- Proszę przyjechać, ale niech się pani nie spodziewa entuzjastycznego przyjęcia - usłyszałam przez telefon od Tomasza Golasza, prezesa Ochotniczej Straży Pożarnej w Miejscu Odrzańskim.

Droga prowadzi między polami. Kukurydzy, buraków i snopków siana. W samym Miejscu kilkadziesiąt domów z zadbanymi ogródkami wzdłuż jednej drogi. Są też kościół i budynek straży pożarnej. Pół kilometra dalej zaczyna się województwo śląskie, ale Miejsce leży jeszcze na Opolszczyźnie. Przy wjeździe do wsi obok polskiej nazwy jest też niemiecka - Mistitz.

Pozostało 96% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej