczelni na współpracę z biznesem. Przez realizowanie wspólnych projektów np. w obszarze badań i rozwoju, ale także wspólne tworzenie kierunków studiów czy umożliwienie przedstawicielom firm pracy ze studentami.  – Powtórzę za Konfucjuszem: Powiedz mi, a zapomnę, pokaż mi, a zapamiętam, pozwól mi zrobić, a zrozumiem. Studia powinny być praktyczne, nastawione na pracę warsztatową i projektową. Obecnie młodzież coraz słabiej przyswaja bowiem wiedzę na wykładach i prelekcjach – stwierdza Joanna Snopek, szefowa działu HR w Hicron. – Uczelnia powinna dawać maksymalnie dużą przestrzeń na samodzielną pracę studentów, dzięki czemu wychowamy ludzi kreatywnych, skutecznie szukających rozwiązań, niebojących się odpowiedzialności za swoją pracę – dodaje.

Podobnego zdania jest Paulina Roszczak-Śliwa, Head of HR w firmie Objectivity: – Na wrocławskim rynku są już inicjatywy, które łączą świat nauki i biznesu, więc najlepiej byłoby ten trend kontynuować. Jeśli studenci uczelni technicznych realizują projekty zlecone przez firmy IT, to z jednej strony zyskują praktyczne umiejętności oraz kontakt z klientem, a firma dociera do potencjalnych przyszłych pracowników.

Ścisłych połączeń między światem akademickim a biznesem IT może być bardzo dużo. Jedna z możliwości to staże. W Sente na dziewięć przyjętych ostatnio osób aż sześć dostało pracę.

Hicron i DataArt chętnych szukają przez cały rok. – Wspieramy naszych młodych pracowników w pogodzeniu pracy ze studiami, oferując elastyczne formy zatrudnienia. Mocno trzymamy kciuki, gdy nasi pracownicy bronią prac dyplomowych czy zdają ostatnie egzaminy – uśmiecha się Joanna Snopek z Hicron.

CZYTAJ TAKŻE: Ciekawa praca, czas na rozwój. W tej branży wrocławian czeka dobra przyszłość

– Najczęściej otwierane stanowiska w ramach programu stażowego to programiści.NET, Java, JavaScript, QA. Stażyści są zatrudniani w DataArt na okres próbny i podczas stażu otrzymują stałe miesięczne wynagrodzenie. Po pomyślnym ukończeniu programu stażysta zostaje pełnoprawnym pracownikiem – mówi z kolei Marta Krawczyk, HR Manager DataArt Wrocław. Firma dla studentów organizuje też bezpłatne szkolenia i warsztaty w swojej siedzibie (nagrania są potem udostępniane na YouTubie), współpracuje z Politechniką Wrocławską przy zajęciach „projekty zespołowe”.

W tym samym przedsięwzięciu uczestniczyło też Capgemini. – Jesteśmy opiekunami kilku grup, które implementują aplikacje webowe i mobilne wykorzystujące najnowsze technologie i metodyki w tworzeniu oprogramowania. Naszym celem jest nie tylko prowadzenie projektu, ale też edukacja studentów, którym oferujemy szkolenia techniczne, gdzie mają możliwość wymiany doświadczeń z architektami pracującymi w Capgemini – opowiada Monika Cwynar-Kępa z Capgemini. – Oprócz rozwoju w zakresie wiedzy merytorycznej wspieramy również językowy rozwój studentów. Prowadzimy lektorat języka niemieckiego „Niemiecki ze szczyptą IT”. Ponadto współpracujemy z Wydziałem Informatyki i Zarządzania PWr podczas realizacji projektu badawczego, w ramach którego rozwijane są m.in. prace dyplomowe w obszarze „Predictiv Analytics" Ich celem jest prognozowanie zachowań i trendów poprzez analizę historycznych i aktualnych danych – dodaje Cwynar-Kępa.

Capgemini PolskaCapgemini Polska KORNELIA GŁOWACKA-WOLF

Jak student został specjalistą

Unit4 współpracował przy stażach z PWr, w najbliższym czasie firma chciałaby poszerzyć to o program ambasadorski, warsztaty dla studentów i symulację rekrutacji. – Wówczas młodzi ludzie mogliby się przekonać, jak wygląda prawdziwa droga do zawodu. Będziemy też kontynuować dni otwarte czy bardzo dobrze odebrany hackathon. – podkreśla Maciej Zasada, domain manager w Unit4.

GlobalLogic uczestniczy w akademickich targach pracy, wspiera koła naukowe i daje możliwość opracowania na swoim przykładzie prac inżynierskich i magisterskich. Najczęściej firma zatrudnia studentów z trzeciego, czwartego i piątego roku studiów. Tych, którzy mają odpowiednią wiedzę i czas minimum 20 godzin tygodniowo. – Głównie są to studenci telekomunikacji, elektroniki, informatyki czy automatyki i robotyki. Staramy się, by nasi stażyści mogli dostosowywać godziny pracy do zajęć, a przede wszystkim, by podczas stażu mogli wspierać projekty komercyjne. Od początku mogą więc się uczyć odpowiedzialności, i mieć poczucie, że efekty ich pracy będą miały przełożenie na realny produkt – mówi Marek Matysiak, dyrektor działu rekrutacji w GlobalLogic.

Atos przyjmuje najczęściej osoby po trzecim roku studiów, np. do działów Programowania i Zarządzania Projektami. Najlepszym stażystom i praktykantom firma proponuje stałą współpracę. – Nie boimy się być pierwszym pracodawcą – mówi Marta Myślicka-Piwko.

Przykładem studenta, który stał się specjalistą od IT, może być Przemysław Matras, pracownik CGI. Swoją przygodę z firmą zaczął od letnich praktyk, niedługo później pracował już na pół etatu i jednocześnie kończył studia magisterskie na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu.

– Od tego czasu uczestniczyłem w kilku projektach, podczas których nabyłem wiedzę biznesową z finansów i ubezpieczeń. Rozwinąłem też swoje umiejętności w programowaniu obiektowym i tym związanym z bazami danych. Obecnie biorę udział w projekcie dotyczącym zarządzania rynkiem wodnym dla klienta CGI w Wielkiej Brytanii – opowiada Przemysław Matras.

Biuro firmy CGIBiuro firmy CGI Materiały Prasowe

Chętnych dziesięć razy więcej

Z uczelniami intensywnie współpracuje Volvo Group IT. Płatne trzymiesięczne praktyki studenckie firma organizuje od 12 lat – co roku przyjmuje ok. 50-60 osób. Chętnych jest dziesięć razy więcej. Z rekrutacją do kolejnej edycji Volvo Group IT rusza już w kwietniu.

– Większość studentów kontynuuje z nami współpracę po zakończeniu praktyk, a wielu z nich zostaje naszymi pracownikami – mówi Małgorzata Ryniak z Volvo.

Przedstawiciele firmy prowadzą na uczelniach wykłady (uczestniczyło w nich już blisko 1 tys. osób), sprawują opiekę nad pracami magisterskimi i doktorskimi, a na Politechnice Wrocławskiej są członkami konwentów wydziałów, czyli grup zewnętrznych ekspertów, które mają władzom wydziału doradzać.

– Wrocławskich studentów, z którymi się stykamy, cechuje duża chęć nauki, otwartość na nowe doświadczenia i zadania oraz odwaga w podejmowaniu wyzwań. Dobrze czują się w różnorodnym środowisku. Najmłodsze pokolenie ma też wysoką świadomość społeczną i chętnie angażuje się w organizowane akcje, np. charytatywne – komplementuje młodych ludzi Małgorzata Ryniak.

Leszek Kowalczykiewicz z IT Kontrakt pytany o zalety wrocławskich studentów i absolwentów, odpowiada: – Przede wszystkim wymieniłbym jakość. Osoby, które zatrudnialiśmy, szczególnie te aktywne zawodowo w trakcie studiów, cechują się dobrą znajomością środowiska IT oraz jego współczesnych trendów.

Artur Sawicki z firmy Infor dodaje: – W mieście jest spora liczba absolwentów o dużych umiejętnościach i to w specjalnościach, które z punktu widzenia biznesu są bardzo przydatne. To na przykład zarządzanie, informatyka, finanse i administracja oraz filologia. Młodzi ludzie poza angielskim znają jeszcze inny język, są zmotywowani do rozwijania się zdobywania doświadczenia na własną rękę.

CZYTAJ TAKŻE: Zaczynali od kafejki internetowej, biznes ratowała im rodzina. Dziś ich firmy świetnie sobie radzą

Dariusz Sus, EY GDS Poland: – Młodzi ludzie są teraz otwarci na inne kultury i gromadzenie różnorodnych doświadczeń także za granicą Polski. Do tego potrafią i lubią pracować w grupach i coraz lepiej zarządzać nawet złożonymi projektami. Nie zamykając się na innych i poszukując międzynarodowych kontaktów, jako pracownicy wnoszą dodatkową wartość do każdej firmy. Wystarczy tylko oddać im głos.

Słabsze strony? Praca w grupie i umiejętności komunikacyjne. – Uczelnie techniczne zaniedbały nieco kwestie tzw. umiejętności miękkich. A te są niezwykle potrzebne. Deweloperzy często programują w parach, oceniają wzajemnie swój kod, muszą umieć się porozumieć. W naszej firmie nie zatrudniamy osób, które są dobre technicznie, ale zupełnie zamknięte na rozmowę czy dyskusję – zastrzega Magdalena Błaszczak, specjalista ds. rekrutacji w RST Software Masters.

