O godz. 16.30 na pl. Powstańców Śląskich zgromadziło się kilka tysięcy osób, które przyłączyły się do Międzynarodowego Strajku Kobiet. Domagają się m.in. nowoczesnej i bezpłatnej antykoncepcji, dofinansowania in vitro i rzetelnej edukacji seksualnej.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Uczestników marszu 8 marca mobilizował w internecie Ogólnopolski Strajk Kobiet: „Szeregowy poseł Jarosław i funkcjonariusze PiS wyznaczeni przez niego do pełnienia funkcji państwowych nie dają nam odpocząć. Te ich kretyńskie, obraźliwe wypowiedzi, idiotyczne, średniowieczne pomysły, skandaliczne poczynania byłyby śmieszne, gdyby nie były straszne”.

Do strajku wzywała Marta Lempart, liderka OSK, która w październiku ubiegłego roku rzuciła hasło do demonstrowania przeciwko zaostrzeniu prawa aborcyjnego. Manifestacje przeprowadzono wówczas w ponad 200 miastach w kraju i za granicą. We Wrocławiu w marszu wzięło udział aż 20 tys. osób.

Czarna środa we Wrocławiu. Jakie postulaty

Wśród postulatów organizatorów manifestacji 8 marca są m.in.: ** zapewnienie dostępu do nowoczesnej bezpłatnej antykoncepcji i zabiegów sterylizacji, ** możliwość bezpiecznego przerywania ciąży, ** dofinansowanie in vitro, badań prenatalnych najnowszej generacji i utrzymanie standardów opieki okołoporodowej, ** rzetelna edukacja seksualna, ** likwidacja tzw. klauzuli sumienia, ** wprowadzenie lekcji religii w parafiach na koszt Kościoła, ** bezwzględne ściganie i karanie sprawców przemocy domowej, gwałcicieli i mowy nienawiści.

– Po „czarnym poniedziałku” źródłem naszego sukcesu było właśnie to, że 90 proc. protestów odbyło się w małych i średnich miejscowościach. Tak się wygrywa ważne sprawy – napisała na łamach „Wyborczej” Marta Lempart.

Dziś manifestacje zaplanowano także w Jeleniej Górze, Legnicy, Lubinie, Kłodzku, Świdnicy, Wałbrzychu i Zgorzelcu. Organizatorki zachęcały, aby ubrać się na czarno lub wziąć wolne w pracy.

Czarna środa we Wrocławiu. „Ten rząd obalą kobiety”

We Wrocławiu na rondzie Powstańców Śląskich zgromadziło się kilka tysięcy osób. Uczestnicy kierują się do Rynku. Po drodze dołączają kolejni protestujący. Manifestanci nawołują: "Wrocławianie, chodźcie z nami". Trasa prowadzi ulicami: Powstańców Śląskich, Świdnicką, Kazimierza Wielkiego, Szewską, Kurzy Targ pod Pręgierz w Rynku.

Manifestanci mają ze sobą transparentny z hasłami: „Kler nie rodzi, kler nie rządzi”, „Ten rząd obalą kobiety”, „Moje ciało, mój wybór”.

Czarna środa we Wrocławiu
Czarna środa we Wrocławiu  KGW

Uczestnicy wyruszyli z ronda, skandując: "Wolność, równość, 8 marca". Na manifestację przyszła m.in. wrocławianka Marta Maj. Zabrała ze sobą dwoje dzieci: - W kobietach jest siła i na razie tylko one pokazują, jak prawa w Polsce są łamane. Wierzę, że takie demonstracje wiele w kraju zmienią.

Według szacunków policji w marszu idzie 3,5 tys. osób.

Adam Bulacz jest psychologiem. Jak tłumaczy, przyłączył się do marszu w solidarności z kobietami, które walczą o swoje prawa. - Zwłaszcza o te do wolności wyboru aborcji, równych zarobków, sprawiedliwego traktowania w pracy i jednakowych szans w polityce - wyjaśnia.

Około godz. 17.20 czoło pochodu dotarło do Arkad Wrocławskich.

Paulina Łaskarzewska, studentka psychologii: - Nie poszłam dziś na zajęcia. Jestem na takiej manifestacji pierwszy raz, wkurzyły mnie komentarze, jakie przeczytałam na jednym z portali, że strajkowanie nie ma sensu, że feminizm się kończy, tam gdzie trzeba wnieść lodówkę na trzecie piętro, że jesteśmy głupie. Cieszy mnie, że jest tu tyle starszych osób, których to nie dotyczy bezpośrednio.

W marszu idą też Ania i Weronika, mają transparentny, są studentkami wydziału filologicznego: - Jesteśmy tu dlatego, że chce nam się odebrać prawo do wyboru. To nas wkurza najbardziej.

Czarna środa we Wrocławiu. "Tu chodzi o zdrowie"

Manifestujemy, bo to są ważne sprawy - mówi pani Aneta. - Chodzi o zdrowie, o opiekę porządną, o badania prenatalne, o profilaktykę. A co teraz robią? Obcinają całą diagnostykę noworodków. Wybiera się dziecko, które ma przeżyć, a nie matkę, która ma przeżyć. Chodzi o wybór, jeśli ktoś nie chce zrobić aborcji, okej, nie musi. Jednak są kobiety, które naprawdę nie mają wyjścia. Nikt nie ingeruje w swój organizm tak poważnie bez zastanowienia.

Aneta z Wrocławia: Nie zgadzam się, żeby ktoś zupełnie mi obcy miał o mnie decydować.

- Walczymy dla wszystkich kobiet - mówi dalej pani Aneta. - Cała masa kobiet jest zależnych finansowo i emocjonalnie od mężczyzn, nieraz są ofiarami przemocy, jesteśmy tu dla nich. Opieka medyczna a nie watykańska. Co to znaczy klauzula sumienia? Tu chodzi o zdrowie. 

Pani Aneta pracuje w sklepie z farbami, na marsz przyszła z transparentem: "Żądam wolnego podczas okresu".

Czarna środa we Wrocławiu. Upiorna data

Pod Pręgierzem na demonstrantów czeka około tysiąca kolejnych osób. Pod sceną wyznaczona jest osobna strefa, gdzie mogą się ustawić kobiety z wózkami dziecięcymi. Manifestantów powitała w Rynku piosenka "Siła kobiet" zespołu Girls On Fire.

Marta Lempart: - Spotykamy się dziś w 90 miastach w Polsce. Wszędzie o 18. Robimy hałas. Pokazujemy czerwone kartki na całym świecie w Korei, Brazylii, USA czy Wenezueli. Powód? W Polsce kilku smutnych panów postanowiło, co mamy robić. Niech ten 8 marca będzie dla nich tak samo upiorną datą jak 3 października 2016 r.

Aleksandra Wesołowska, wrocławska licealistka, działaczka Ogólnopolskiego Strajku Kobiet: - Mówmy o opiece lekarskiej, a nie watykańskiej, o antykoncepcji. Musimy być solidarne nie tylko od święta, ale na co dzień. Jesteśmy w różnym wieku, ale stoimy tu, by wspólnie walczyć o lepsze jutro. W październiku zeszłego roku wypowiedziałyśmy rządzącym wojnę, która nie skończy się szybko, ale wspólnie ją wygramy.

W Rynku koło poczty zjawili się także obrońcy życia. Z głośników puszczali nagrania o okrucieństwie aborcji. Bębniarze, którzy uczestniczą w proteście, przeszli spod pręgierza i stanęli obok głośników, by je zagłuszyć. Krzyczeli też: "Nie chcesz aborcji, to jej sobie nie rób".

Według szacunków policji w Rynku manifestuje 6 tys. osób.

MIECZYSŁAW MICHALAK

Kasia Morawska, studentka psychologii i dziennikarstwa: - Powinnam teraz pracować, ale zaległości nadrobię później. Jestem tu, bo czuję się zagrożona. Przyszłam z ponad dwudziestoma znajomymi. W solidarności siła. Musimy wychodzić na ulicę, bo walczymy o prawa człowieka.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej