Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Magda Piekarska: Jak wyglądała praca nad "Gazetą Pisarzy"?

Irek Grin: Panowała gigantyczna euforia. Redaktorzy naczelni biegali, krzyczeli, jak pewnie zwykle w redakcji, ale wokół unosiła się dobra energia. Oczywiście, choć do współpracy zaprosiliśmy mistrzów słowa, to tak naprawdę - jeśli chodzi o dziennikarstwo - w większości wypadków mieliśmy do czynienia z nowicjuszami. I z początku pisarze byli odrobinę zagubieni. Ktoś rozglądał się bezradnie, pytając: "komu mam zgłosić artykuł?", a Janusz Rudnicki długo wpatrywał się w ekran monitora i klął, że nie ma tytułu. Ale jestem przekonany, że będzie można mówić o sukcesie. Przyznam, spodziewałem się bardziej napiętej sytuacji w redakcji. A była świąteczna.

Czy pisarze nie mieli problemu z wyjątkowo krótkim - biorąc pod uwagę ich tryb pracy - deadline'em?

- Pewnie. Kiedy rozważaliśmy ten pomysł, był to najtrudniejszy element całej układanki. I jeszcze jedno - dla dziennikarza najważniejszą kwestią jest opisywana rzeczywistość, dopiero później język. Dla literata - odwrotnie. Dlatego niektórym z pewnością było trudno. Redaktor Piotr Stasiński mówił: "najwyżej wytnie się parę przydawek".

Kilka przydawek! Przecież dla pisarza one mogą odgrywać rolę zasadniczą.

- Oczywiście - być może są to najważniejsze słowa. Ale ostateczny wynik takiego sporu zależał od siły osobowości autora i redaktora. I z moich obserwacji wynika, że takie debaty przebiegały raczej w miłej atmosferze. Nie wygląda, żeby cięcia były szczególnie ostre.

Któryś z pisarzy poczuł pociąg do reporterki?

- Na pewno Andrzej Ziemiański. Biegał, krzycząc: "Jest fantastycznie, czuję żar!".

Dziś te okoliczności schodzą na dalszy plan, czytelnicy mają "Gazetę Pisarzy" w rękach. A wrocławianie wchodzą w rok Światowej Stolicy Książki. Czego mogą się spodziewać?

- Kiedy zostałem kuratorem Europejskiej Stolicy Kultury, odpowiedzialnym za literaturę, zdawałem sobie sprawę, że ta dziedzina nie będzie w stanie mierzyć się z filmem czy muzyką na równych prawach. I że potrzebuje dodatkowego wzmocnienia. Stąd pomysł na to, żeby ubiegać się o tytuł Światowej Stolicy Książki UNESCO. A z nim wiąże się założenie, żeby dawać dodatkowe przestrzenie i narzędzia, umożliwiające wzmocnienie pozycji książki, czytelnictwa, literatury. Wrocławski Program Wydawniczy jest jednym z takich narzędzi, ale w programie obchodów jest wiele takich działań, których nikt wcześniej nie podejmował - zarówno ze względu na skalę, jak i charakter. Stąd też wejście w Międzynarodową Sieć Miast Pisarzy Uchodźców CORN. Uważam, że mamy takich obowiązek - Wrocław jest miastem uchodźców.

Co jeszcze unikalnego zaproponuje nam Światowa Stolica Książki?

- Powstanie hymn książki dla całego świata, z tekstem Tadeusza Różewicza i muzyką Jana Kantego Pawluśkiewicza. Będzie kanon wierszowanej bajki polskiej w tłumaczeniu na języki wszystkich mieszkających w naszym kraju mniejszości. Łącznie - 1650 wydarzeń w ramach całego roku obchodów. Wśród nich projekt Bibliopolis, miasta biblioteki, oddany w ręce wrocławian i Dolnoślązaków. Jeśli nie ma książek w domach, niech będą na ulicy. To swoisty paradoks - Wrocław jest najcieplejszym miastem w Polsce i nie rozumiem, dlaczego księgarze i bukiniści tak rzadko wystawiają swoje stoiska na zewnątrz.

Obawiam się, że nawet jeśli wszystkie księgarnie zainstalują się w plenerze, to efekt może być mało spektakularny - ich liczba wciąż maleje.

- Tak, ale są plany uruchomienia kolejnych. Jest przetarg na otwarcie księgarni w Przejściu Świdnickim. Zdaję sobie sprawę, że te zmiany następują powoli. Ale jeśli uda nam się wokół Bibliopolis wywołać atmosferę euforii, będzie łatwiej. Bo Światowa Stolica Książki to nie tylko narzędzia, wydarzenia, ale też emocje. Badania czytelnictwa pokazały skalę dramatu. Ale też wskazały liczbę osób, dla których książka wciąż jest istotną wartością. Pozwólmy im się zobaczyć. Światowa Stolica Książki to też dobry ruch społeczny - mamy kilkuset partnerów, wśród nich organizacje pozarządowe, instytucje, prywatne podmioty. Więc jeśli myślę o tym, co mnie czeka, czuję dumę z uporu tych wszystkich ludzi, dzięki któremu udało nam się ten program przygotować. Oczywiście, jest też niepewność, bo przecież ryzykujemy, jak zawsze, kiedy robi się rzeczy nowe.

A kiedy myśli pan o finale tych obchodów? O momencie, kiedy obudzimy się w mieście, które nie jest już stolicą?

- Jestem słaby w szlagwortach.

Ale ja nie pytam o szlagwort, ale o marzenia.

- Marzy mi się, żeby obudzić się we Wrocławiu, który jest dumny z tego, że tu się czyta. I żeby to poczucie podzielali mieszkańcy. Pokażmy, że można, że się da. Wtedy po nas przyjdą inni.

Miesiąc Lwowski we Wrocławiu. Co warto zobaczyć? Polecają artyści
miesiąc lwowski

CZYTAJ TAKŻE: Podobała Ci się Światowa Stolica Książki we Wrocławiu? Oceń ją! [ANONIMOWA SONDA]

Książkowy weekend

Sobota

Godz. 13, Teatr Muzyczny Capitol. Spotkanie z Jo Nesbo (wejściówek już nie ma); o godz. 14.30 autor kryminałów będzie podpisywał książki (wstęp wolny)

Godz. 15, Barbara, ul. Świdnicka 8c. Trójka czyta dzieciom

Godz. 18, Pop Up Pavillon, Plac Nowy Targ. Flake czyli kto? Spotkanie z Christianem Lorenzem, klawiszowcem grupy Rammstein, o jego autobiografii

Godz. 19-24, Mickiewiczowski wideomapping - pokazy co kwadrans na fontannie w Rynku

Godz. 19-21, Przejście Garncarskie. Spacer Ulicą Krokodyli, performens Teatru Ad Spectatores

Godz. 19-24 - Europejska Noc Literatury, czytania co 30 minut w 10 miejscach: Muzeum Architektury (Bernardyńska 5), Teatr Pieśń Kozła (Purkyniego 1), Kościół św. Krzysztofa (pl. św. Krzysztofa 1), Kościół Marii Magdaleny (ul. Szewska 10), Aula Leopoldina (pl. Uniwersytecki 1), dawny Teatr Kalambur (ul. Kuźnicza 29a), Klub Proza (Przejście Garncarskie 2), Kamienica Rynek 25, Stara Giełda (pl. Solny 16), Mleczarnia (ul. Włodkowica 5). Szekspira będą czytać m.in.: Olga Bołądź, Magdalena Cielecka, Jan Nowicki, Dorota Segda, Krzysztof Stelmaszyk, Arkadiusz Jakubik

Godz. 24, Mleczarnia. Book is a DJ - potańcówka z książkami, prowadzą redaktorzy radiowej Trójki

Niedziela

Godz. 18, Barbara, "Zaraza we Wrocławiu", spotkanie wokół książki Jerzego Ambroziewicza z udziałem Mariusza Szczygła i prof. Andrzeja Gładysza

Godz. 18, Narodowe Forum Muzyki, pl. Wolności 1. Koncert "Śpiewający Szekspir"

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.