To, że po 35 latach znów mnie zamknięto, traktuję jako próbę charakteru. Jestem jednak siebie pewny, bo wiem, co robiłem, a czego nie. Przetrwałem ataki SB, przetrwam i te od PiS - mówił wczoraj Józef Pinior, legenda opozycji demokratycznej, gość kolejnego spotkania z cyklu "Wyborcza na żywo".
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Pinior, od dwóch tygodni zmagający się z oskarżeniami o korupcję, jakie stawia mu CBA wraz z poznańską prokuraturą (przedstawiono mu dwa zarzuty przyjęcia korzyści majątkowej) bez problemu zgodził się na spotkanie z czytelnikami "Wyborczej". Jak mówił nam wcześniej w odpowiedzi na zaproszenie - nie ma zamiaru się przed ludźmi zaszywać, bo nie ma nic do ukrycia.

Dlatego też od razu zgodził się nie tylko na podawanie w mediach swojego nazwiska, ale i spotkanie z czytelnikami "Wyborczej". Czuje się niewinny, pomawiany. I choć na początku spotkania zastrzegł, że ze względów procesowych nie może mówić o szczegółach swojego śledztwa, to jednak tematu zupełnie nie omijał.

Dobra zmiana w areszcie: więcej papieru

- Wobec mnie uruchomiono od razu wielką machinę propagandową, więc sprawa ma dość oczywiste polityczne tło - mówił podczas spotkania na Wydziale Prawa UWr. - Nie jest wielkim odkryciem, że obecny rząd bardzo boi się ulicznych protestów: KOD-u, organizacji kobiecych i lewicy w wydaniu choćby partii Razem. Boli ją też, że Wrocław jest na tej mapie protestów najbardziej po Warszawie zaangażowanym miastem. I to, że kiedy walczyliśmy z komuną, ich nie było w pierwszym szeregu. Może też to, że to nie oni uratowali 80 milionów? To, co spotkało akurat mnie, to klasyczne rozpoznanie bojem. Taki test, na ile mogą sobie pozwolić.

Jak twierdził gość "Wyborczej", przez zatrzymujących go agentów nie był źle traktowany. Choć zauważył wśród nich pewne podziały: - Dwóch z funkcjonariuszy całą tą sytuacją było wyraźnie zażenowanych, bo przecież w takich sprawach wystarczy przysłać wezwanie, nie trzeba od razu wpadać o szóstej rano. Trzeci jednak to był typowy fanatyk, był pełen pogardy. Na słowa mojej żony, że to niemal jak w stanie wojennym, oburzył się "pani chyba nie pamięta, jak było w stanie wojennym?!". To mówił on, dobre piętnaście lat od niej młodszy. I mówił to do kobiety, która w stanie wojennym była internowana, a potem siedziała w więzieniu!

Uczestników spotkania interesowało wszystko. Również to, jak w ciągu ostatnich 35 lat, jakie minęły od pierwszych zatrzymań Piniora przez SB, zmieniła się sytuacja w polskich aresztach.

- Tu widać naprawdę dobrą zmianę - żartował Józef Pinior. - Przede wszystkim lepsze jedzenie: biały chleb i szynka. W kranie ciepła woda i nieograniczony dostęp do papieru toaletowego - wyliczał, co sala przyjęła ze śmiechem.

Podsłuchy: ulubiona zabawka autokratów

Pytany o hipotezę, jakoby jego zatrzymanie mogło być zemstą służb specjalnych za jego zaangażowanie w sprawę wyjaśniania funkcjonowania w Polsce tajnych więzień CIA, Józef Pinior uchylił się od odpowiedzi: - Są takie głosy wśród dziennikarzy, ale nie chciałbym spekulować i jeszcze bardziej upolityczniać mojej sprawy. Zresztą to byłoby nieeleganckie.

Podobnie odmówił skomentowania środowego programu Anity Gargas i Cezarego Gmyza w TVP, w którym rzucano datami i kwotami, jakie miały wpływać na jego konto w zamian za podejmowane interwencje senatorskie. - Nie będę polemizował z Gmyzem, bo to byłoby niepoważne. Oni nie są dla mnie punktem odniesienia. Tym jest dla mnie wyłącznie sąd.

Więcej do powiedzenia miał na temat zainstalowanych w telefonie swoim i swojego asystenta Jarosława W. podsłuchów.

- Jako człowiek od zawsze zaangażowany w działania na rzecz praw człowieka biorę udział w debacie, na ile ich stosowanie poprawia nasze bezpieczeństwo w starciu z terrorystami, a na ile ogranicza nasze prawo do wolności i intymności - mówił. - Kiedyś, w PRL żyliśmy na podsłuchu non stop: rozmawialiśmy, przyjmowaliśmy gości, kochaliśmy się podsłuchiwani. I dziś jest podobnie. A powód jest ten sam: po tę formę inwigilacji zawsze lubi sięgać władza autorytarna. Z taką mamy obecnie do czynienia w Polsce.

Czy obecna władza może sięgnąć po przemoc?

Wiele pytań do gościa "Wyborczej" dotyczyło jego oceny obecnej sytuacji politycznej w kraju. Jak długo rządzić może PiS? Kto ma szansę go pokonać?

- Opozycja w parlamencie jest bezradna - oceniał Pinior, w poprzedniej kadencji senator wybrany z listy PO. - A wszystko przez to, że kiedy oni próbują grać w szachy, to rząd gra z nimi, przepraszam za wyrażenie, w dupniaka. Dziś prawdziwa opozycja jest na ulicy. Tu rosną nowi liderzy, którzy organizując wielotysięczne demonstracje, dowiedli już swojej dojrzałości. Dlatego władza chce nas teraz podzielić. Wie, że może to zrobić wyłącznie siłą bądź wprowadzając kolejne ograniczenia.

Czy rząd w takim razie gotów jest użyć wobec obywateli przemocy? - padło pytanie z sali.

Pinior: - Nie mam co do tego wątpliwości. To sytuacja jak z Czechowa: jeśli w pierwszej scenie dramatu na ścianie wisi strzelba, to wiadomo, że w ostatniej ona musi wystrzelić. Po co Antoni Macierewicz tworzy oddziały obrony terytorialnej? Przecież w dzisiejszych czasach nie ma mowy, by były one używane w regularnej wojnie, bo dziś się już tak wojen nie prowadzi. To oddziały, które mogą służyć do rozpędzania tłumów i wprowadzania wewnętrznych porządków.

Ale były opozycjonista apelował, by nie gasić ducha: - W 1981 roku też nikt nie wiedział, kto to jest Frasyniuk czy Pinior. A wygraliśmy. I teraz też wygramy. Moment historyczny przyjdzie, ale trzeba działać. Nie ma sensu na ten moment czekać, nic nie robiąc.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Przetrzymaliśmy najazd Radziecki przetrzymamy i PISdziecki
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Nie mogli go zatrzymac, bo to czlonek wspierajacy PO, finansowo i moralnie.
    @javall Biorąc pod uwagę sabotaż, albo wręcz zdradę narodową, jaką było wywlekanie na światło dzienne sprawy więzienia CIA, powiedziałbym że jest po prostu CZŁONKIEM. Męskim członkiem.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/1,35771,21128563,kolejny-zatrzymany-w-sprawie-piniora-mial-mu-wreczyc-lapowke.html#BoxLokKrajLink Od sześciu lat poszukiwany. PO nie mogło go zatrzymać, bo to koleś Piniora...?
    już oceniałe(a)ś
    0
    0