1/14
zamknij < >
Zdjęcie numer 1 w galerii - Wrocławianie mimo ulewy podziwiali spektakl gwiazd i amatorów [ZDJĘCIA]

TERESA GROTOWSKA

  • Zdjęcie numer 1 w galerii Wrocławianie mimo ulewy podziwiali spektakl gwiazd i amatorów [ZDJĘCIA]
  • Zdjęcie numer 2 w galerii Wrocławianie mimo ulewy podziwiali spektakl gwiazd i amatorów [ZDJĘCIA]
  • Zdjęcie numer 3 w galerii Wrocławianie mimo ulewy podziwiali spektakl gwiazd i amatorów [ZDJĘCIA]
  • Zdjęcie numer 4 w galerii Wrocławianie mimo ulewy podziwiali spektakl gwiazd i amatorów [ZDJĘCIA]
  • Zdjęcie numer 5 w galerii Wrocławianie mimo ulewy podziwiali spektakl gwiazd i amatorów [ZDJĘCIA]
  • Zdjęcie numer 6 w galerii Wrocławianie mimo ulewy podziwiali spektakl gwiazd i amatorów [ZDJĘCIA]
  • Zdjęcie numer 7 w galerii Wrocławianie mimo ulewy podziwiali spektakl gwiazd i amatorów [ZDJĘCIA]
  • Zdjęcie numer 8 w galerii Wrocławianie mimo ulewy podziwiali spektakl gwiazd i amatorów [ZDJĘCIA]
  • Zdjęcie numer 9 w galerii Wrocławianie mimo ulewy podziwiali spektakl gwiazd i amatorów [ZDJĘCIA]
  • Zdjęcie numer 10 w galerii Wrocławianie mimo ulewy podziwiali spektakl gwiazd i amatorów [ZDJĘCIA]
  • Zdjęcie numer 11 w galerii Wrocławianie mimo ulewy podziwiali spektakl gwiazd i amatorów [ZDJĘCIA]
  • Zdjęcie numer 12 w galerii Wrocławianie mimo ulewy podziwiali spektakl gwiazd i amatorów [ZDJĘCIA]
  • Zdjęcie numer 13 w galerii Wrocławianie mimo ulewy podziwiali spektakl gwiazd i amatorów [ZDJĘCIA]
  • Zdjęcie numer 14 w galerii Wrocławianie mimo ulewy podziwiali spektakl gwiazd i amatorów [ZDJĘCIA]
Komentarze
"Warto było wytrwać do końca, bo to właśnie w finale wielka orkiestra Michała Znanieckiego zabrzmiała z pełną mocą - klasycznie szkolonych głosów solistów operowych (...) i wokaliz Meli Koteluk". Jeśli Koteluk to ta z rogami (w finale częściowo już połamanymi), to wydaje mi się, że nie miała wokaliz, tylko normalnie śpiewała - ale słabo pamiętam. Za to z całą pewnością owa z rogami była finale zagłuszana przez instrumentalistów. "udało się zaczarować otoczenie leśnickiego zamku tak skutecznie, że spacerując po nim nocą, w świetle pochodni, od jednej sceny do drugiej, widz miał (...) wrażenie, że śni swój letni sen gdzieś w pobliżu Aten, gdzie zawieszony na jednym z drzew śpiewa swoje pieśni leśny chochlik Puk (Koteluk)". Tylko trzeba się było spieszyć, bo ten chochlik zaczął śpiewać, jeszcze zanim cała kolumna publiczności do niego dotarła. Za to w drodze powrotnej część publiczności go minęła, bo nie wiedziała, że będzie znowu śpiewać. Mnie sen bardziej przypominały scenki pod koniec, w zamku - przez chaotyczną organizację. "Po drugie, udał tu się trudny mariaż - klasyczna operowa forma spotkała się z muzyką popularną, Szekspir ze współczesnym tekstem, profesjonalni aktorzy z amatorami. W dodatku w tym "Śnie" na równych prawach pojawiają się przedstawiciele różnych kultur (...) W efekcie tego spotkania nic nie zgrzyta". Spotkanie opery z muzyką popularną oraz aktorów wyszło dobrze. Niestety zgrzyty były. Przekładaniec: recytacja po polsku, śpiew po angielsku, recytacja po polsku z obcym akcentem, śpiew w języku którejś z mniejszości... Do tego prawie zupełny brak nagłośnienia. Nie ja jeden nie mogłem się połapać, o co w tej sztuce chodzi. Części się nie rozumiało, bo była w obcych językach, a część się po prostu za słabo słyszało (nie tylko wskutek deszczu). Na plus oceniam aktorstwo, muzykę, choreografię, pokaz fontanny oraz ogólnie pomysł. Na minus - kwestie organizacyjne i czysto techniczne. Kiepskie oświetlenie w pierwszej scenie (tylko balkon, okna już nie). Nawalające nagłośnienie nad stawem i brak nagłośnienia w innych scenach. Praktycznie brak osób, które przeprowadziłyby tłum przez park (część nie wiedziała, gdzie nad stawem stanąć i była kulturalnie przeganiana przez technicznych, później część nie trafiła z powrotem pod drzewo), a potem sensownie wprowadziły do zamku. Ale przy biletach po 12 zł trudno się dziwić i nie warto wybrzydzać.
już oceniałe(a)ś
1
0