Wiedzą , że swoim dzieciom nigdy nie przestaną być potrzebni, i że któregoś dnia będą musiały poradzić sobie bez nich. Dlatego chcą stworzyć dla nich miejsce, które do tego życia bez rodziców ich przygotuje
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

– Z Radka bardzo dumna byłam trzy razy: kiedy po urodzeniu w końcu zaczął przybierać na wadze, drugi raz kiedy zdarł pierwsze buty, czyli nauczył się chodzić i po raz trzeci – jak wpadł pod samochód. Wrócił wtedy do domu i ogłosił, że nic mu się nie stało, ale na czerwonym świetle już po ulicy chodził nie będzie – opowiada Gabriela Trela-Kiljan, komendant szczepu wrocławskich niepełnosprawnych harcerzy i mama 24-letniego Radka z zespołem Downa.

Nie zapomnieć, co już wiedzą

Na zabawę andrzejkową do pałacu w Muchowie w Górach Kaczawskich przyjechali w zeszłą sobotę członkowie trzech drużyn harcerskich: Delty, Wędrowców i Piechurów. Są umysłowo (a często i fizycznie) niepełnosprawni, mają wady genetyczne, zespół Downa czy schorzenia sprzężone.

Drużyny powstały dla tych, którzy kończą edukację, w trakcie której mieli zapewnioną w szkołach rehabilitację i terapię. We Wrocławiu, ale i na całym Dolnym Śląsku mało jest miejsc, w których mogliby dalej się rozwijać i nie zapomnieć tego, czego już się nauczyli.

Andrzejki w Muchowie dla niepełnosprawnych harcerzy. To m. in. dla nich w tym roku pracuje Fabryka św. Mikołaja
Andrzejki w Muchowie dla niepełnosprawnych harcerzy. To m. in. dla nich w tym roku pracuje Fabryka św. Mikołaja  Krzysztof Urbański

Radek pod auto wpadł niedługo po tym, gdy z niewielkiej miejscowości pod Wrocławiem przeprowadził się do dużego miasta. Od tego czasu wiele się zmieniło. Dzisiaj ma 24 lata i trzeci rok pracuje w McDonaldzie. Od trzech lat ma też dziewczynę, Agnieszkę – dzwonią do siebie, żeby się umówić, podzielić kłopotami, i tym, co ich cieszy.

„Nie mam siły”

Zaczynamy od obiadu. Choć kilka osób nie mówi, a część z artykulacją ma poważne problemy, na stołówce jest głośno i tłoczno jak w ulu. Z talerzy znika zupa, ochotnicy uśmiechnięci od ucha do ucha wynoszą talerze, a potem dzielimy ziemniaki, surówkę i schabowe.

Po obiedzie czas na wielkie szykowanie; część idzie się przebrać na wieczorną imprezę, a druga część dmucha balony i przy wielkim stole szykuje kanapki na kolację. W pustej i cichej stołówce siadam z Natalią, która przyjechała z malutką wnuczką i 24-letnim synem Michałem. Chłopak nie mówi, wielkimi niebieskimi oczami zwykle patrzy w jeden punkt, lekko trzęsą mu się ręce, porusza się nieprędko. Choruje na dziecięce porażenie mózgowe, niepełnosprawność umysłową w stopniu znacznym i epilepsję.

– Michał urodził się w szóstym miesiącu ciąży, z ciąży bliźniaczej. Ważył niecały kilogram. Od początku wiedzieliśmy, że będzie chory. Poświęciłam mu całe życie i dziś wiem, że wiele rzeczy zaniedbałam. Dwoje moich pozostałych dzieci potrzebowało uwagi i mamy, która jednak zajmowała się tym jednym. Wiem, że mają o to żal – opowiada Natalia. – Nie mam już ani siły, ani z czego brać. Dałam z siebie wszystko co mogłam i nie potrafię wykrzesać więcej, jestem bardzo zmęczona.

ZOBACZ TEŻ: JAK POMOGLIŚMY FUNDACJI "KRZYŚ"

Jednak Michał potrzebuje stałej opieki i nigdy nie może zostać sam. Bo się wtedy boi i bywa agresywny. Krzyczy, rzuca się na ludzi, potrafi uderzyć. – A my nie umiemy tego wyeliminować, bo nigdy nie wiadomo, co doprowadzi go do szału. Sprowokować go może wszystko – opowiada jego mama. Chłopak najlepiej czuje się w domu, a do świetlicy jeździ co drugi dzień. – Cieszymy się, kiedy nikomu w niej nie dokuczy, nie zrobi krzywdy. Kiedyś z Michałem dużo wyjeżdżaliśmy i właściwie dzięki jego chorobie poznałam ludzi, którzy w życiu nie kierują się tylko tym, żeby mieć, ale potrafią się też dzielić. Wiem, że mam trudniej, ale wciąż mam wiele.

Wosk i klucz

Andrzejkowa impreza zaczyna się o 18. Z sufitu zwisają balony i serpentyny wycięte z kolorowej bibuły. DJ włącza muzykę. Dziewczyny założyły spódnice i wieczorowe sukienki, bransoletki i łańcuszki. Chłopaki koszule, marynarki i krawaty pod kolor. Łączą się w pary. Gaśnie światło. Niepełnosprawni dorośli bawią się. Są swobodni, naturalni i szczerzy. Na końcu sali przygotowano stół na wróżby. Jest zrobiona ze srebrnej aluminiowej folii kula do wróżenia, czerwone kartonowe serca do przebijania imienia wybranka, wosk i klucz w kształcie serca.

Andrzejki w Muchowie dla niepełnosprawnych harcerzy. To m. in. dla nich w tym roku pracuje Fabryka św. Mikołaja
Andrzejki w Muchowie dla niepełnosprawnych harcerzy. To m. in. dla nich w tym roku pracuje Fabryka św. Mikołaja  Krzysztof Urbański

W przerwie na przepowiadanie przyszłości rozmawiam jeszcze z Krystyną Kordus, mamą 24-letniego Maćka z zespołem Downa. Chłopak ma cechy autystyczne, ale jest kontaktowy, uśmiechnięty i radosny. Przez rok od urodzenia miał nogi w gipsie aż do pachwin, by je naprostować. Dzisiaj chodzi w butach ortopedycznych.

Na wieczór upiekł z mamą andrzejkowe rogale z lukrem i marmoladą. – Samego bym go nie zostawiła nigdy, boby poszedł na żywioł. W sklepie sobie radzi, ale np. nie zna wartości pieniądza, nie ma poczucia czasu. Dla siebie mam te siedem godzin w ciągu dnia, kiedy Maciek idzie do ośrodka – opowiada Krystyna Kordus. – Złości się czasem, kiedy nikt go nie zauważa, np. do siostry przestaje odzywać się za karę, kiedy długo musi czekać, aż ta wróci z pracy. Ale to dobry chłopak, chociaż jest wygodny i lubi, jak mu się wszystko podstawia pod nos. Ale nie wyobrażam sobie bez niego życia – dodaje.

Po co „Bonitum”?

– Co to jest demokracja? – pyta syna Gabriela Trela-Kiljan.

– To jest kiedy ludzie mogą się odzywać i powiedzieć, co myślą. Nic im za to nie grozi. Mogą mówić – odpowiada Radek.

– No i właśnie po to robimy nasz ośrodek – zwraca się do mnie Gabriela. – Żeby niepełnosprawni pracowali i czuli radość życia. Żeby nie siedzieli, lepili, wycinali i rysowali, tylko żeby żyli – podkreśla.

Środowiskowy Dom Samopomocy „Bonitum” powstaje przy ul. Komuny Paryskiej z inicjatywy przyjaciół szczepu, który założyła. Są w nim głównie rodzice niepełnosprawnych. Aleksandra Ciechanowicz, Beata Zygmunt, Krzysztof Kotela, Maciej Domagała i Henryk Masłowski przez lata zaprzyjaźnili się i wspólnie stworzyli grupę wsparcia. Dla samych siebie oraz by pomocą dzielić się teraz z tymi, których dzieci będą przychodzić do „Bonitum”.

Zależy im, by nowe miejsce dla niepełnosprawnych dorosłych we Wrocławiu było jak prawdziwy dom, w którym każdy daje coś od siebie.

Wiedzą też, że swoim dzieciom nigdy nie przestaną być potrzebni, i że któregoś dnia będą musiały poradzić sobie bez nich. Dlatego chcą stworzyć dla nich miejsce, które do tego życia bez rodziców ich przygotuje.

POLECAMY: PREZES GIGANTA OPOWIADA, DLACZEGO POMAGA POTRZEBUJĄCYM

Gabriela Trela-Kiljan na koniec naszej rozmowy stwierdza: – Byłam szczęśliwa, gdy mój najstarszy syn został radcą prawnym i byłam szczęśliwa, kiedy drugi zdarł buty. Dlatego proszę nie pisać, że rodzice niepełnosprawnych dzieci są nieszczęśliwi.

Fabryka św. Mikołaja


To akcja charytatywna prowadzona od 13 lat przez „Gazetę Wyborczą Wrocław”, fundację Agora i kino Nowe Horyzonty. Przez ten czas dzięki hojności sponsorów uzbieraliśmy prawie 2 mln zł.

W ub. roku pomogliśmy Fundacji Dzieci i Młodzieży „Krzyś”, remontując i wyposażając w sprzęt rehabilitacyjny i terapeutyczny gabinety przy ul. Stalowej.
Tym razem pomagamy fundacji Bonitum, która od stycznia będzie prowadzić profesjonalną rehabilitację i terapię dla osób od 16. roku życia z niepełnosprawnością intelektualną.
Pieniądze przeznaczymy na wyposażenie profesjonalnej sali do integracji sensorycznej (m.in. zakup interaktywnej kurtyny światłowodowej, tunelu przestrzennego, świetlnych klocków, urządzeń do aromaterapii, roweru stacjonarnego i bieżni do rehabilitacji) oraz innych pomieszczeń do rehabilitacji.

Fabryka św. Mikołaja - rozdaliśmy paczki dzieciakom
Fabryka św. Mikołaja - rozdaliśmy paczki dzieciakom  Fot. Wojciech Nekanda-Trepka



Przez lata wokół akcji zgromadziliśmy grupę hojnych sponsorów, którzy regularnie wspierają kolejne edycje. W tym roku wpłaty na rzecz Fabryki dokonali ponownie: Profit Development SA (Złoty Sponsor i partner akcji, przekazał 100 tys. zł), Zespół Elektrociepłowni Wrocławskich „Kogeneracja” SA (Złoty Sponsor, 40 tys. zł), Kancelaria Prawna Schampera, Dubis, Zając i Wspólnicy sp. k., Dom Aukcyjny „Dawro”, Temar Deweloper, Cargill Poland sp. z o.o., Dolnośląskie Stowarzyszenie Pośredników w Obrocie Nieruchomościami, Multi Grupa i Volvo Polska.
Jak co roku Fabryka przygotuje też tysiąc paczek mikołajkowych dla uczniów z wrocławskich szkół. Rozdamy je podczas finału akcji, 5 grudnia, w kinie Nowe Horyzonty.

Jak pomóc? Zainteresowani wsparciem Fabryki św. Mikołaja proszeni są o kontakt z Agnieszką Iwanowską (agnieszka.iwanowska@wroclaw.agora.pl) lub telefonicznie pod numerem 71 37 17 231.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej na ten temat
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem