Jeśli pomagamy innym, mamy pełne prawo, by wierzyć, że i my nie pozostaniemy bez wsparcia, kiedy znajdziemy się w potrzebie. Bo dobre uczynki zwykle wracają do nas jak bumerang.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Rozmowa z Piotrem Adamkiem, prezesem Profit Development S.A, Złotego Sponsora Fabryki św. Mikołaja

Dariusz Łuciów: Kiedy 12 lat firma Profit Development pierwszy raz włączyła się w Fabrykę św. Mikołaja, spodziewał się Pan, że wasze zaangażowanie potrwa tak długo?

Piotr Adamek, prezes Profit Development S.A.: - Pewnie nie (śmiech). Oczywiście wszystkie edycje akcji są wyjątkowe, ale rzeczywiście najlepiej pamiętam tę pierwszą, kiedy zbieraliśmy na paczki dla ubogich rodzin, a jeszcze nie wiedzieliśmy, że zaczynamy naszą wieloletnią współpracę. I że będzie ona źródłem wielkich pozytywnych emocji i wzruszeń. Od lat obok działalności biznesowej pracujemy charytatywnie. Pomagając, skupiamy się głównie na tych, którzy sami nie umieją sobie pomóc - na dzieciach. Fabryka wspiera najmłodszych i dlatego chętnie się do niej co roku przyłączamy. Dodatkowo wiemy, że pomoc jest właściwie adresowana, a to dla nas bardzo ważne.

W Fabryce św. Mikołaja najpiękniejsza jest...

- To, że obok pomocy innym mamy także możliwość współpracy ze wspaniałymi ludźmi pełnymi energii, entuzjazmu i pasji. Samo pomaganie buduje natomiast wspólnotę i solidarność. Jeśli pomagamy innym, mamy pełne prawo, by wierzyć, że i my nie pozostaniemy bez wsparcia, kiedy będziemy w potrzebie. Bo dobre uczynki zwykle wracają do nas jak bumerang.

Do Pana wróciły?

- Miałem dotąd szczęście spotkać wielu życzliwych mi ludzi i na różne sposoby doświadczyłem ich pomocy i wsparcia. Uważam, że to, kim jesteśmy, co umiemy i co mamy, zawsze w jakiejś mierze zawdzięczamy innym. Dlatego wierzę, że pomagając innym, spłacam swój dług zaciągnięty kiedyś wobec moich dobroczyńców.

Mikołaj i Święta Bożego Narodzenia to czas, kiedy pomagamy chętniej niż w ciągu całego roku?

- Jestem pewien, że każdy z nas ma w sobie naturalną chęć niesienia pomocy potrzebującym. Ta chęć się wzmaga, gdy widzimy zaangażowanie i przykład innych, a także wymierne efekty naszej pomocy, na przykład radość i uśmiech obdarowanych. My, Polacy, mamy szczególnie wielkie serca. Widzimy przecież, jakie efekty osiągają akcje typu Szlachetna Paczka czy WOŚP, a także nasza wrocławska Fabryka św. Mikołaja.

Czy Fabryka św. Mikołaja to jedyna akcja charytatywna, w którą się włączacie?

- Nie, włączamy się także w inne inicjatywy. Wspieramy te dzieci, które z różnych względów nie mają szans na w pełni szczęśliwe dzieciństwo. Powodem może być ciężka sytuacja finansowa ich rodziców, ale także historie losowe, jak choroba czy dotknięcie niepełnosprawnością. Wybór zawsze jest trudny, bo chcielibyśmy móc wesprzeć o wiele więcej inicjatyw, niż jesteśmy w stanie.

Czym się kierujecie przy podejmowaniu decyzji o wsparciu akcji charytatywnych?

- Najczęściej wspomagamy inicjatywy służące zbiórce środków na konkretne działania, których efekty możemy sami zweryfikować. Jak widać, Fabryka św. Mikołaja doskonale wpisuje się w te założenia i między innymi dlatego nasz udział w niej jest cykliczny.

W tym roku zbieramy na specjalistyczny sprzęt rehabilitacyjny dla Fundacji "Krzyś" przy ul. Stalowej. Miał Pan okazję odwiedzić wspomniany ośrodek. Coś Panu szczególnie zapadło w pamięć, przy okazji tej wizyty?

Pozostaję pod dużym wrażeniem siły i wytrwałości założycielki Fundacji - Pani Agnieszki Wiatrowskiej. Okazuje się, że zorganizowanie i prowadzenie tego bardzo potrzebnego ośrodka jest bardzo trudne. Niewielkie fundusze, problemy z dostępnością odpowiedniego lokalu, a przy tym tak wielu potrzebujących. Szczególnie chętnie wspieramy osoby i inicjatywy, w których widać tak duże zaangażowanie i serce wkładane w pracę z dziećmi.

Lepiej samemu być Świętym Mikołajem czy raczej dzieckiem oczekującym na jego prezent?

Jako dziecko wierzyłem w Świętego Mikołaja i wciąż pamiętam ten dreszcz emocji w oczekiwaniu na jego odwiedziny i prezenty. Dziś jako dorosły częściej bywam Świętym Mikołajem czy właściwie jego pomocnikiem i muszę przyznać, że to fantastyczne uczucie. Jak każdy, lubię otrzymywać prezenty, lecz równie dużą, jeśli nawet nie większą, satysfakcję sprawia mi obdarowywanie nimi innych.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem