Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Drugiego takiego sektora w gospodarce nie ma. Zarabia się tu od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych miesięcznie, w zależności od specjalizacji. Za przenosiny z innego miasta można otrzymać premie, a do tego np. dopłaty do funduszy emerytalnych. Fachowcy od IT czasami pracują z domu, a na co dzień w ładnych biurach - wzbogaconych o pokoje relaksu czy stoły bilardowe.

Wrocław i świat

Mimo to chętnych do pracy w szeroko pojętej branży informatycznej jest wciąż za mało. Bo na specjalistów z obszaru IT mamy prawdziwy boom - rekrutują ich właściwie wszystkie firmy. W końcu potrzebne im oprogramowanie trzeba najpierw stworzyć, a potem zainstalować i utrzymywać. Robią to albo pracownicy wewnętrznych działów, albo wynajęci eksperci z zewnątrz. - We Wrocławiu też jesteśmy świadkami rewolucji IT, sprzęgają się u nas tak tendencje globalne, jak i specyficzne dla miasta. Co istotne, polskie firmy są aktywnymi graczami w tej rewolucji, i to nie tylko w skali krajowej - mówi Łukasz Czajkowski z Agencji Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej.

ARAW wraz z firmą doradczą HRK w październiku opublikowały raport pt. "IT Industry & Education in Wrocław" diagnozujący sytuację branży informatycznej w mieście.

Z opracowania wiemy, że działa u nas ponad 200 firm IT, które zatrudniają przynajmniej 20 tys. osób. Ta liczba ciągle się zmienia - według Czajkowskiego przedsiębiorstwa miesięcznie mogłyby przyjąć nawet tysiąc nowych pracowników. A w szczególnych okresach nawet więcej.

Cudowny Wrocław. Kultura wielu miast w jednym miejscu
alttekst

Już nie tylko Indie

Na dużą chłonność wrocławskiego rynku wpływa kilka procesów - także znacznie wykraczających poza granicę województwa czy kraju. Chodzi m.in. o niepewną sytuację polityczną na Ukrainie czy na Bliskim Wschodzie. - Destabilizacja, która ich dotyka, sprawia, że do Polski i Wrocławia przybywa więcej zagranicznych inwestycji niż wcześniej. Bezpieczeństwo oraz przewidywalność to wartości dla globalnego biznesu kluczowe - analizuje Łukasz Czajkowski. - Również przedstawiciele biznesu od wielu lat działający we Wrocławiu cieszą się z dokonanego wyboru. Przykładem jest tu jedna z dużych firm IT, która poza naszym miastem jako drugą potencjalną lokalizację rozważała Kair - opowiada ekspert.

Inna tendencja sprzyjająca Wrocławiowi to przyhamowanie w przenoszeniu firmowych centrów IT do tańszych od nas Indii. Tamtejszy rynek pracy jest wprawdzie uznawany za świetny, jeśli chodzi o proste procesy technologiczne, lecz gdy idzie o przedsięwzięcia bardziej skomplikowane, firmy życzliwej patrzą w kierunku Europy Środkowej i Wschodniej. Droższej, ale też mocniejszej edukacyjnie.

Dobre miejsce do życia

Niezależnie od wszystkiego Wrocław, by przyciągać firmy oraz ludzi, musi na scenie krajowej błyszczeć. No i błyszczy, czego dowodzą choćby ostatnie badania wykonane przez firmę Antal. W ankiecie pytano menedżerów oraz specjalistów (także z branży IT), do jakiego miejsca w Polsce przenieśliby się najchętniej. Nasze miasto zajęło pierwsze miejsce w kraju, a chęć zamieszkania w nim deklarowało 39 proc. badanych.

- Wrocław ma bogatą historię, piękną architekturę i wyjątkową atmosferę. Łączy w sobie możliwości dużego miasta z przytulnością mniejszego - zauważa Konrad Mazurek z firmy Antal.

Miasto mocno zmieniło się od kluczowego dla wrocławskiej branży IT roku 2000. W raporcie ARAW i HRK możemy nawet przeczytać, że właśnie od tego czasu zaczęła się u nas "nowa era IT". Dlaczego? Bo wtedy otwarcie swoje centrum rozwoju oprogramowania zapowiedział Siemens, jedna z topowych marek na rynku. Niemcy chcieli początkowo przyjąć 20 osób, po tygodniu dostali 800 podań o pracę.

Dziś Siemens został wykupiony przez Nokię, a sam Wrocław jest już zupełnie innym miejscem. Jeśli w 2000 roku marzyliśmy o zorganizowaniu wystawy Expo 2010 - co ostatecznie się nie udało - to dziś jesteśmy po przeprowadzonych z sukcesem Euro 2012 i ESK 2016, a przed World Games 2017. Jeśli 17 lat temu wydarzeniem była budowa Galerii Dominikańskiej, to dziś podobnych centrów handlowych mamy kilkanaście. Jeśli wreszcie średnia miesięczna pensja w sektorze przedsiębiorstw wynosiła w kraju w 2000 roku ledwie nieco ponad 2 tys. zł, to dziś w mieście sięga prawie 5 tys. zł. Także dzięki branży informatycznej oraz sektorom z nią powiązanym.

- Przełom roku 2000 polegał na tym, że za Siemensem przyszły kolejne firmy, a niektórzy wrocławscy specjaliści zaczęli potem tworzyć własne przedsiębiorstwa, które odniosły sukces. Dziś możemy się pochwalić zrównoważonym, choć jednocześnie konkurencyjnym i ciekawym rynkiem IT - twierdzi Łukasz Czajkowski.

Poznaj ich! Oto 30 najbardziej kreatywnych wrocławian [SYLWETKI]


Kapitał nie tylko ludzki

Jeśli chodzi o branżę informatyczną, to Wrocław jest zróżnicowany pod każdym względem. Są tu firmy wywodzące się z miasta i regionu, a działające globalnie - jak choćby Hicron, Sente, RST Software Masters czy GlobalLogic (dawne REC Global). Są zagraniczne brandy funkcjonujące u nas z powodzeniem od ponad dekady - jak np. Capgemini, Nokia, Objectivity - oraz takie, które w mieście zatrudniają od kilku lat - np. Atos, Luxoft czy Unit4. Mamy wreszcie przedsiębiorstwa obecne na rynku stosunkowo niedługo jak SoftServe, DataArt czy IT Infor oraz firmy z innych branż z rozbudowanym działem IT - jak Volvo.

Wszystkie one mają swoją specyfikę, ale zasadniczo oferują ciekawe projekty i cenne miejsca pracy. Dają też nadzieję, że Wrocław, łącząc swój potencjał z ich marką i planami rozwojowymi, wciąż będzie przyciągał nowych mieszkańców - proponując im zatrudnienie i dobre perspektywy do życia.

- Firmy na naszym rynku można podzielić na kilka podgrup. To podmioty specjalizujące się w telekomunikacji, oprogramowaniu dla biznesu, rozwiązaniach mających zastosowanie w aplikacjach mobilnych czy pod szeroko rozumianym pojęciem Internet of Things - diagnozuje Łukasz Czajkowski.

Co decyduje o tym, że przedsiębiorstwa z branży decydują się przenieść swoje oddziały do miasta lub to u nas stawiać pierwsze kroki? - Najważniejszym czynnikiem jest kapitał ludzki rozumiany jako dostępność pracowników - czytamy w raporcie firmy Hays z 2015 roku.

W mieście jest dziewięć szkół wyższych , gdzie można studiować informatykę i kierunki pokrewne. Rocznie wypuszczają na rynek około 2,5 tys. absolwentów.

Ponad 32 tys. osób studiuje we Wrocławiu nauki ścisłe, część z nich równocześnie kształci się i pracuje. Także w przedsiębiorstwach informatycznych.

- Jako drugi ważny czynnik decydujący o lokalizacji pracodawcy wskazują wielkość branży IT we Wrocławiu ze względu na możliwość pozyskania kandydatów od innych firm - stwierdzają autorzy raportu z 2015 roku. Obie te kwestie, a więc dostępność do potencjalnych pracowników, a także konkurencyjność rynku potwierdza najnowsze opracowanie ARAW i HRK.

Programiści pożądani

Najlepiej w poszukiwaniu pracy w sektorze IT w mieście mają programiści. Specjalistów z tej dziedziny zatrudniłoby 93 proc. firm, ekspertów od zarządzania projektami - 82 proc., analityków i testerów - 71 proc. Zgodnie z przewidywaniami ARAW w przyszłości korzystnych ofert mogą spodziewać się m.in. fachowcy od urządzeń mobilnych, analiz danych, analiz biznesowych, UX (doświadczeń użytkownika) oraz DevOps (współpraca rozwoju i operacji). Spośród języków programowania najpopularniejsza we Wrocławiu jest Java, a kolejne miejsca zajmują Java Script, SQL oraz NET.

Chcąc zatrudnić się w firmie informatycznej, dobrze byłoby znać przynajmniej angielski (oczekuje tego 97 proc. pracodawców). Na drugim miejscu jest niemiecki (50 proc.), a na trzecim francuski (19 proc.)

Inne mile widziane umiejętności to m.in. zdolność pracy w grupie, elastyczność czy doświadczenie w sprzedaży produktów.

Co dalej?

Jak będzie przyszłość rynku IT w mieście? Autorzy raportu są nastawieni dość optymistycznie. - Wrocław ma wystarczająco duży potencjał akademicki, ludzki, infrastrukturalny oraz technologiczny, by zapewnić ciągły i długookresowy wzrost firm IT. Niższe koszty pracy nadal wpływają na atrakcyjność inwestycyjną miasta oraz konkurencyjność polskich firm - zauważają eksperci. Jak wyliczają, wspomniane koszty mogą być u nas o 47 proc. niższe niż w Hiszpanii oraz aż 70 proc. niższe niż we Francji. - Z biegiem czasu ta różnica powinna się zmniejszyć. Dalszy rozwój branży będzie zależał z jednej strony od zapewnienia jak największego napływu pracowników, tak by uniknąć nadmiernego wzrostu płac, a z drugiej od tworzenia środowiska sprzyjającego wzrostowi jakości produktów i usług - puentują autorzy.

Marzę, by we Wrocławiu powstało coś na kształt Stanforda - instytutu kreującego przyszłe rozwiązania w branży, uczestniczącego w opracowywaniu przełomowych na świecie technologii. Do tego potrzeba bardzo dobrej współpracy i zaangażowania trójkąta trzech najważniejszych graczy: biznesu, uczelni oraz władz, zarówno lokalnych jak i centralnych - podkreśla Łukasz Czajkowski

Wrocław 2.0.17

Jak wygląda rynek IT w mieście? Jak widzą Wrocław marki rozpoznawalne na świecie, a jak firmy, które u nas wyrosły i eksportują swoje rozwiązania za granicę? Jakie projekty realizują oraz jakie mają plany rozwojowe? Na te i inne pytania będziemy starali się odpowiedzieć w cyklu Wrocław 2.0.17. Pokażemy w nim przedsiębiorstwa z branży, opowiemy kogo potrzebują do pracy i czy zawsze muszą być to osoby z wykształceniem informatycznym.

Zastanowimy się wreszcie jaki związek z branżą IT może mieć przedszkolak, a jak odnajdzie się w niej student z wrocławskiej uczelni. Cały projekt chcielibyśmy zakończyć marcową konferencją, na której porozmawiamy tak o teraźniejszości jak przyszłości rynku IT we Wrocławiu.

Naszymi partnerami są: ARAW oraz firmy: Atos, Capgemini, DataArt, GlobalLogic, Hicron, Infor, Luxoft, Nokia, Objectivity, RST Software Masters, Sente, SoftServe, Unit4, Volvo.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.