Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Zwracamy się do rządu, żeby w zgodzie z chrześcijańskimi wartościami pozwolił władzom Sopotu przyjąć 10 sierot z Aleppo [PODPISZ PETYCJE]

Radni oraz prezydent Sopotu Jacek Karnowski chcą przyjąć i ugościć dzieci z ogarniętego wojną syryjskiego Aleppo (rezolucję w tej sprawie przyjęli jeszcze w grudniu ubiegłego roku). Pomóc chcieli szczególnie sierotom, którym wojna zabrała rodziców.

– Mamy obiekt, w którym moglibyśmy udzielić schronienia takiej grupie dzieci – mówił prezydent. – Zakładamy, że mogłyby one przyjechać do Polski czasowo lub na stałe. Zgłaszały się też konkretne osoby, które chciałyby przyjąć do siebie dziecko lub rodzinę.

Samorządy nie mogą bez udziału rządu przyjmować i legalizować pobytu obcokrajowców. Żeby to zrobić, miasto zwróciło się więc do premier Beaty Szydło. Petycję wysłali przed świętami Bożego Narodzenia.

Na razie syryjskie dzieci nie przyjadą do Sopotu.

W czwartek do urzędu wpłynęła odmowna odpowiedź z MSWiA Mariusza Błaszczaka. Napisano w niej m.in.: „Z uwagi na obecną sytuację Aleppo, a także ze względów na bezpieczeństwo, nie ma możliwości prowadzenia ewakuacji z tego miasta znajdującego się już pod kontrolą armii rządowej ani też bezpośrednio z terenów dotkniętych konfliktem”.

W uzasadnieniu uwagę zwraca też fragment: „Podstawową kwestią przy ewakuacji ofiar wojny domowej w Syrii jest problem z ustaleniem ich tożsamości i wyeliminowanie zagrożeń, które mogłyby mieć negatywny wpływ na bezpieczeństwo Polaków.”

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.