Agata Olejarczyk: Na obrazach przedstawiasz seks. Dlaczego?

Jan Kowalewicz: Fascynuje mnie to, jak silne emocje potrafi wyrażać ciało. To szalenie ciekawe, jaką ma zdolność do pozawerbalnego przekazywania uczuć związanych z seksem. Takich jak pożądanie, gniew, upodlenie. Ludzie widzą to w moich pracach, czują to napięcie.

Niektórzy nazwaliby twoją twórczość kontrowersyjną.

– Spotykam się z takim odbiorem. Część moich rysunków jest bardzo wulgarna, dosadna, bezpośrednia.

Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej