O godzinie 9 oddziałowy otwiera drzwi celi zakładu karnego nr 1 przy ul. Kleczkowskiej we Wrocławiu. Ma zabrać osadzonych do lekarza okulisty. Wśród nich jest Brunon Kwiecień, który odsiaduje tam karę dziewięciu lat pozbawienia wolności za to, że chciał wysadzić w powietrze budynek sejmowy wraz z prezydentem i premierem.

Kwiecień nie sprawia w więzieniu żadnych problemów. Jest zakwaterowany w celi dwuosobowej, ale we wtorek rano siedzi sam. Jego kolega wyszedł pracować w więziennej kuchni.

Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej