Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Bory Dolnośląskie z rowerem to dobry pomysł, ale jechać tam pociągiem? Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że to za daleko, a pomysł jest jednak nierealny.

Spójrzmy jednak na rozkład jazdy. Na tej linii – przebiegającej przez Legnicę, Bolesławiec, Węgliniec do Lubania lub Zgorzelca – pociągi KD osiągają bardzo dobre prędkości. Jeden z najszybszych do Bolesławca, skąd w bory jest już bardzo blisko, dojeżdża w 1 godz. i 8 minut (to sprinter Łużyce). Do Węglińca, który znajduje się już w samym sercu rozległych lasów, jedzie ok. 1 godzinę i 20 minut. Do Pieńska, skąd szybko dostaniemy się na ścieżkę rowerową Odra-Nysa, już po niemieckiej stronie, kilka minut dłużej. Taki czas przejazdu do wymienionych miejscowości z Wrocławia jest właściwie nieosiągalny samochodem.

Trzeba wiedzieć, gdzie skręcić

Faktem jest, że Bory Dolnośląskie to ciągle niewykorzystany potencjał. Oznakowanych tras rowerowych jest tam bardzo mało. Na dodatek część z nich pochodzi z czasów, kiedy przebieg szlaków wytyczano na mapie, więc nie zawsze są dobrze przejezdne. Niektóre odcinki przypominają piaskownicę. Są i takie, na których oznakowanie jest, ale odnajdowanie kolejnych znaków w terenie przypomina harcerskie podchody. Taki jest niebieski szlak tworzący pętlę między Bolesławcem a Kliczkowem. Na mapie atrakcyjny. W praktyce: – Trzeba wiedzieć, gdzie skręcić – podsumował to mieszkaniec Bolesławca, którego spotkałem na tym szlaku.

Tymczasem wygodnych dróg leśnych w borach nie brakuje. Część z nich powstała kilka lat temu, inne dukty są używane od bardzo dawna. Znajdziemy tam nawet trakty wytyczone przed wiekami i służące przez stulecia, ale porzucone w erze masowej motoryzacji. Na rower jak znalazł.

Trasa w Borach DolnośląskichTrasa w Borach Dolnośląskich fot. Archiwum

Można przy nich znaleźć nawet dawne drogowskazy, z kierunkami grawerowanymi w kamieniu i niemieckimi nazwami miejscowości. Świetnym przykładem takiej drogi jest Stary Trakt Żagański, którym można dojechać z okolic Bolesławca praktycznie do Kliczkowa. Ale trzeba wiedzieć, gdzie skręcić.

Wybierz szlak Łużyce-Bory

Na tym tle wyróżnia się szlak Łużyce-Bory. Dokładniej, na ten szlak składają się dwie trasy. Przejazd każdym z tych wariantów można rozpocząć przy dworcu kolejowym w Bolesławcu. Pierwsza z nich to pętla na południe od Bolesławca (w sumie 39 km) – ciekawa, bo prowadzi przez malowniczy, lekko pofałdowany łużycki krajobraz. Po drodze można zobaczyć m.in. Perłę Żeliszowa. To unikatowy obiekt – jedyny w Polsce kościół zbudowany na planie elipsy.

Kilkanaście kilometrów tej pętli prowadzi trasą dawnej kolei, niemal pod Zamek Grodziec. Szlak co prawda bezpośrednio tam nie dociera, ale łatwo trafić przez miejscowość Jurków. Grodziec to późnogotycki zamek zbudowany na wulkanie (tu rozpoczyna się Kraina Wygasłych Wulkanów). Jest w dobrym stanie, można zarezerwować ok. 2 na godz. na zwiedzanie i odpoczynek.

Druga część szlaku Łużyce-Bory to trasa z Bolesławca do Kliczkowa. To ok. 26 km w jedną stronę. Duża część tej trasy prowadzi przez głębokie lasy i jest to najbardziej komfortowa leśna droga rowerowa na całym tym obszarze. Szeroka, dobrze utwardzona, bardzo wygodna.

Stawy Parowskie i Asuan

Kto słyszał o Stawach Parowskich i Asuanie niedaleko Węglińca? Trudno powiedzieć, że są to znane atrakcje turystyczne. Tymczasem jest to miejsce równie ciekawe jak kompleksy stawów w Dolinie Baryczy. Różnica jest taka, że ten teren otaczają gęste lasy, same stawy wydają się bardziej dzikie i naprawdę rzadko kogoś można tu spotkać. Wokół nich biegnie szlak rowerowy – bardzo dobrze oznakowany, z charakterystycznym niebieskim bielikiem na białym tle. Jest dość krótki (19 km), ale łatwo tam sobie zaplanować wycieczkę odpowiednią dla siebie.

Po drodze, kilka kilometrów od Węglińca, jest Asuan – to malowniczy, sztuczny zbiornik wodny, nieco mniejszy niż egipski pierwowzór, ale też zdecydowanie bardziej zielony. Na drogowskazach figuruje jako ostoja turystyczno-przyrodnicza. Na pewno jest to dobre miejsce na biwak lub dłuższy odpoczynek.

Jedynką przez Bory

Na koniec jeszcze propozycja dla koneserów: trasa Węgliniec-Kliczków-Bolesławiec. W jeden dzień można ją przejechać bez większego trudu, z dłuższym postojem i odpoczynkiem w Kliczkowie. Dlaczego dla koneserów? Odcinek z Węglińca do Kliczkowa nie jest oznakowany, a w każdym razie nie z myślą o rowerzystach. Przy dworcu kolejowym wystarczy jednak wjechać na szlak wokół Stawów Parowskich, a już w lesie cały czas trzymać się drogi pożarowej nr 1. W ten sposób wyjedziemy w pobliżu miejscowości Tomisław, gdzie najlepiej przejechać na drugą stronę Kwisy, by malowniczą, wąską szosą wzdłuż rzeki dotrzeć do Kliczkowa. Ten odcinek to trochę ponad 20 km. A dalej do Bolesławca prowadzi już szlak Łużyce-Bory, czyli do pokonania jest jeszcze 26 km.

Pomysłów jest więcej

W Borach Dolnośląskich znajdują się też Sahara (na terenie byłego poligonu niedaleko Kliczkowa) i Święte Jezioro (użytek ekologiczny blisko miejscowości Parowa, osiągalne z Węglińca: tam i z powrotem w sam raz na jednodniową wycieczkę). Jadąc z Pieńska można odkryć w lasach pozostałości dawnych kopalni i kamieniołomów (gmina Pieńsk wyznaczyła nawet szlaki w lesie, choć można je poprowadzić wygodniej i ciekawiej).

Wybrać można się też do Bielawy Dolnej, gdzie jest mnóstwo atrakcji dla dzieci związanych z pobliskim leśnym parkiem rozrywki Kulturinsel (prawie wszystko jest tam z drewna i kamienia).

Perła ŻeliszowaPerła Żeliszowa fot. Archiwum

Inny charakter ma Toporów (Prędocice), gdzie II Armia WP forsowała Nysę Łużycką. To miejsce, dziś zapomniane i zaniedbane, również jest osiągalne ze stacji kolejowej w Pieńsku (trzeba jechać do Bielawy Dolnej, a później drogą równolegle do rzeki).

Przygotuj się na podróż

W Borach Dolnośląskich można rowerem podróżować kilometrami i spotykać tylko sarny i zające, a zdarza się, zwykle przed wieczorem, że drogę przebiegnie stadko dzików. Tak, można się tu zgubić. Dobrze jest zabrać ze sobą mapę w wersji papierowej albo chociaż mieć obraz mapy zapisany w telefonie, bo zasięg nie wszędzie tu dopisuje.

Zapas kaloryczny i trochę więcej napojów też warto zabrać ze sobą. W wioskach zwykle są małe sklepy otwarte też w niedziele, ale kulinarnych atrakcji tu raczej nie ma (na północ od A4 właściwie tylko w Kliczkowie). Infrastruktura turystyczna też jest skromna. Ale ma to też swój urok.

Jak tam dojechać

Najlepszy na jednodniową wycieczkę rowerową w Bory Dolnośląskie jest sprinter KD Łużyce. Z Wrocławia Głównego odjeżdża o godz. 6.13, w Węglińcu melduje się o godz. 7.37. Nieco późniejsze połączenie (7.53 z Wrocławia, 9.17 w Bolesławcu) też jest do wykorzystania, jeśli planujemy wycieczkę szlakiem Łużyce-Bory, np. do Kliczkowa.

Między godz. 16 a 21 do wyboru jest pięć połączeń powrotnych. Ostatnie, o godz. 20.28 z Węglińca, to sprinter Kaczawa. We Wrocławiu planowo o godz. 21.46.

Za przewóz roweru pociągiem KD dopłacimy do biletu na przejazd 7 zł. Do ofert: „Weekend z KD", „KD+Czechy", „Wspólny Bilet Samorządowy" cena biletu za przewóz roweru wynosi 10 zł (oddzielnie za każdy dzień).

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.