– Nigdy wcześniej nie skarżył się na problemy ze zdrowiem ani nie chorował. Około godz. 9 rano funkcjonariusz przyszedł po niego, by zaprowadzić go na wcześniej umówioną wizytę u okulisty. Mężczyzna już nie żył – opowiada „Wyborczej” funkcjonariusz wrocławskiej służby więziennej. Znaleziono go w łóżku.

Brunon Kwiecień nie żyje. Sprawę bada prokuratura

Funkcjonariusze próbowali go reanimować. – Na miejsce natychmiast wezwano zespół pogotowania ratunkowego, który po kontynuacji akcji reanimacyjnej stwierdził zgon mężczyzny – informuje ppłk Elżbieta Krakowska, rzecznik prasowa dyrektora generalnego służby więziennej.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej