Agata Bartos mówi, że jej nazwisko jest znane dzięki działalności Braci Bartos, z którymi współtworzy Manifiesta Film i bierze udział w jego produkcjach. Debiutowała swoim autorskim filmem "To mija czas" podczas ubiegłorocznego MFF T-Mobile Nowe Horyzonty.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Agata Saraczyńska: Jaka jest twoja rola w Manifiesta?

Agata Bartos: Dopełniam układ Bartos Brothers o dodatkowe cząstki. Wszyscy mamy równe prawa, choć moja rola zwykle ogranicza się do etapu koncepcji. Oni zajmują się potem jej realizacją. Film jest dla mnie czymś nowym, zajmowałam się dotąd sztukami wizualnymi, designem.

Czemu zrobiłaś film o przemijaniu?

– Może dlatego, że skończyłam 30 lat? Saturn wrócił do pozycji startowej, ale odrzucając żarty, zazwyczaj działam intuicyjnie, traktuję życie jak koszyk, do którego wrzucam różne rzeczy, nie chciałam zajmować się czasem, a jednak to on stał się moim tematem.

Film jest właściwie o nietrwałości uczuć.

– Są to trzy portrety czasu, w każdej części płynie on inaczej. Zaczynam od ruchu ślimaka, który zostaje przyspieszony, więc jest to jakby rzecz o naturze, w drugim zarejestrowany obraz został puszczony od tyłu i mówi o miłości. Cofając, tworzy się historię. W trzecim fragmencie dwa filmy przenikają się i gubią, a całość wieńczy cytat z Becketta, „tak naprawdę nic się nie stało”

A co jest twoim zdaniem wieczne?

– Nic.

Agata Bartos we wrocławskiej redakcji 'Wyborczej' podczas tworzenia 'Gazety Kobiet'
Agata Bartos we wrocławskiej redakcji 'Wyborczej' podczas tworzenia 'Gazety Kobiet'  KORNELIA GŁOWACKA-WOLF

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem