Marta Lempart: - Każda rewolucja zaczyna się od niemożliwego. A przypomnę, że bram Stoczni Gdańskiej w kluczowym momencie nie zamknęli mężczyźni.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

– Tego, żeby po protestach 8 marca, odbywających się w ponad 80 miastach w Polsce i ponad 50 krajach świata, zostały spełnione postulaty kobiet domagających się ochrony przed przemocą, pełni praw reprodukcyjnych, poprawy sytuacji ekonomicznej i świeckiego państwa. Utopia? Każda rewolucja zaczyna się od niemożliwego. A przypomnę, że bram Stoczni Gdańskiej w kluczowym momencie nie zamknęli mężczyźni.

– Tego, żeby już nikt, a zwłaszcza żadna kobieta, nie kiwał nad nami głową z udawanym ubolewaniem, powtarzając mit o braku kobiecej solidarności. Przypomnę – w Międzynarodowym Strajku Kobiet bierze udział 50 krajów. Mimo gigantycznych różnic kulturowych, ekonomicznych, świadomościowych w proteście reprezentowane są wszystkie kontynenty strajkujące w uzgodnionym wspólnie terminie, ze wspólnym przekazem – nie dla populistycznych rządów, które nienawidzą kobiet! Hasłem protestu jest właśnie „Solidarność naszą bronią – Solidarity is our weapon – La solidaridad es nuestra arma”!

– Tego, żebyśmy się umiały i umieli z powrotem różnić ładnie.

– Tego, żebyśmy nie pozostały i nie pozostali już na zawsze w klinczu barykad – po jednej stronie my, kobiety, po drugiej – politycy i duchowni obrażający nas w sposób wykluczający jakikolwiek dialog oraz zachwyceni ich postępkami ludzie, których mowa nienawiści cieszy, zamiast oburzać.

– Tego, żeby Wrocław znów nie musiał być Twierdzą Wolności w czasach opresji, tylko pozostał naszą małą, wspólną ojczyzną.

– Tego, żebyśmy nie musiały i nie musieli żyć w ciekawych czasach. Chociaż to zawsze miło powiedzieć – „zaczęło się w Polsce, i to we Wrocławiu”!

– Tego, żeby udało nam się odzyskać język – prawdziwe znaczenie słów. Żeby „dobra zmiana” nie kojarzyła się nam jak najgorzej – z zamachem na prawa kobiet i prawa obywatelskie, a „patriota” z widokiem osiłka bez koszulki, ale w kibicowskim szaliku.

– I najważniejszego – prawdziwych 52 proc.

Kobiety stanowią w Polsce ponad połowę populacji – właśnie 52 proc. Nie widać tego jednak w większości mniej lub bardziej ważnych rad, komisji, komitetów i innych ciał, w których podejmowane są decyzje wpływające bezpośrednio lub nie na nasze życie. Zmieńmy to! Po 3/10, "czarnym poniedziałku", źródłem naszego sukcesu było właśnie to, że 90 proc. protestów odbyło się w małych i średnich miejscowościach. Zadziałało wzięcie spraw we własne ręce, działanie oddolne, lokalne. Tak się wygrywa ważne sprawy!

MIECZYSŁAW MICHALAK

Zróbmy to więc, jak należy! Przestańmy rozmowę o kobietach w polityce zaczynać z wysokiego „c”, od wyborów parlamentarnych, list partyjnych, suwaków i ich braku. Wokół nas i za nas nieustannie, codziennie podejmowane są decyzje – w naszych małych ojczyznach, w naszych małych społecznościach, tam gdzie żyjemy i działamy – w stowarzyszeniach, radach sąsiedzkich, wspólnotach mieszkaniowych. Za chwilę mamy wybory do rad osiedli. Czekają nas wybory samorządowe. Czyż nie byłoby pięknie, gdyby to Wrocław i Dolny Śląsk były tymi miejscami, gdzie naprawdę, bez zadęcia wielkiej polityki, zadziałałoby hasło #DziewczynyDoWyborów?

My, kobiety – Polki, Dolnoślązaczki, wrocławianki – jesteśmy mądre. Jesteśmy wspaniałe. Mamy wyjątkowe umiejętności i kompetencje. Mamy intuicję. Mamy słuch społeczny. Mamy w sobie wolność, godność i poczucie własnej wartości. I nie, to nieprawda, że nie jesteśmy solidarne! Nie myślmy i nie mówmy o sobie źle. Przestańmy oddawać pole, weźmy, co nasze. Startujmy, wygrywajmy, zmieniajmy rzeczywistość. Codziennie.

Tego sobie i nam życzę. To zrobimy.

Październik 2016 - Czarny Protest
Październik 2016 - Czarny Protest  MIECZYSŁAW MICHALAK

Międzynarodowy Strajk Kobiet: gdzie, jak i dlaczego protestujemy

Dziś, 8 marca, odbędzie się Międzynarodowy Strajk Kobiet.

Wyruszy o godzinie 16.30 z placu Powstańców Śląskich i przejdzie ulicami: Powstańców Śląskich, Świdnicką, Kazimierza Wielkiego, Szewską i Kurzy Targ do Rynku. O godzinie 18 uczestnicy będą demonstrować pod wrocławskim Pręgierzem. Demonstrujących zagrzewać będzie Podwórkowa Samba Wrocław, a oprawę muzyczną zapewnią Marcin Luter Lutrosiński i Monika Stanisławska ze stowarzyszenia Art Clinic – Klinika Sztuki.

Zapytaliśmy kilka wrocławianek, dlaczego będą dziś protestować.

Karolina Frączyk, fizjoterapeutka:
Wezmę udział w Strajku Kobiet, ponieważ nie zgadzam się na dyskryminowanie połowy naszego społeczeństwa, na instrumentalne traktowanie kobiet i ich ciał, na narzucanie jednego, słusznego zdaniem rządzących światopoglądu. Denerwuje mnie, że wobec nas stosuje się system nakazów i zakazów, odbierając tym samym prawo do samodzielnego decydowania o sobie. Nie wyobrażam sobie, żeby w najintymniejszych dla mnie kwestiach decyzje podejmował za mnie rząd i Kościół. Łamane są nasze prawa reprodukcyjne, klauzula sumienia naraża zdrowie i życie kobiet, zgwałconych nastolatek. W publicznym dyskursie notorycznie zakłamuje się rzeczywistość, opierając się na prywatnych opiniach ministrów, posłów, a nie na rzetelnej wiedzy, chociażby z zakresu medycyny. Nie zgadzam się na publiczne obrażanie kobiet, umniejszanie ich inteligencji czy dyskryminację ekonomiczną. Kobiety nie są słabsze i mniejsze, jak sądzi Janusz Korwin-Mikke, i solidarnie wykrzyczą to 8 marca.

Ola Wesołowska, licealistka:
Na Międzynarodowy Strajk Kobiet idę i będę na nim przemawiać. Wygłoszę apel do moich rówieśniczek, żeby nie były obojętne. Protestuję przeciwko nierównemu dostępowi do antykoncepcji, mam tu na myśli dziewczyny przed 18. rokiem życia, które na antykoncepcję hormonalną muszą uzyskać zgodę rodziców. Co właściwie nie funkcjonuje, bo jeśli prawnie możemy współżyć od 15. roku życia, a w sposób bezpieczny i odpowiedzialny robić to dopiero po 18., to chyba coś jest nie tak. Protestuję też przeciwko przymykaniu oka na przemoc wobec kobiet, nawet tę werbalną, której dużo jest na przykład w internecie. Osobiście odczuwam ją, kiedy czytam komentarze na swój temat po wystąpieniach publicznych.

Agnieszka Hłuszij, studentka prawa:
Brałam udział w "czarnym proteście" w październiku. Protest doprowadził do wycofania projektu wprowadzenia całkowitego zakazu aborcji. To tylko wierzchołek góry lodowej. Moje wkurzenie z każdym dniem się nasila. Państwo, zamiast się rozwijać i dążyć do dorównania standardom międzynarodowym, swoimi działaniami godzi w prawa człowieka. Szczególnie pokrzywdzone są dziś kobiety, które traktuje się jako istoty niemyślące i niebędące w stanie decydować o sobie. Zniesienie standardów opieki okołoporodowej, ograniczenie dostępu do antykoncepcji, do bezpiecznych sposobów przerywania ciąży czy badań prenatalnych to tylko niektóre z drastycznych zmian, jakie zamierza wprowadzić partia rządząca. Coraz trudniej żyć w kraju, gdzie dzieci z in vitro porównywane są do truskawek bez smaku, gdzie religia nagminnie ingeruje w politykę, a światopogląd osób rządzących wpływa na życie milionów Polek i Polaków. Nie mogę także zaakceptować ignorancji władzy wobec ofiar przemocy domowej oraz pedofilii. Absolutnie zgadzam się z postulatami, które głosić będzie Międzynarodowy Strajk Kobiet. Swój przeciw musimy przedstawić wszyscy, i kobiety, i mężczyźni.

Urszula Kłobuszewska, pracownik administracji w Dolnośląskiej Szkole Wyższej:
Denerwuje mnie, że o kobietach decydują w dużej mierze starsi mężczyźni, którzy w tych sprawach niewiele mają do powiedzenia. Protestuję wobec zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej. Robię to dla siebie, ale chcę, żeby inne kobiety też mogły na tym skorzystać. Wierzę, że strajki mają sens, że mogą prowadzić do zmiany. Idę jutro do pracy, ale popołudnie poświęcam na strajk. Zabieram ze sobą pięć koleżanek. Obostrzenia, które nam grożą, uderzają we wszystkie kobiety, dlatego wszystkie powinnyśmy walczyć.

Barbara Borzymowska, psycholog i psychoterapeuta, pracuje w Centrum Przyjaznych Relacji "Ludzie - Zwierzęta":
Na Strajk Kobiet idę z mamą i dwiema córkami. Wszystkim kobietom z Wrocławia, których numery mam w telefonie, wysłałam przypomnienie. Protestuję przeciwko tym, którzy usiłują wmówić kobietom, że są pozbawione rozumu i trzeba decydować za nie. Strajk nie jest przecież wezwaniem do wykonywania aborcji, chodzi o to, żeby kobiety miały wybór w swoich życiowych decyzjach. Zresztą nie chodzi tylko o aborcję, ale też o in vitro, o standardy pomocy okołoporodowej, o wszelkiego rodzaju dyskryminację, o podejście do kobiet. Ponieważ jestem matką dwóch córek w wieku rozrodczym, wszystkie te kwestie dotykają mnie naraz. Idę tam dla nich i z nimi. Czy strajki mogą coś zmienić? Nie powiem, że oczywiście, że tak. Bardzo bym chciała, żeby tak było, tym bardziej że "czarny protest" wpłynął przecież na efekt procedowanej wtedy nowej ustawy. Nie wiem jednak, czy na dłuższą metę wyjścia na ulice wystarczą. Ale trzeba próbować.

Zofia Nawrocka, członkini Inicjatywy 8 Marca:
Sytuacja kobiet w Polsce wciąż się nie poprawia, wychodzę na ulice dlatego, żebyśmy walczyły o swoje prawa: o lepszą pozycję materialną, lepsze warunki pracy, przeciw przemocy domowej i seksualnej. Dołączę do innych kobiet, bo uważam, że bardzo potrzebna jest wspólna mobilizacja, na skalę ogólnopolską. Cieszy mnie, że strajk odbędzie się w tak wielu miastach w Polsce i za granicą, że jest solidarność i współpraca między nami na całym świecie. Trzeba to wspierać, mam nadzieję, że to pozwoli nam coś wreszcie wywalczyć. Protesty zmieniają rzeczywistość, w październiku nie udało się przeforsować ustawy, która miała jeszcze bardziej zaostrzyć prawo antyaborcyjne. To dowód na to, że politycy boją się kobiet, musimy pokazywać, że jesteśmy i nie pozwolimy, by bezkarnie nami poniewierano. Jako członkini Inicjatywy 8 Marca, organizacji anarcho-feministycznej, jutro w strajku uczestniczę razem z innymi kobietami. Protesty 8 marca zaczęły się od strajków pracownic w fabrykach. Feminizm jest lewicowy, jest antykapitalistyczny. Dla nas są ważne nie tylko kwestie dotyczące kobiet, ale też osób o niebinarnej tożsamości płciowej. Walczymy o wszystkich.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    kobiety powinny się bardziej cenić i być niezależne poprzez zdobycie wykształcenia, dobrego zawodu, wtedy będą mieć szacunek u partnera i w społeczeństwie, takie strajki w niczym nie pomogą tym, które chcą się uwiesić na ramieniu faceta i robić mu obiadki. w tych strajkach chodzi o dokopanie pisowi i przy okazji kk a nie o poprawę losu kobiet
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Drogie feminonazistki - nie wszystkie kobiety chcą działać, nie wszystkie chcą być wybierane - nie zmuszajcie ich do tego. Skoro jest więcej kobiet to czemu jesteście mniejszością - KOBIETA MA WYBÓR i wybiera to co chce. Wy uważacie, że jest głupia i trzeba jej dać parytet!!!! Kobiety aktywne radzą sobie w życiu. To, ze pani na zdjęciu nie układa się w życiu i nie ma faceta, a ma problemy ze sobą to nie znaczy, że każda kobieta ma .
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Ta "kobieta" z biala kartka o poniedzialku to facet ktory sie podzszywa - nie ma takich brzydkich kobiet !
    @lungompa prymitywniej się nie da?
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    @lungompa ja znam jedną podobną - Annę Grodzką! a nie poczekaj...
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Ja idę żeby nie zaprzepaścić osiągnięć naszych poprzedniczek ,sufrażystek i feministek ,dzięki walce których odzyskiwałyśmy krok po kroku prawa do samostanowienia ,do nauki i pracy w wybranym zawodzie ,do świadomego macierzyństwa ,do samodzielnych wyborów :)Razem stanowimy siłę i mam nadzieję ,że nikt nie odważy się nam odebrać praw wywalczonych :)
    @puzonik.48 a jakie prawa chcą wam zabrać?
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    "Feminizm jest lewicowy, jest antykapitalistyczny." - czyli co? Odrzucamy normy kulturowe - wolność idealna i parzymy się publicznie jak zwierzęta? Każdy z każdym? kapitalizm odrzucamy - czy li co? komuna wraca? Marksizm kulturowy - pasztecik chce rozwalić Rodzinę i wymyśla głupoty.
    @totmes72 odrobina edukacji: "lewicowy": «kierunek polityczno-społeczny głoszący hasła sprawiedliwości społecznej, egalitaryzmu i konieczności postępu» (słownik PWN). Warto byłoby dokładnie przeanalizować hasło z encyklopedii PWN, dotyczące 'feminizmu' i 'kościoła' i zastanowić nad sytuacją kościoła katolickiego w Polsce. Hasło to "teologia feministyczna", a jego treść jest taka: "w teologii chrześcijańskiej XX w. nurt rozwijający się w kręgach protestantyzmu, anglikanizmu, ostatnio także katolicyzmu, powstały w wyniku badania zjawiska dyskryminacji kobiet".
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    @1wr2 Początki marksizmu kulturowego sięgają lat 60-tych XX w., kiedy ogromna rzesza socjalistów i marksistów rozczarowała się efektem i skutkiem działań komunizmu w wielu krajach na świecie. Marksiści zachodni dostrzegli, że idea rewolucji nie zostanie tak łatwo przyjęta przez kraje Zachodu, musi więc istnieć inny sposób. Tym sposobem okazał się atak na kulturę. Wedle tej myśli marksizm musiał zmienić i zaatakować coś, co nie pozwalało na wprowadzenie rzeczywistego komunizmu. Tym elementem według marksistów była europejska tradycja. Podstawowym założeniem marksizmu kulturowego jest więc przekształcenie społeczeństwa tak, aby mogło chłonąć idee kulturowej rewolucji. Marksizm kulturowy ostro zaatakował ideę konserwatyzmu, sprzeciwiał się pewnym starym, utartym wzorcom i moralności opartej na religii. Szczególny atak przeprowadzono na religię chrześcijańską, rozpoczęła się promocja ateizmu i nurtu racjonalistycznego. Marksizm kulturowy rozwijany był przez takich myślicieli jak Theodore Theodore Adorno, Antonio Gramsci, Gyorgy Lukacs, Herbert Marcuse czy Erich Fromm. Wykształcił się w społeczeństwa zachodnich, głównie za sprawą tzw. szkoły frankfurckiej, która rozpoczęła rewolucję moralną i społeczną w Europie zachodniej. Marksizm kulturowy atakował tradycyjne pojęcia – rodzinę, wiarę, patriotyzm i kulturową tożsamość. Marksizm kulturowy odrzucił i całkowicie zmienił pierwotną wersję marksizmu, proletariat został zastąpiony społeczeństwem klasy średniej, które należało zmienić od podstaw. Marksiści kulturowi rozwijali ideę feminizmu, równości, ateizmu, równouprawnienia kobiet i mężczyzn, propagowali wolność do aborcji, promowali odmienność seksualną. Duży wkład w rewolucję kulturalną miała szkoła frankfurcka, skupiająca intelektualistów i myślicieli marksistowskich z zachodnich państw. Marksizm kulturowy promował również ekologię, krytykował kapitalistyczne rozwiązania dla kraju trzeciego świata. Marksiści kulturowi podobnie jak swoi poprzednicy również dzielili społeczeństwo na dobrych i złych obywateli. W czystym marksizmie to burżuazja jest zła, u marksistów kulturalnych złem są zwolennicy starego ładu, konserwatyści, którzy reprezentują starą, zacofaną epokę. Marksizm kulturowy próbował przebudować społeczeństwo, zmienić całkowicie postrzeganie u ludzi pewnych zasad i norm moralnych. W latach 70-tych nastąpiła tzw. rewolucja seksualna, pojawili się hippisi, pacyfiści i ekologiczni działacze, którzy stopniowo wpływali na kulturę Zachodu, dając jej pewną alternatywę wobec starych zasad. Według badaczy były to pierwsze owoce marksizmu kulturowego, nastąpiła całkowita zmiana polityki prorodzinnej, idei tradycji i podejście do seksualności człowieka. A JA NIE CHCE REWOLUCJI BOLSZEWICKIEJ, BO ZA NIA ZAWSZE IDA TRUPY I STRZAŁ W POTYLICĘ.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Za Bieruta i Gomułki aborcja była dozwolona. Wtedy kobiety miały wolność. Komuno wróć !
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    "Kobiety stanowią w Polsce ponad połowę populacji – właśnie 52 proc.". I to te 48% mężczyzn (w tym starcy i noworodki, geje, zwolennicy feminizmu itp.) tak zepchnęło kobiety do defensywy? "wobec nas stosuje się system nakazów i zakazów, odbierając tym samym prawo do samodzielnego decydowania o sobie" A wobec mężczyzn nie? Mężczyzn nie obowiązują te same nakazy i zakazy? Jak długo organizacje kobiece nie będą walczyły o równouprawnienie i sprawiedliwość społeczną, a jedynie o prawa kobiet, tak długo nie zdobęda poparcia większości społeczeństwa. "Feminizm jest lewicowy, jest antykapitalistyczny." Cóż, po takiej deklaracji nie oczekiwałbym sukcesu.
    @kiker1 Daj spokój, z tymi furiatkami nie ma co dyskutować, żadne rzeczowe argumenty do nich nie trafiają. Niech pokiszą się we własnym sosie dziś na ulicy - wiadomo, że są takie dni w miesiącu, w których mają ciężko. Może uda im się rozładować własne histerie na świeżym powietrzu? Lepsze to niż wyżywanie się na domownikach
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    @szuwarek75 Sporo w tobie pogardy.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    @.fartowny..gosc. Wręcz przeciwnie - zupełnie trzeźwo patrzę na sytuację. Prawo o decydowania o sobie? To możliwe tylko w anarchii, może kobiety znajdą dla siebie jakąś wyspę... Każdy inny ustrój przewiduje nakazy i zakazy w celu ładu publicznego. A szczytem hipokryzji jest dla mnie naczelne zawołanie obecnych 'oburzonych' o samostanowieniu w zakresie własnego ciała. Zdecydowanie tak, ale nie wówczas, kiedy pojawia się w nim nowe życie. Po prostu bądź odpowiedzialna a nie staniesz przed trudną decyzją. Co za okropne czasy, kiedy internet wylewa łzy nad zdechłą wiewiórką a jednocześnie żąda prawa do zabijania ludzkiego istnienia?
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    @szuwarek75 chłopy codziennie mają ciężko - albo pijane, albo na kacu, wyjdź do parku, zaczerpnij świeżego powietrza, może choć trochę tej żółci z ciebie zejdzie. O kobiety się nie martw, na takich jak ty spluwamy i idziemy dalej
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    @.fartowny..gosc. pogarda dla glupoty to zaleta - nie wada.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    @kleopatra51 A gdzie idziemy ?
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    @szuwarek75 "Furiatkami" nazywano kiedyś panie, dzięki którym mamy dziś dowody osobiste i nie potrzebujemy pisemnej zgody męża na wyjazd za granicę. Dziś chodzi o to, by tych "przywilejów" nie dać sobie odebrać paru starszym panom.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    @lungompa Więc gardzę religijnym katolskim fanatyzmem. I jego wyznawcami.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    @kiker1 dwa cytaty i komentarze; 1) "... zepchnęło kobiety do defensywy": nie chodzi o "defensywę" kobiet ale utratę kontroli i władzy przez mężczyzn; wszystkie regulacje prawne, kontrolujące kobiety, osłabiają ich status, w porównaniu z tym, jaki posiadają mężczyźni (przykład: prawa wyborcze Polki wywalczyły dopiero w 1918 r.); 2) "mężczyzn nie obowiązują te same nakazy i zakazy": w społeczeństwach patriarchalnych, takich jak polskie (z dominującą rolą kościoła katolickiego: mężczyźni 100% władzy, kobiety, tj. siostry zakonne co najwyżej mogą zapalić przed mszą świece przy ołtarzu) mężczyznom wolno więcej i prawnie i w ogólnym odbiorze społecznym; np. kult "dziewictwa", restrykcyjne prawo antyaborcyjne, napiętnowanie edukacji seksualnej, w tym świadomego rodzicielstwa, odrzucanie środków antykoncepcyjnych (można wymieniać jeszcze długo) są wymierzone w kobiety...
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    @1wr2 A w Szwajcarii prawa wyborcze panie otrzymały w latach sześćdziesiątych. Czy to znaczy że Polki miały te prawa dopiero czy już w 1918?
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    @1wr2 1) Jasne, władza jest antykobieca, bo rządzą mężczyźni. A ci rządzący mężczyźni rządzą tylko kobietami? Czy innymi mężczyznami też? I kto ich wybrał na stanowiska? Jedynie mężczyźni? Czy kobiety też? 2) Mężczyznom wolno więcej? Czy aby na pewno? - Czy jeśli matka nie chce zgodnie z prawem dokonać aborcji, a ojciec tak, ktoś ojca będzie słuchał? Przecież to ich wspólne dziecko? - Komu sądy przyznają opiekę nad dzieckiem w przypadku rozwodu? Co musi zrobić kobieta, żeby stracić prawa rodzicielskie? Bo ojciec niewiele. - Edukacja seksualna i środki antykoncepcyjne to prawa kobiet? Czyli facetom się nie należą? - Prawo do emerytury 5 lat wcześniej dla kobiet tylko dlatego że "jako matki miały ciężej" (dotyczy to również bezdzietnych kobiet i... mężczyzn samotnie wychowujących dzieci). - Absurdalne wymagania kobiet wobec facetów, którzy MUSZĄ zarabiać więcej od swoich partnerek (bo inaczej są nieudacznikami). Gdyby feministkom chodziło o równouprawnienie, zajęłyby się również tymi tematami. Nie dość, że zyskałyby poparcie faceów, to jeszcze ich argumentacja byłaby logicznie spójna. Ale im nie chodzi o wprowadzenie równouprawnienia, lecz o ciągłą walkę, która uzasadnia sens ich egzystencji. Wymyślają nierealne cele tylko po to, żeby ich nigdy nie osiągnąć, lecz do nich wciąż dążyć.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    @kleopatra51 "chłopy codziennie mają ciężko - albo pijane, albo na kacu, wyjdź do parku, zaczerpnij świeżego powietrza, może choć trochę tej żółci z ciebie zejdzie. O kobiety się nie martw, na takich jak ty spluwamy i idziemy dalej" są i takie 'chłopy', ale większość to jednak normalni mężczyźni, którzy codziennie ciężko pracują i są oparciem dla swoich partnerek. Nie są histeryczni, nie wysuwają co rusz nowych postulatów, nie organizują marszów. Walczą codziennie o swoje. Ale 'baby' wolą bić w 'chłopów' i spluwać - chyba pianę wściekłości ze swoich "femi-ust". I z kogo droga kleopatro wylewa się żółć??
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    @szuwarek75 No właśnie..... wylała się z Ciebie.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0