– Nic takiego się nie działo, żeby mieli nam ją zabierać. Ola była naszą księżniczką – mówi Kamila Hauzer, mama Oli, i pokazuje w telefonie kilkadziesiąt zdjęć córki. Ola w tiulowej spódniczce, Ola na rękach u taty, Ola karmiona piersią przez mamę, Ola śpiąca w łóżeczku pod kołdrą w różowe ptaszki. – Czy naprawdę tak wygląda dziecko z przemocowej rodziny? – pyta.

Rodziny spod Świdnicy broni też nauczycielka, która uczyła starsze dzieci. – Może nie wszystko jest tam idealnie, może brakuje pieniędzy, ale nigdy nie widziałam rodziców pijanych, a dzieci zaniedbanych – zaznacza.

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej