Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Na co dzień wykłada literaturę hispanoamerykańską na Uniwersytecie Wrocławskim, jest laureatem nagrody "Literatury na Świecie" w 2006 r. za tłumaczenie "62 wierszy" Joana Brossy. W 2010 roku otrzymał Nagrodę im. Kościelskich za poemat "Oleander", rok później za ten poemat był nominowany do Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej "Silesius" w kategorii debiut roku.

Spotkanie z Marcinem Kurkiem w cyklu "Wyborcza na żywo" poprowadziła dziennikarka "Wyborczej" Dorota Wodecka. Odbyło się w kameralnej przestrzeni Księgarni Hiszpańskiej Elite, która wypełniła się słuchaczami. Pojawiły się m.in. poetka Urszula Kozioł, malarka Karolina Jaklewicz, hispanistka Małgorzata Kolankowa oraz poetka i prozaiczka Agnieszka Wolny-Hamkało.

Dorota Wodecka zapytała pisarza, czy literatura bierze się z życia. - To zależy od pisarza. Moje pisanie bierze się z życia, choć jest ono jedynie impulsem - odpowiedział. - Zapisuję sobie coś, co mi się przytrafiło, co usłyszałem, co przeczytałem, Mam zeszyty i pliki, w których mam niezwiązane ze sobą ciągi zapisków, które w zaskakujący sposób się uzupełniają i później przeradzają w teksty.

Smaki

Wodecka wspomniała, że Kurek na łamach "Gazety Wyborczej Wrocław" publikuje felietony kulinarne, ostatnio komentuje także polską politykę. - Marcin się oburzył, gdy napisaliśmy o nim "poeta i kucharz", podpisując pierwszy felieton na naszych łamach - opowiadała.

Pytała także autora felietonów kulinarnych o jego doświadczenia kulinarne - podobno, gdy zaczynał studia, umiał przyrządzić jedynie jajecznicę: - Czy pamiętasz smak chleba z cukrem, smaki, które nie są wyrafinowane, ale robią w duszy spustoszenie?

Marcin Kurek przyznał, że tęskni za smakami poznanymi w dzieciństwie. - Pamiętam zapach chleba z Opola, gdzie się wychowywałem. Nie obrażając wrocławskich piekarzy, jest po prostu nieporównywalny. Uważam, że w ogóle zapach jest lepszym wehikułem czasu niż smak. Na ułamek sekundy pozwala przenieść się do miejsca, skąd ten zapach pochodzi.

Zdaniem pisarza Polacy odzwyczaili się od myślenia o jedzeniu jako części kultury. - Zostało strywializowane, sprowadzone do roli narzędzia zapewniającego przetrwanie. Teraz na szczęście trwa przywracanie kulturotwórczej funkcji jedzenia.

Czytelnicy pytali autora o tłumaczenie poezji. Marcin Kurek przełożył m.in. utwory Arthura Rimbauda, Luisa Bunuela, Francisa Ponge'a, Davida Huerty czy Abdelkebira Khatibi. - Mam wrażenie, że wszyscy poeci, gdy nie piszą swoich wierszy, to tłumaczą. Ale przecież wiersz przetłumaczony staje się wierszem tłumacza. Tłumaczenie poezji nie jest możliwe, oddanie sensów zawartych w innych językach, w pojedynczych słowach jest utopią.

Polityka

Kurek ostatnio pisuje felietony dotyczące polskiej polityki, które ukazują się na łamach "Magazynu Wrocław". - Czy to rzeczywistość wymusiła na tobie zradykalizowanie poglądów? Czy zawsze byłeś lewakiem? - zapytała Wodecka.

Poeta przyznał, że w ciągu ostatnich kilku miesięcy coraz więcej osób zadaje mu podobne pytania. - Ja siebie nie postrzegam jako lewaka - odpowiedział. - 15-20 lat miałem poglądy centrowo-prawicowe. Zostałem wychowany w silnej opozycji do PRL-u, kult "Solidarności" był żywy w moim domu. Zdawałem maturę na miesiąc przed pierwszymi wolnymi wyborami, w których po raz pierwszy głosowałem. Zmiana systemu była dla mnie przeżyciem pokoleniowym, wiązała się z moim wejściem w dorosłość. Ale nigdy nie definiowałem się całkiem po prawej ani po lewej stronie. Odrzucało mnie od radykalizmu.

Marcin Kurek wspominał też, jak w połowie lat 90. jego ojciec "zaciągnął" go do teatru w Opolu na spotkanie z Jarosławem Kaczyńskim. - Pamiętam, że wyszedłem zdegustowany z pobudek estetycznych. Nie da się wytrzymać, gdy ktoś cały czas kłamie, odwraca kota ogonem. Nawet jeśli ktoś wygrywa wyboru absolutną większością głosów, musi przestrzegać prawa.

Po niedawnym spotkaniu w Opolu jedna ze słuchaczek zarzuciła Kurkowi zdradę i szkalowanie Polaków. W dodatku oburzyła się, że obraził "jedynych polskich patriotów" - kibiców piłkarskich - nazywając ich bandytami stadionowymi. - Tusk wybudował nam stadiony, żeby nas zadłużyć u Żydów - miała skomentować pani.

- Uważasz, że nie przerobiliśmy antysemityzmu? - zapytała Dorota Wodecka. - Niczego nie przerobiliśmy - odparł autor. - Mentalność Polaków nie jest dostosowana do współczesności. To grzech polskiej szkoły. Na marszach KOD-u nie ma ludzi młodych, młodzież się radykalizuje zarówno na prawo, jak i na lewo. Podobnie jak w dwudziestoleciu międzywojennym oddaliśmy ją w ręce katechetów i nauczycieli historii, którzy przeorali świadomość młodych ludzi. Szkoła nie wychowała obywateli III RP.

Marcin Kurek nie ukrywa, że sam regularnie bierze udział w manifestacjach Komitetu Obrony Demokracji. - Można tam zaobserwować zmartwychwstanie inteligencji, której rzekomo w Polsce nie ma, gdyż zniszczył ją kapitalizm. Ale teraz idą razem pod bardzo szczytnymi hasłami.

Podczas spotkania poeta przeczytał także kilka swoich nowych wierszy. Utwór "Obrona wybrzeża. Rekonstrukcja" sprowokował dyskusję o polskiej tożsamości. - Ze wszystkich nauk humanistycznych historia jest tą, którą najłatwiej manipulować, daje ogromne pole do interpretacji, dlatego tak łatwo o nadużycia - uważa poeta. - Polsce brak ciągłości kulturowej, m.in. z powodu rozbiorów, epoki PRL-u. Nie znamy korzeni swojej kultury, brak nam autentycznego mitu założycielskiego. Nie opieramy swojej tożsamości na kulturze rozumianej jako sztuka, dorobek filozoficzny, sposób bycia, lecz na powierzchownej wiedzy historycznej i przekonaniu, że "prawdziwy Polak" musi być katolikiem.

Wiele pytań padło także ze strony publiczności. Poetka Urszula Kozioł nie zgodziła z opinią Kurka, iż Polakami da się łatwo manipulować przez polityków: - Już w stanie wojennym zauważyłam, że nie jesteśmy stadem baranów, które da się prowadzić bezmyślnie. Natomiast radykalizujące się dziś postawy to wina lekceważenia brunatnej zarazy. Rozumiem lata 30., gdy nie było Holocaustu - można jakoś sobie wytłumaczyć zarażenie tymi ideami. Natomiast nawrót do tego typu postaw po II wojnie światowej jest karygodny! - grzmiała poetka.

Plany

Po otrzymaniu Nagrody Kościelskich za "Oleander" sześć lat temu Kurek nie opublikował jeszcze nowej książki. - Nie mam poczucia, że nic nie robiłem w tym czasie, mimo że nie ukazała się nowa książka. Nie chcę wydać zbioru wierszy, lecz stworzyć coś spójnego, prawdopodobnie będzie to poemat. Napisałem również sztukę dramatyczną, spędziłem nad nią sześć miesięcy. Mam już pomysł na kolejną, wkrótce zacznę pisać. Piszę bardzo powoli. Napiszę jedno zdanie i trzy razy obchodzę stół dookoła. I tak przy każdym tekście - felietonie czy książce.

9 maja odbędzie się czytanie nowej sztuki Marcina Kurka zatytułowanej "Rozrzucone" w Teatrze Polskim we Wrocławiu. Jej akcja rozgrywa się wieczorem i drugiego dnia nazajutrz, występuje w niej czworo bohaterów, spotykają się w domu jednego z nich. To grupa znajomych - ich dzieci chodzą do jednej szkoły. Są już obsadzone role żeńskie, wystąpią: Katarzyna Strączek, Małgorzata Gorol i Agnieszka Kwietniewska.

Dorota Wodecka oceniła, że autor ma profetyczne zdolności, gdyż sztuka nie była pisana jako polityczna (powstała mniej więcej dwa lata temu), a takiej nabiera dziś wymowy. Przywołała cytat: "Prawo prawem, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie".

- Zainteresowałem się kiedyś tekstem Karola Wojtyły, w którym wyjaśniał etymologię słowa "diabeł" od greckiego czasownika "rozrzucać". Diabła wyobrażam sobie jako małego, sfrustrowanego i nielubiącego ludzi człowieczka, który od rana do nocy kłamie - powiedział Kurek, czym wzbudził u publiczności salwę śmiechu. - Każdy z nas, bez względu na czas i środowisko, spotkał na swojej drodze kogoś takiego. Jestem też zdania, że "ten, który rozrzuca", działa na tyle, na ile mu pozwolimy realizować jego złe zamiary.

* Wydawca "Gazety Wyborczej" zaprosił czytelników 18 kwietnia na spotkanie z Marcinem Kurkiem na zamówienie i z inspiracji organizatorów Europejskiej Stolicy Kultury i Światowej Stolicy Książki UNESCO 2016

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.