Małgosia miesiąc prosiła rodziców, żeby puścili ją na imprezę sylwestrową. - Nie chciałem się zgodzić, ale dowiedziałem się, że impreza jest z ochroną i to przeważyło - mówił w czwartek przed wrocławskim sądem pan Krzysztof, ojciec dziewczyny. Później m.in. właśnie u ochroniarza - aktualnie oskarżonego Norberta Basiury - szukał odpowiedzi, co mogło się stać z jego córką.

Miłoszyce jeszcze spały

Tamtej nocy, 31 grudnia 1996 roku, rodzice Małgosi pojechali na imprezę do wioski oddalonej 20 km do Jelcza.

Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej