Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Chodzi oczywiście o pieniądze. Pracownicy lotniska i reprezentujące ich związki zawodowe przekonują, że załoga od sześciu lat nie dostała podwyżki. Za to premie są mniejsza no i pracy, po otwarciu drugiego terminalu, znacznie więcej. W ostatniej ankiecie 206 osób na 209 wypełniających zaznaczyło, że pensja nie odpowiada wymaganiom stawianym pracownikom. Związki zawodowe od kilku miesięcy próbują negocjować lepsze warunki dla załogi. Od grudnia są w sporze zbiorowym z władzami portu. Ich członkowie mówią, że obniżyli nawet swoje wymagania. Początkowo chcieli 850 zł podwyżki, teraz już tylko 500 zł.

Brakuje mediatora

Według pracowników w sporze nie ma mediatora, bo władze portu nie zgodziły się na to, by była nim osoba wskazana przez związki. To był początek trwającego właśnie impasu.

Kolejnym punktem zapalnym jest prawo do protestu. "Solidarność" przekonuje, że pracownicy nie mogą nosić opasek czy rozwieszać ulotek, by informować pasażerów o swojej sytuacji. - Gdy mieliśmy takie plany, władze portu zaznaczyły, że nie możemy tego robić na terenie lotniska pod groźbą kar - opowiada Henryk Zajączkowski, szef "Solidarności" we wrocławskim porcie lotniczym.

Przedstawiciele zarządu lotniska wysłali do "Wyborczej" w tej sprawie list. Piszą: "Przeprowadzenie akcji protestacyjnej na terenie lotniska w zaproponowanej przez związki formie stanowiłoby naruszenie przepisów porządkowych, a także byłoby w sprzeczności z ustawą o prawie lotniczym.

Dodatkowo władze portu zaznaczają również, że podwyżki dla pracowników były "W przypadku Służby Ochrony Lotniska (konflikt dotyczy głównie tej grupy pracowników), pracodawca finansował wzrost wynagrodzeń o dodatki w wysokości do 650 zł za podwyższenie kwalifikacji" - czytamy liście.

Protest wbrew władzom lotniska?

Przedstawiciele zarządu twierdzą, że to związkowcy zerwali rozmowy. "W połowie kwietnia byliśmy już blisko podpisania porozumienia. Ramowa propozycja zarządu została przyjęta, ale na kolejnym spotkaniu związkowcy się z tego wycofali, nie podając przyczyn" - tłumaczą.

Zarząd portu zaznacza, że chce przyznać pracownikom podwyżki. - Nie popieramy jednak niesprawiedliwej formuły podwyżek w takiej samej kwocie dla wszystkich - twierdzi.

Załoga lotniska liczy w sumie 350 osób, a średnia płaca w porcie to w ostatnim kwartale ponad 4 tys. brutto. - My wiemy, że większość osób zarabia 1, 2 tys. zł. Mówimy o tych niższych szczeblach, ile zarabiają kierownicy, nie wiemy, bo nie mamy dostępu do tych danych - komentuje Zajączkowski.

Związki zawodowe zapowiadają dużą akcję protestacyjną, nawet wbrew władzom lotniska. Impas może przerwać mediator - tego wyznaczy teraz Ministerstwo Pracy, które od tygodnia wie o konflikcie. Jeśli obie strony nie dojdą do porozumienia, pracownicy zastrajkują, a loty zostaną wstrzymane. Obie strony są jednak zgodne, że to ostateczność.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.