O filmie "Dziewczynka" pisze w ramach Gazety Kobiet Aleksandra Hamkało
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Różni je bardzo wiele. Ta samotna ma jasnorude włosy, proste i długie jak trzcina. Myje je codziennie i jeśli tylko chce, może godzinami czesać i pielęgnować. Włosy tamtych, które trzymają się w grupie, są czarne jak smoła, gęste i – dla wygody – obcięte bardzo króciutko lub splecione ciasno przy samej głowie.

Świat tej samotnej jest przerażająco cichy i pusty, a z ust i gestów otaczających ją ludzi wyziera nieustannie jedno, płynące w stronę rudzielca, przesłanie: jesteś na to za mała.

Środowisko naturalne naszej ciemnowłosej grupki to z kolei osoby, które uznały, że te maleńkie, niewinne istoty są już wystarczająco dojrzałe, by przejść najbardziej bolesny i niebezpieczny rytuał w ich życiu.

Łączy je – wbrew pozorom – również bardzo wiele. Przede wszystkim siła. Nie ta fizyczna, agresywna. Tylko ta z wnętrza, z samego dna brzucha, niesiona na wodach spokoju i rozwagi. Kobieca siła.

***

Rudowłosa to tytułowa „Dziewczynka” z duńskiego filmu, który premierę miał w 2009 roku. Filmowy język przemyślanych, zimnych i monochromatycznych kadrów sugestywnie oddaje klimat świata, w którym żyje. Świata poukładanego, świadomego społeczeństwa obywatelskiego, które trwa w spokoju, dostatku i (pozornej) harmonii. Wskutek kilku życiowych zawirowań z dnia na dzień zostaje jednak zupełnie sama. W domu i – przede wszystkim – w życiu. Z kolei świat bohaterek afrykańskiego filmu „Moolaade” z 2004 roku jest wypełniony po brzegi. Ich rzeczywistość to współistnienie ze światem natury. Mała wioska złożona z pokrytych strzechą glinianych domów jest pełna odgłosów dzikich i udomowionych ptaków, nieustających nawoływań i rozmów, płaczu niemowląt i beczenia wypasanych gdzie popadnie kóz. W tej społeczności wszystko robi się w grupach, dlatego też czarnowłose i czarnoskóre dziewczynki grupowo uciekają z rytuału obrzezania i znajdują schronienie w domu wyjątkowej w swojej społeczności niezłomnej i silnej kobiety. Otrzymują też solidarność w walce o lepszą przyszłość, niezależność i prawo decydowania o swoim ciele.

Wszystkie dziewczynki – ta z Europy i te z Afryki – są niewinne, zwrócone na zewnątrz, podatne na kształtowanie, a jednak dumne, pewne siebie, odważne i zdecydowane.

***

Podziwiam to i równocześnie ogromnie mnie to wzrusza, bo wszystkie mamy o co walczyć. Czasem o coś istotnego dla całej kobiecej społeczności, rzucającego swój cień daleko w przyszłość, czasem o coś ważnego dla nas samych, tylko dzisiaj i tylko teraz. A te rzeczy z pozoru ważne wyłącznie dla nas samych mają przecież ogromne przełożenie na wszystko dookoła. Na ludzi, z którymi żyjemy, na to, JAK żyjemy, a ostatecznie także na całą społeczność.

Przecież to Dzień Kobiet, a nie Dzień Dziecka – powiecie. Dlaczego zamiast o dojrzałych babkach piszę o nieukształtowanych jeszcze dziewczynkach? Bo przecież to my same, dzięki małym rzeczom, o które miałyśmy odwagę zawalczyć, z dziewczynek stajemy się świadomymi kobietami. A cały ten bagaż małych chwil i małych problemów idzie z nami. Najpierw nieśmiało zaglądamy przez uchylone drzwi nastoletniości, aby po jakimś czasie wkroczyć w świat z dumą i odwagą, nie bacząc na oceniające spojrzenia innych.

Jak pięknie jest widzieć Kobietę i Dziewczynkę idące ręka w rękę. Mamę z córką, babcię z wnuczką, ale też kobietę rozumiejącą siebie sprzed lat, pełną wybaczenia dla potknięć i pełną podziwu dla niezłomności tej najbliższej nam dziewczynki, którą trzymamy głęboko w środku.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem