Fundację "Krzyś" Agnieszka Wiatrowska założyła, gdy miała już dość jeżdżenia po całym Wrocławiu z niepełnosprawnym synkiem. - Chciałam stworzyć ośrodek, w którym byłyby na miejscu różne formy terapii - opowiada.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jej syn Krzysztof - obecnie 15-latek - urodził się w 2005 roku z dziecięcym porażeniem mózgowym, wykryto u niego zespół Dandy'ego-Walkera. - Nikt nie wie, skąd to się wzięło, bo choć jest to choroba genetyczna, to badania tego nie wykazały. Widocznie mały postanowił wywinąć nam numer - mówi Agnieszka Wiatrowska.

Warsztat, piwnica...

Musiała zrezygnować z pracy. Skończyła pedagogikę, pracowała w szkole jako nauczyciel nauczania początkowego. - Mieliśmy problem ze znalezieniem odpowiedniego miejsca do rehabilitacji, bo nigdzie nie było kompleksowej pomocy. Musiałam jeździć z synem po całym Wrocławiu, do różnych terapeutów - opowiada.

Fundacja "Krzyś"

Gdy Krzysztof miał 7 lat, postanowiła założyć fundację. - Zbuntowałam się i postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce. Moim celem było stworzenie ośrodka, który łączy różne formy terapii - wyjaśnia.

W pierwszych latach działalności tułała się po Wrocławiu, prowadząc zajęcia m.in. w lokalu nad warsztatem samochodowym, później w piwnicy szpitala przy al. Wiśniowej. - Zimą musieliśmy dogrzewać nasze pomieszczenia farelkami, bo było tak zimno - wspomina.

Aż trafiła się ul. Stalowa 64, obecna siedziba ośrodka. Na powierzchni 170 m kw. jest pięć gabinetów i dwie sale do rehabilitacji. Dziennie korzysta z nich średnio ok. 50 osób, głównie dzieci, choć zdarzają się też osoby dorosłe.

Fundacja "Krzyś" zatrudnia 10 terapeutów, ośrodek pracuje od poniedziałku do soboty, w wyjątkowych sytuacjach także w niedzielę.

Wiatrowska: - Zajmujemy się przede wszystkim dziećmi z porażeniem mózgowym, autystycznymi, z chorobami genetycznymi. Mamy też dziecko z rozszczepem kręgosłupa i ze stwardnieniem rozsianym. Nie tylko z Wrocławia, bo przyjeżdżają także z Wielunia, Namysłowa, Ziębic, jest pacjent z Zamościa.

Efekty najlepszą nagrodą

Krzysztof jest jednym z pacjentów. Nie jest samodzielny ruchowo, cały czas leży, choć przez kilka lat nauczył się przemieszczać na leżąco, potrafi się także przewrócić na bok. Łapie również kontakt wzrokowy, a za pomocą specjalnych piktogramów można z nim się porozumieć.

- Mój syn nie mówi i prawdopodobnie nigdy nie będzie mówił. Postanowiłam nauczyć go porozumiewania za pomocą obrazków, tzw. piktogramów, które wskazuje palcem. Byłam w szoku, bo okazało się, że mój syn bardzo dużo wie i rozumie - opowiada Wiatrowska.

- Zaczynaliśmy od dwóch obrazków, teraz jest ich dużo, dużo więcej, a to znaczy, że nasze zajęcia przynoszą efekty. To największa nagroda i motywacja do dalszej pracy - podkreśla. - Mam nadzieję, że kiedyś Krzysztof oprze się na swoich nogach i odciąży mnie trochę, bo jest coraz większym chłopcem - dodaje.

Stoi pod stacją lokomotywa. Czy podziemny Wrocław istnieje? [ZDJĘCIA]

Kiedy pomieszczenia fundacji pustoszeją, jedna z sal zamienia się w biuro. - Siadam wtedy na podłodze, rozkładam wszystkie dokumenty na podłodze i zajmuję się papierkową robotą, prowadzę księgowość, piszę wnioski i sprawozdania. A kiedy potrzebuję wysłać faks albo coś skserować, to z pomocą zawsze przychodzi mi mąż, bo niestety, w fundacji nie ma miejsca na biuro. Zresztą nawet jakby się znalazło, to wolałabym je zaaranżować na gabinet do rehabilitacji lub ćwiczeń, bo przecież dzieci są tutaj najważniejsze - zaznacza Wiatrowska.

Metoda Tomatisa

Wspomaga rozwój lub ponowne wywołanie komunikacji, która została utracona lub zaburzona u chorych dzieci. Pozwala zmniejszyć lub wycofać zachowania autystyczne, polepszyć kontakt wzrokowy i funkcje motoryczne. - Dzieci zaczynają dostrzegać i czuć otaczający świat - wyjaśnia Agnieszka Wiatrowska, prezes Fundacji "Krzyś". Zauważa, że to bardzo kosztowna metoda terapii, a przez to niedostępna dla wszystkich, którzy chcą z niej skorzystać. Koszt sprzętu do niej wraz ze szkoleniem dla terapeuty to 67 tys. zł.

Profesor Alfred Tomatis aby wspierać funkcje słuchowe, skonstruował aparat zwany elektronicznym uchem. To idealny model ludzkiego ucha, który pozwala "wyćwiczyć" ucho pacjenta w taki sposób, aby mogło prawidłowo pracować. Ćwiczenia stymulują centralny system nerwowy, a szczególnie korę mózgową, odpowiedzialną za procesy myślenia.

Stymulacja ucha odbywa się poprzez dźwięki o określonej, wysokiej częstotliwości. Pacjentom przez słuchawki jest puszczana muzyka poważna, m.in. Mozarta i Chorały Gregoriańskie, specjalnie przygotowana w laboratoriach akustycznych Tomatisa w Luksemburgu. Używa się specjalnych słuchawek, które mają także wibrator kostny przyłożony do czaszki, który emituje dźwięki przez mózg, po kręgosłupie na całe ciało.

Fabryka św. Mikołaja

Fabryka św. Mikołaja to akcja charytatywna organizowana przez "Gazetę Wyborczą Wrocław" i Fundację Agory od 12 lat. Co roku grupa darczyńców przekazuje pieniądze na potrzeby wybranej placówki rehabilitacyjno-medycznej. Za część zebranej kwoty przygotowujemy także świąteczne paczki dla najuboższych wrocławskich uczniów.

W tym roku zbieramy pieniądze dla ośrodka rehabilitacji dzieci i młodzieży przy ul. Stalowej 64, prowadzonego przez Fundację "Krzyś", który prowadzi terapię m.in. dla dzieci z zaburzeniami układu nerwowego, dziecięcym porażeniem mózgowym, autystycznych, z rozszczepem kręgosłupa i stwardnieniem rozsianym.

Potrzeby fundacji są ogromne. Jej prowadzący chcieliby wprowadzić nową metodę terapii - Tomatisa.

Jak na razie łączna kwota zadeklarowanych wpłat od darczyńców to 108 tys. zł. Wspomogli nas Profit Development SA Złoty Sponsor i Partner Akcji, Zespół Elektrociepłowni Wrocławskich Kogeneracja SA Złoty Sponsor oraz Kancelaria Prawna Schampera, Dubis, Zając i Wspólnicy sp. k.

Zainteresowani pomocą dla Fabryki św. Mikołaja proszeni są o kontakt z Agnieszką Iwanowską (agnieszka.iwanowska@wroclaw.agora.pl) lub telefonicznie pod numerem 71 37 17 231.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Jarosław Kurski poleca
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    no właśnie, jak to jest, mój syn też się urodził w 2005 roku a ma 11 lat hmm
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    15 - latek urodzony w 2005 roku? No to nieźle rośnie.
    już oceniałe(a)ś
    1
    0