Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Zamknięte lub działające przy niepełnych widowniach teatry, kina i muzea, dodatkowe koszty wynikające z obostrzeń, mniejszy ruch turystyczny - m.in. z tym muszą się mierzyć osoby zawiadujące kulturą. Pod urząd marszałkowski podlega kilkanaście różnych instytucji.

Rozmowa z Grzegorzem Ćwiertniewiczem, dyrektorem Wydziału Kultury w Dolnośląskim Urzędzie Marszałkowskim*

Jak duże straty poniosła dolnośląska kultura z powodu epidemii koronawirusa?

- Trudno mi mówić o stratach w całej dolnośląskiej kulturze, mogę się odnieść do instytucji kultury, których organizatorem lub współorganizatorem jest samorząd województwa dolnośląskiego. W grudniu ubiegłego roku w 16 naszych instytucjach, wyłączając Narodowe Forum Muzyki, straty wyniosły ponad 16 mln zł. To jest nie do odrobienia.

Grzegorz Ćwiertniewicz, dyrektor Wydziału Kultury w Dolnośląskim Urzędzie MarszałkowskimGrzegorz Ćwiertniewicz, dyrektor Wydziału Kultury w Dolnośląskim Urzędzie Marszałkowskim Fot. Mat. urzędu marszałkowskiego

Mimo że wszyscy przenieśli działalność do internetu i za udział w niektórych wydarzeniach odbiorcy płacili, to odzyskanie takiej sumy nie było i nie jest możliwe. Choć muszę podkreślić, że dyrektorzy robili wszystko, by zaistnieć w sieci na najwyższym poziomie. Zadbali też o zachowanie płynności finansowej i przy wsparciu samorządu rok dla instytucji kultury zakończył się pozytywnie.

Jakie są obecnie sztandarowe instytucje i projekty kultury na Dolnym Śląsku? Można je wykorzystać do promocji regionu?

- Wszystkie instytucje kultury są dla nas tak samo ważne, każda spełnia określoną rolę. Każda w swoim środowisku, także lokalnym, jest swoistym centrum aktywności kulturalnej. Przyglądamy się im i wiemy, która z nich cieszy się zainteresowaniem wśród mieszkańców Dolnego Śląska i przyjezdnych, a które muszą nad tym jeszcze popracować.

Może warto robić to w zmienionej formule? Może w innym miejscu? Nad tymi rozwiązaniami pracujemy, ale rozwój każdej instytucji jest istotny. Monitorujemy też, której i kiedy pomóc.

Ale jakie konkretnie miejsca i wydarzenia mogą przyciągać kulturalnych turystów z Polski czy Europy?

- Duże nadzieje pokładamy w Operze Wrocławskiej i w koncepcji jej funkcjonowania przedstawionej przez dyrektor Halinę Ołdakowską. Pamiętajmy, że prawdziwe sukcesy rodzą się w bólach, droga do nich nie jest prosta. Zwłaszcza jeśli nie chce się iść na łatwiznę.

Jestem przekonany, że pani dyrektor, jako sprawna menedżerka zapraszająca do współpracy znakomite osobowości z operowego świata, jako osoba ambitna, wiedząca czego chce i czego potrzebuje miejsce, które darzy miłością, sprawi, że opera będzie jeszcze bardziej lśniła. Pokazała to zresztą w ciągu ostatnich niełatwych miesięcy, gdy mogliśmy obejrzeć w internecie kilka fantastycznych spektakli. Zainteresowanie nimi było ogromne, o czym świadczą statystyki odwiedzin. Oglądali je melomani w rożnych zakątkach świata.

Ważnym miejscem na mapie kulturalnej regionu jest Muzeum Papiernictwa w Dusznikach-Zdroju. Znajduje się na Mapie Zabytków Techniki Dolnego Śląska i aspiruje do wpisania na Listę światowego dziedzictwa UNESCO. Drzwi tam się nie zamykają, odwiedzają je turyści z całego świata.

Wspomniałem o dwóch instytucjach: pierwszej widowiskowej, drugiej muzealnej. Ale dumni możemy i powinniśmy być ze wszystkich, bo każda buduje naszą dolnośląską tożsamość i promuje region w kraju oraz poza nim.

Muzeum Papiernictwa w Dusznikach-ZdrojuMuzeum Papiernictwa w Dusznikach-Zdroju 

Co zamierza zrobić urząd marszałkowski, by po epidemii jak najszybciej odrodzić kulturę i zachęcić Dolnoślązaków, by z niej korzystali?

- Wspierać instytucje w rozwoju, poszukiwać nowych i dobrych sposobów nie tylko na działanie, ale i na przetrwanie. No i promować!

Kilka tygodni temu ukazała się wspomniana "Mapa Zabytków Techniki na Dolnym Śląsku", która powstała z inicjatywy marszałka Cezarego Przybylskiego. Z tą publikacją, wydaną w językach polskim, angielskim i niemieckim, odkrywanie perełek technicznych i ich historii staje się wielką frajdą.

Połączono DCF ze Strefą Kultury Wrocław. Z czego to wynika i czy jest konieczne?

- Nie zamykamy i nie likwidujemy instytucji, ich łączenie czy przenoszenie jest szansą na dalsze funkcjonowanie. Stawiamy przede wszystkim na rozwój, on przyświeca naszym działaniom. Opieramy kulturę na trzech filarach: prócz rozwoju są to atrakcyjność i dostępność. Tym kierowaliśmy się, łącząc Dolnośląskie Centrum Filmowe ze Strefą Kultury Wrocław.

Z gminą Wrocław stworzymy instytucję mocną, proponującą wysoki poziom artystyczny, bardziej wydajną, ale i konkurencyjną, co nie jest dziś bez znaczenia. Łączenie instytucji jest w pewnym sensie sposobem na ich przetrwanie w tej krytycznej sytuacji pandemicznej. Potencjały obu tych miejsc są gwarancją sukcesu.

Rozmawiamy też z Karpaczem o wspólnym prowadzeniu tamtejszego Muzeum Sportu i Turystyki oraz szukamy nowej formuły dla Muzeum Poczty i Telekomunikacji we Wrocławiu. Chcielibyśmy, aby ta instytucja wyszła z ukrycia, a jej zbiory cieszyły nie tylko fanów filatelistyki, lecz były dostępne dla jak największej grupy Dolnoślązaków i turystów.

Skąd instytucje kultury mogą jeszcze pozyskiwać środki, poza budżetem województwa? Urząd marszałkowski będzie wspierać też niepodlegające mu instytucje kultury, jak Teatr Nasz?

- Można korzystać ze wszystkich dostępnych programów unijnych i ministerialnych. Widzimy, że nasze instytucje odważnie sięgają po środki projektowe. Wykorzystują je m.in. na poprawę infrastruktury i organizację przedsięwzięć artystycznych na wysokim poziomie.

Inne podmioty, jak stowarzyszenia czy fundacje, także te, które prowadzą teatry czy zajmują się szeroko pojętą działalnością kulturalną, mogą brać udział w konkursach ofert na zadania publiczne z zakresu kultury. Mogą też występować o dotacje w trybie art. 19a, zgodnie z ustawą o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie. Warto się tym wsparciem zainteresować.

Czym jest powołana przez zarząd województwa Społeczna Rada Kultury i jak dobrano jej skład?

- To działające przy marszałku ciało opiniodawczo-doradcze w zakresie spraw związanych z szeroko pojętą działalnością kulturalną w regionie. Idea jej stworzenia wywodzi się z potrzeby zacieśnienia kontaktów, wymiany spostrzeżeń i doświadczeń dolnośląskich środowisk kulturalnych i samorządu.

Głównym zadaniem Rady jest podejmowanie dialogu i działań na rzecz integracji tych środowisk, a także inspirowanie, doradztwo i pomoc w realizacji działań dążących do rozwoju kultury, wzbogacania oferty kulturalnej i jej promocja w województwie. Efektem ma być skuteczny model współpracy instytucji, środowisk twórczych, twórców niezależnych i innych podmiotów.

Dlatego Radę tworzą przedstawiciele artystów, animatorów, ekspertów, środowisk twórczych, instytucji i organizacji pozarządowych działających w kulturze. Podstawowym kryterium ich wyboru był istotny dorobek w tej dziedzinie i wysokie kompetencje osobiste.

Jak wybierać szefów instytucji kultury, by zatrudniać jak najlepszych, ale przy okazji nie budzić kontrowersji? Jak kontrolować instytucje, by z jednej strony nie tłumić wolności działalności artystycznej, ale z drugiej zapobiegać nadużyciom finansowym?

- Wolność artystyczna jest wartością bezwzględną i bezdyskusyjną. Bez niej jakiegokolwiek działanie artystyczne nie ma najmniejszego sensu. Kultura jest swoistą przestrzenią do dialogu, wymiany myśli, debaty, wyrażenia opinii czy wręcz zajęcia nawet kontrowersyjnego stanowiska.

Ważne jest zatem, by instytucje – od teatrów po muzea – nie zafiksowywały się na jednym punkcie widzenia, nie schlebiały jedynemu słusznemu poglądowi, lecz uwzględniały potrzeby odbiorców o różnych przekonaniach czy opiniach. Żeby stawiały na różnorodność i były naprawdę otwarte. Zwłaszcza te publiczne, które finansowane są z portfeli obywateli.

Za funkcjonowanie instytucji kultury odpowiedzialny jest jej dyrektor wybierany na stanowisko zgodnie z ustawą o prowadzeniu i organizowaniu działalności kulturalnej. Odpowiada on też w pełni za dyscyplinę finansową.

Nie wystarczy więc, by był znakomitym znawcą obszaru kultury, którym zarządza. Ważne, aby potrafił zarządzać finansami. Gdy musimy odnaleźć się w realiach pandemii, takimi miejscami powinny kierować osoby o zacięciu menedżerskim, a nawet z krwi i kości menedżerowie.

---

* Grzegorz Ćwiertniewicz, dr nauk humanistycznych, historyk teatru polskiego, krytyk teatralny, autor książek biograficznych, artykułów o teatrze i wywiadów (m.in. w „Odrze”, „Teatrze” i „Śląsku”), członek Polskiej Sekcji Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyków Teatralnych (AICT/IATC); dyrektor Wydziału Kultury Urzędu Marszałkowskiego Województwa Dolnośląskiego.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.