– Sami również organizujemy warsztaty z komunikacji, a także zapraszamy studentów do nas, aby zobaczyli, jak wygląda praca projektowa i jak ważne są w niej umiejętności społeczne – dodaje. Spośród uczelni firma współpracowała dotąd z Uniwersytetem Wrocławskim, zorganizowała trzydniowe warsztaty, podczas których studenci mogli odwiedzić jej siedzibę, porozmawiać z programistami oraz dowiedzieć się, jak wygląda proces rekrutacji i jak się do niego przygotować.

Wojciech Mach, Luxoft: – W cenie są dziś informatycy, którzy potrafią zarządzać ludźmi, budować długotrwałe relacje z kontrahentami i współpracownikami, wykazują się dużym zrozumieniem dla innych. Mogą być liderami międzynarodowych zespołów, prawdziwymi doradcami klienta i nie mogą się bać podważać status quo. Bez wykształcenia miękkich umiejętności u młodych ludzi na dłuższą metę pozostaniemy wyłącznie odtwórcami, a nie twórcami nowych technologii.

Planowanie w firmie RST Software MastersPlanowanie w firmie RST Software Masters Materiały Prasowe

Czy dalej będzie boom?

Co ciekawe, wymieniane bolączki studentów potwierdza prof. Leszek Pacholski, informatyk i były rektor UWr. „Wyborczej” mówił: – Niektórzy specjaliści od IT są specyficzni i choćby ze względu na charakter może być im trudno pracować w grupie czy kontaktować się z klientem – analizował prof. Pacholski. – Ważne, by umieścić ich w firmie na odpowiednim stanowisku. Takim, gdzie będą mogli rozwiązywać problemy nierozwiązywalne dla nikogo – dodaje.

Jego zdaniem innym wyzwaniem dla uczelni jest, by młodych informatyków nauczyć zakładać i prowadzić własne firmy, najlepiej z własną technologią. – W końcu źródłem największych przychodów jest właśnie tworzenie czegoś własnego – podkreślał prof. Leszek Pacholski.

Prof. Mirosław Kutyłowski z Katedry Informatyki Wydziału Podstawowych Problemów Techniki na Politechnice Wrocławskiej swoich studentów i absolwentów komplementuje. Uważa, że są zdolni i ambitni, a dodatkowo mocno stąpają po ziemi – wiedzą, że ciężka praca podczas studiów daje konkretne perspektywy życiowe. – To osoby, które posiadają stosunkowo wysokie umiejętności abstrakcyjnego myślenia, potrafią rozwiązywać skomplikowane problemy. Jako pracownicy mają szanse uciec ze swymi firmami od pułapki średniego rozwoju – podkreśla Kutyłowski.

Jednocześnie profesor PWr nie ukrywa, że uczelni czasem ciężko przestawić program nauczania pod konkretne, najnowsze trendy. – Jeden z powodów jest natury prawnej: przyjmując kandydata na studia, musimy z nim podpisać umowę na konkretny program nauczania. Nawet gdy technologia zmieni się w sposób rewolucyjny lub gdy zmieni się sytuacja na rynku pracy, nie wolno nam programu unowocześniać – obowiązuje umowa. Prawo, które miało eliminować patologie, jest bronią obosieczną i wymusza nauczanie być może już nieaktualnych treści – przyznaje Kutyłowski.

CZYTAJ TAKŻE: Z Wrocławia pracują dla największych marek świata. Polska Dolina Krzemowa?

Z drugiej strony jego zdaniem szkolenie pod konkretny system może być również szkodliwe dla absolwentów. – Pracownik wykształcony pod konkretny system bez ogólnej wiedzy będzie bezużyteczny, gdy system się zmieni. A w informatyce świat zmienia się szybko – zaznacza profesor.

Jak stwierdza, wrocławskie firmy IT muszą się przygotować do pogorszenia się sytuacji. Zdaniem przedstawiciela PWr przy proponowanych zmianach w systemie finansowania uczelni może dojść do sytuacji, w której absolwentów będzie mniej i będą gorzej wykształceni niż obecnie. – Jeśli obecne u nas firmy chcą wytrzymać konkurencję z bardziej dynamicznymi rejonami świata, muszą jako branża działać razem i prowadzić konstruktywny dialog ze sferą publiczna – zaznacza Mirosław Kutyłowski.

Czy pan wieszczy kryzys branży – pytam?

– Kryzys nie, raczej chodzi o rozmiar utraconej szansy. Zamiast boomu możemy mieć mizerny wzrost. Szkoda, bo to sektor, w którym faktycznie można by liczyć na wzrost dynamiczny. Szkoda, choćby dlatego, że pracownicy sektora IT wpłacają dużo podatków do budżetu – odpowiada Kutyłowski.

Wrocław 2.0.17.

Partnerami naszego cyklu i konferencji są: Agencja Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej oraz firmy Atos, Capgemini, CGI, DataArt, EY GDS Poland, GlobalLogic, Hicron, Infor, IT Kontrakt, Luxoft, Objectivity, RST Software Masters, Sente, SoftServe, Unit4 i Volvo.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.